Moja odpowiedź brzmi: Tak! Można wyglądać sexy i nie, nie, nie można przesadzić z dbaniem o siebie!
Dziś powracam do tematu ciąży. Ciąża to super okres!!! Gdyby nie to, że nie mogłam doczekać się Niny to w ciąży mogłabym chodzić przez cały czas 🙂 Nie dość, że piękniałam z każdym dniem i co chwilę ktoś mówił mi, że ciąża mi służy, to jeszcze fantastycznie się czułam.

Miałam piękne, gęste włosy, które mogłam myć raz na tydzień a one wciąż wyglądały świeżo, idealną cerę, praktycznie w ogóle nie malowałam się i zapomniałam co to podkład do twarzy, a kilogramy? Pff! Na pierwszej wizycie u lekarza kiedy to dostałam kartę ciąży, zważono mnie i wpisano mi wagę 43kg, a ile ważyłam w ostatnim dniu? Aż 52 kg 😉 Tak, tak przytyłam 9 kg czyli niewiele. I to nie dlatego, że mało jadłam. Oj nie… Ja nie jadłam, ja pochłaniałam! Tyle, że nie słodkie bo akurat za tym nie przepadam, ale same zdrowe rzeczy. W sumie to chyba trudno żebym więcej przytyła mając 151cm wzrostu… w przeciwnym razie mogłabym mieć 151cm na 151cm i zamiast chodzić to się toczyć ;)Oprócz tego, że miałam cudowny brzuszek to nogi, uda, ręce pozostały szczupłe. Aż do porodu mieściłam się w niektóre sukienki i bluzki sprzed ciąży, mimo iż brzuszek miałam naprawdę spory. Ze mnie to się nawet śmiano, że to od razu było widać, że jestem w ciąży.. ale to chyba wzdęcia były 😉

Nie nosiłam butów na obcasie dla swojej i maluszka wygody ale mimo to nadal czułam się bardzo kobieco i atrakcyjnie.
Odpuściłam sobie również koncerty… Niestety wiele ciekawych imprez mnie ominęło, ale ja postanowiłam zaoszczędzić maleństwu głośnych dźwięków. Kiedyś spotkałam się z opinią jednej mam, że jej maluch uwielbiał w okresie płodowym bywać na koncertach bo wtedy czuła jak tańczy razem z nią… No cóż ja z kolei trzymałam się innej teorii, a mianowicie tego, że podczas głośnych dźwięków, a szczególnie basów maluchowi może się nie podobać na tyle, że okaże nam to nadmiernymi kopniakami i wierceniem się.

Z niedogodności to jedyne co mogłabym wymienić poza migrenami o których pisałam to „stawiający się brzuszek”. To było dość niepokojące uczucie kiedy twardniał, wtedy musiałam usiąść i odpocząć. A! No i zadyszki dostawałam bardzo szybko. To było nawet śmieszne.  Poza tym samopoczucie było doskonałe a piękniej nie wyglądałam nigdy wcześniej 🙂

Ciąża kojarzy mi się też z cudownymi spacerami z moim Le. Często zabierał mnie na wycieczki i dbał o to bym oddychała świeżym powietrzem. Jeśli nie szliśmy na spacer to spędzaliśmy czas nad wodą. Ja oczywiście w cieniu drzew z kapeluszem i książką.

W czasie ciąży moim obowiązkiem było jak najlepsze dbanie o siebie! Le bardzo tego pilnował i wprowadzał restrykcje 😉 Nie, nie… to żart 🙂 Nie było tak źle. Akurat w tej kwestii co mi wolno było a co nie zgadzałam się z nim prawie całkowicie. Prawie bo jestem uzależniona od jednego serialu, jednego jedynego… „Kryminalne zagadki Las Vegas” 🙂 No co? Proszę się nie śmiać, nic na to nie poradzę, że zakochałam się w Grissomie… ( jak go złośliwie Le nazywa: Gryzoniu). Kto oglądał serial ten wie kto to Grissom. Ale nie o tym, nie o tym! Wracając do tematu… miłości mi Le nie zabraniał, ale oglądania serialu już tak 🙂 I to nie ze względu na Gryzonia, ale na drastyczne sceny z prosektorium, gdzie krojono ofiary morderstw i dość szczegółowo pokazywano wnętrza tych biednych osobników. Zabraniał mi oglądania horrorów, thrillerów i oczywiście wymienionych już „Kryminalnych zagadek Las Vegas” 🙂 Z tego ostatniego przyznaję trudno było mi zrezygnować i kiedy zostawałam sama w domu to tropiłam morderców wraz z Gryzoniem, znaczy się Grissomem 🙂 A kiedy do domu wracał Le oglądaliśmy już tylko to co piękne, przyjemne i śmieszne.

Kolejnym moim obowiązkiem było dbanie o swoje ciało. W tej kwestii nie sprzeciwiałam się wcale. Byłam dumna, że Le tak o mnie dba kiedy to co chwilę dostawałam od niego jakiś nowy kosmetyk ,a to balsam do ciała, to olejki na rozstępy, kremy na biust… sporo tego było. Byłam zdziwiona, że aż tak troszczy się o mnie, ale szybko wyprowadził mnie z błędu….  „o swoje dbam, żebym po porodzie nadal miał radość” A to cwaniaczek co? No ale ja też chciałam po porodzie nadal pięknie wyglądać, więc posłusznie wcierałam wszystko w siebie 🙂

Czy kosmetyki pomogły? Nie sprawdzę tego czy to ich zasługa czy nie, ale rozstępów na moim ciele próżno szukać. Nie ma! Ani centymetra, nawet pół 🙂 A kilogramy? Jakie kilogramy? 😉 Bardzo szybko zrzuciłam je. Jedyne co to musiałam troszkę poczekać bo chociaż dodatkowych kilogramów nie było to kształt brzuszka był zmieniony. Jeszcze teraz ciut ciut brakuje do płaskiego ale i do tego dojdę.

