Power Mama to kobieta, która posiada nadludzką siłę. Pamiętam kiedyś akcję i konkursy związane z tym hasłem. Wtedy jeszcze nie prowadziłam bloga. Wtedy jeszcze nie zastanawiałam się czym jest bycie mamą, a tym bardziej mamą, która musi mieć w sobie więcej siły niż inne. Wtedy nie znałam Power Mam, nie znałam tych którym to miano należy się bardziej.

Power Mama latami walczy o swoje dziecko. To kobieta , która nie może go jeszcze poczuć i zobaczyć, ale każdy jej dzień, każda chwila, każda sekunda jest wypełniona myślą o jej przyszłym dziecku. Każda noc przepłakana. Wszystkie siły skoncentrowane na kolejnych badaniach i kolejnych wizytach. Wszystkie nadzieje związane z tym, że „teraz uda się na pewno”. Ona już jest mamą, jest Power Mamą, bo ma w sobie więcej siły niż ktokolwiek mógłby sobie wyobrazić

Power Mama to mama, która się nie poddaje, która pomimo utraty tego co już widziała na usg, a być może już nawet czuła pod skórą, podejmuje kolejną próbę.
To mama, która mogła przytulić to szczęście…. niestety nie na długo….  a jej serce pęka z bólu. Wciąż wierzy i walczy niosąc w sobie to cierpienie i pustkę już do końca życia. Tylko ona ma siłę przeżyć tę żałobę.
Power Mama to mama, która musi poradzić sobie z trudem dnia codziennego, tym trudniejszym gdy jej niepełnosprawne dziecko będzie potrzebowało więcej opieki. Każda najdrobniejsza czynność staje się często nie do pokonania w takiej sytuacji…. Ale Power mama ją pokonuje, bo kto ma więcej siły niż ona? Nikt. Poruszy niebo i ziemie by jej dziecku żyło się lepiej. By znaleźć odpowiedni szpital, odpowiedniego lekarza, zebrać potrzebne pieniądze. Będzie czuwać przy łóżko swojego maleństwa całymi nocami nie dowierzając aparaturze podtrzymującej funkcje życiowe.
Power Mama, to mama, która nie ma obok siebie męskiego wsparcia. On nie pomoże jej podczas wieczornej kąpieli i nie wstanie w nocy do płaczącego dziecka. Nie zawiezie do lekarza gdy dziecko się rozchoruje. Nie zadba o stos niezapłaconych rachunków. Ze wszystkim będzie musiała poradzić sobie sama. Nie tylko będzie matką, ale i ojcem.
Power Mama, to mama , która walczy o bycie mamą jak najdłużej…. bo choroba na którą zachorowała postanowiła w brutalny sposób skrócić, zabrać jej ten czas. Każdego dnia jej motywacją do życia będzie uśmiech jej dziecka. Nie podda się , bo kobieta, która ma dziecko nigdy się nie poddaje. Przetrwa każde badanie i każdą operację, bo jedynym jej marzeniem jest zobaczyć dorastające dzieci.
Byłam jedną z tych mam. Tą która czekała na swoje dziecko, często jednak tracąc nadzieję i wiarę… Mimo to z każdym kolejnym miesiącem walczyłam od nowa. Byłam tą mamą, która widziała na teście dwie kreski, ale straciła je po kilku tygodniach. Na szczęście kolejne dwie kreski pojawiły się szybko. Na tyle szybo, że nie zdążyłam zwariować.
Podziwiam wszystkie Power Mamy i życzyłabym sobie by było ich jak najmniej. By nie musiały walczyć, by ich życie nie wymagało nadludzkiej siły. Macierzyństwo bywa już i tak wystarczająco trudne…
Written by Anna
  • Dzięki Twojemu tekstowi dowiedziałam się, że jestem Power Mamą, choć nigdy siebie tak nie określałam. Nawet o sobie w ten sposób nie myślałam.

    • Bo każda Power Mam ma w sobie pokłady niekończącej się siły, dla niej to naturalne… musi ją mieć. Skupia się na tym by wygrać to z czym się zmaga, dlatego nie myśli o sobie… nie zastanawia się nad tym jak wielkich rzeczy dokonuje, ale dla innych jest bohaterem 🙂

  • Jestem mama, ktora bardzo dlugo czekala na swoje dziecko. Kiedy juz zaczynalam tracic nadzieje- udalo sie 🙂

    • To tak jak ja! Gratuluję i cieszę się razem z Tobą! 🙂

  • Wielkie ukłony dla każdej Power Mamy, bo choroba, niepłodność czy inne przeciwności losu powodują, że każda taka kobieta znajduje w sobie jeszcze więcej siły do walki.

    • Jak zawsze świetny komentarz i słowa trafione w punkt :*

  • Umiejętność przetrwania – za tą cechę najbardziej dziękuję naturze. Nie bycie Power Mamą, to chyba jednak jest jak życzenie 1000 lat, nigdy się nie spełni, bo macierzyństwo ma na stałe wpisaną tę umiejętność :-). Pozdrawiam

  • Ja często myślę własnie o takich maamch i strasznie im współczuję. Mam to szczęście, że nie spotkał mnie żaden ztych rzypadków. I codziennie wieczorem za to losowi dziękuję!

    • Oj tak… mam to samo ilekroć widzę czyjeś nieszczęście biegnę do pokoju Niny i całuję ją ze łzami w oczach. Nawet gdy śpi!

  • Podziwiam wszystkie takie mamy, za ich siłę, odwagę, za to że prą do przodu, tylko na chwilę przystając by złapać oddech. Dziewczyny jesteście cudowne!

    • Ja tez jestem pełna podziwu dla nich! Choć przeszłam walkę o dziecko i utratę pierwszej wyczekanej ciąży to nawet nie próbuję zrozumieć tych mam , które walczyły dłużej niż ja , które utraciły więcej niż ja, bo zdecydowanie to ma znaczenie gdy trzeba walczyć dalej.

  • Slogan – power mama – kojarzyło mi sie jedynie z pewnej znanej reklamy. Jednak skoro przedstawimy to w świetle, że to Matka Supermenka, sama zmagająca sie z trudnym światem, walcząca o dziecko, o siebie, o przetrwanie to chyle czoła… i kłaniam się w pas każdej Power Mamie

    • Tak była taka reklama razem z kampania i konkursami z tym hasłem. To dobre określenie "Power mama" dla wszystkich tych mam, które mają ws obie nadludzka siłę.

  • Wzruszający tekst.

    • Dziękuję 🙂 jak miło Cię znowu widzieć!

  • To bardzo mądry tekst. Wzruszający. Podziwiam wszystkie Power Mamy i chylę przed nimi czoło 🙂