Pamiętam też, że kiedy byłam w ciąży i opowiadałam komuś czego sobie odmawiam i jak o siebie dbam, o tym co wolno mi a czego nie to w odpowiedzi często słyszałam: „Przesadzasz”! Czy naprawdę można przesadzać z dbaniem o siebie w tym szczególnym stanie? Przecież, każda mama dba o swój organizm z myślą o zdrowiu i bezpieczeństwie malucha. Jak miało by mu to szkodzić? Nasze zdrowe ciało i dobre samopoczucie, to jedyne co możemy w tej chwili podarować naszemu skarbowi. Z czym ja przesadzałam i co dziwiło innych? Poza tym o czym już pisałam wyżej, to co dziwiło najbardziej, to to ,że przestałam farbować włosy. Wcześniej używałam ciemnej farby do włosów, chociaż naturalnie jestem blondynką, ale kiedy tylko postanowiliśmy starać się o okruszka to rozjaśniłam włosy do takiego stopnia aby uzyskać kolor zbliżony do naturalnego tak by w okresie ciąży nie farbować ich wcale. Kiedy Ninkę miałam już w brzuszku przestałam nakładać farbę na odrosty co bardzo dziwiło innych…

Nie malowałam też paznokci a to już nawet wywoływało śmiech. A ja uważam, że im mniej chemii tym lepiej dla nas! Nie piłam też kawy i to nie dlatego, że na jej zapach miałam mdłości. Przeciwnie, pachniała pięknie i kusząco. Przed ciążą byłam uzależniona od porannej kawy w pracy, ale od zrobienia testu ciążowego aż do dziś ( bo karmię piersią ) nie wypiłam ani łyka kawy. Przestawiłam się na kawę zbożową i nawet nie zauważyłam różnicy 😉 Oczywiście nie jadłam fast foodów! Ale to to akurat mniej dziwiło. Nie jadłam serów pleśniowych, i innych podejrzanych mimo, iż na etykiecie miały opis, że są wykonane z mleka pasteryzowanego. Nie piłam szczególnie na początku a potem już tak zostało, herbaty malinowej. Nie używałam przypraw takich jak tymianek i rozmaryn. Chociaż zdania są podzielone co do herbaty zielonej tej także unikałam.

Dla wielu kobiet ciąża to trudny okres w którym muszą zaakceptować siebie, swój nowy wygląd, dodatkowe kilogramy których często jest zdecydowanie za dużo. Muszą też uporać się z szalejącymi hormonami, to dla wielu też czas gdy doskwierają im różnego rodzaju dolegliwości, bóle głowy, mdłości a nawet częste wymioty. Dla mnie jednak to był najpiękniejszy okres w moim życiu, który będę wspominać z dużym sentymentem i łezką w oku. Ciąża dla mnie była wyjątkowo łaskawa bo niewiele było tych niedogodności, a co więcej mogę powiedzieć to plusy ciąży zdecydowanie przeważały nad minusami.

Written by Anna
  • Marta

    To cudowne że można tak przyjemnie przeżywać ciąże 😀 Ja od początku czułam się fatalnie, nie wymiotowałam dużo, ale mdlliło mnie od wszelkich zapachów, zwłaszcza podczas gotowania, więc przerzuciliśmy się głównie na jedzenie na wynos i pizze na zamówienie 😉 Później ciągła zgaga, zadyszka nawet przy normalnym chodzeniu, a na koniec opuchlizna która tak ogarnęła moje ciało, że zdjecia mojej twarzy na porodówce mnie przerażają 😀 a 5 dni po porodzie nie poznałam się w lustrze. 🙂 +25 kg (z czego 3/4 w ostatnim trymestrze) nie pozostały obojętne dla mojego ciała, a rozstępy w przerażającej ilości, na 3 dni przed porodem pokryły cały mój brzuch ! Za to przez kolejne 3 tygodnie traciłam kilogram dziennie 😉

    • Współczuję! To zadziwiające jak ciąża potrafi różnie wpływać na nasze samopoczucie i ciało. Co najdziwniejsze to nawet nie zależy od organizmu mamy. Znam przypadki, że ta sama kobieta przechodziła z zupełnie różnymi doświadczeniami każdą z ciąż. W jednej czuła się świetnie, a w kolejnej nie było już tak różowo. Ja miałam wyjątkowe szczęście.

  • Ja jak na razie ciążę znoszę dobrze 🙂 Nie wymiotuję, nie czuję się jakoś fest źle, jedyne co mnie męczy to bóle głowy i zmęczenie, ale z tym da się żyć 🙂 Podejrzewam więc, że będę miała podobną sytuację co do przebiegu ciąży, do Ciebie 🙂

    Pozdrawiam!

    • Bóle głowy to jedyne co źle wspominam. Migreny potrafiły męczyć mnie całymi dniami i nocami. Ustąpiły w miesiącu.
      Życzę Ci cudownej ciąży pełnej pięknych momentów 🙂 Ja swoja wspominam bardzo dobrze. Tęsknię za nią… 😉