Ostatnio na blogu było mnie mniej. Zatrzymałam się… A w zasadzie zatrzymano mnie na siłę, bo wcale tego nie chciałam. Przychodzi taki moment , gdy zdajesz sobie sprawę z tego co się wydarzyło i Twój świat rozpada się na kawałki. Nagle musisz coś zaakceptować, coś z czym rzekomo oswajałeś się od jakiegoś czasu. Oswoić się z chorobą? Jak oswoić się z myślą , że może kogoś zabraknąć? Nawet jeśli taka myśl pojawia się to ze strachu, a nie ze świadomości, że ktoś odchodzi. Nie ma pogodzenia się ze śmiercią gdy wciąż jest życie, nadzieja i walka. Nie ma!

Jak przejść do porządku dziennego gdy „jest” trzeba zamienić na „była”??!! Co z tego, że to był rak? To co wokół niego, działo się jakby obok, a ona wciąż jest w swoim domu, czeka na nas piękna i uśmiechnięta jak zawsze, przecież wciąż jest w kontaktach mojego telefonu. Zawsze mogłam zadzwonić, wciąż słyszę jej głos …  Wciąż są smsy… Zatem jak to możliwe, że „była”?
I to nie jest tak, że nagle dowiadujesz się i to dociera. Nawet wtedy ta wiadomość, że kogoś już nie ma nie dochodzi do nas od razu. Bo jak uwierzyć w to, że w Dniu Dziecka umiera matka trójki chłopców? To się nie dzieje…
Zmywasz, sprzątasz, nie myślisz o tym, jeszcze nie dociera to do Ciebie, nie zdajesz sobie sprawy z tego… i nagle dotykasz kocyka swojej córeczki… kocyka, który dostała od Niej… I w jednej chwili wpadasz w trans aby zebrać wszystkie przedmioty od Niej, bo nagle pojmujesz, że tylko w ten sposób możesz Ją poczuć, że nie będzie kolejnych prezentów, nie zobaczysz Jej uśmiechniętej twarzy, nie będzie więcej wspólnych wakacji… a miały być! Znów miałyśmy denerwować Le malując sobie paznokcie, obiecałyśmy sobie, że następnym razem będziemy malować je w trójkę, razem z Niną… I nagle uświadamiasz sobie , że nie będzie następnego razu…
Gdy rozmawiałyśmy o Ninie, zawsze mówiła „ona jest dla mnie jak córeczka” . Chciałam powiedzieć jej o tym, że piszę bloga, ale nie miałam odwagi…  Czekałam na lepszy moment…
Ta cisza gdy ktoś odchodzi jest tak głośna, że aż huczy! Jest nie do zniesienia! Od jej dźwięków mam wrażenie walą się ściany domu, który stworzyła i w którym żyła. Droga do niego kojarzyła mi się ze wspólnymi świętami, z rodzinną atmosferą, kieliszkiem dobrego wina i wspólnymi rozmowami, z gwarem przekrzykujących się chłopców, z poobiednimi spacerami. Tym razem droga do Warszawy była inna… nie potrafiłam przekroczyć progu jej domu i wejść do jej kuchni tak jak gdyby nic się nie stało, by napić się jeszcze herbaty…  Tym razem nie witała nas, tym razem przyjechaliśmy Ją pożegnać. A jeszcze niedawno przecież mówiłam jej o tym, że Nina nie raczkuje, że martwię się… jak zawsze uspokajała mnie, jak zawsze jej rady były cenne. Tego dnia gdy Ją żegnaliśmy, moja córka podczas naszej nieobecności zaczęła raczkować… A może ona wciąż gdzieś jest?
Ta cisza po jej odejściu… cisza , której dźwięk zniszczył tak wiele, z czasem stanie się mniej głośna, ale nigdy nie wybrzmi do końca. Tęsknię…
Written by Anna
  • Nawet nie wiem co napisać. Strata kogoś bliskiego jest niewyobrażalna. Nie od pojęcia. Smutne to. Bardzo. Szczególnie, gdy odchodzą ci, którzy nie powinni…

    • To prawda… Dziękuję :*

  • Wszystko co napiszę będzie chwilowym ukojeniem. Ale jak wielu napisze, to chwile zbiorą się w jedną całość i może na dłużej starczy.
    Każda śmierć wprowadza w nasze życie chwilowe STOP, dlatego każde stop wykorzystajmy na wprowadzenie dobrych zmian w naszym życiu.

    • A wiesz, że takie same myśli przyszły mi do głowy? Dziękuję :*

  • Strasznie mi przykro. To jest tak niesprawiedliwe, że brak mi słów. Trzymaj się..

  • Przykro mi 🙁

  • Przyjmij wyrazy współczucia…

  • Nie potrafię napisać niczego co nie brzmiałoby zbyt pretensjonalnie, nie było zbyt oklepane. Chciałabym wierzyć, że czas leczy rany, ale dobrze wiem, że nie zawsze…

    • Wiem… trudno napisać czy powiedzieć cokolwiek w takiej sytuacji. Sama nie wiedziałam co mówić innym z rodziny… milczałam…

  • Bardzo mi przykro Aniu. W takich chwilach nigdy nie widadomo co powiedzieć. Rak zbiera żniwo. Cholerne niesprawiedliwe jest życie. W mojej rodzinie białaczka zabrała 25 letnią mamę 2 małym córeczkom. Nigdy się z tego nie otrząsnęliśmy a mineło już tyle lat. Mam nadzieje ze przyjaciółka czuje Twoją pamięć i tesknotę. Trzymaj się kochana :*

    • Takie historie wzbudzają we mnie ogromną złość i bunt!
      Dziękuję :*

  • Anonimowy

    Byłam w 9 miesiacu ciąży gdy tata zmarl. Strata do dziś boli mimo tego że minęło 3 lata. Najgorsze jest to ze nie poznał swoich wnuków. Kiedyś ten ból będzie mniejszy, mam nadzieje. Pielegnuj jej pamięć w sobie w dzieciach i w każdym momencie 😉

    • Tak mi przykro… Mój tata zmarł bardzo dawno temu, bo miałam 2 lata, ale żal i ból taki sam. Bardzo żałuję tego, że nie zdążył mnie poznać i , że nie zna mojej córeczki.

  • Kiedy ktoś umiera w rodzinie lub z przyjaciół, jest to smutny czas, wspominamy tą osobę i tęsknimy, a kiedy do tego dojdzie, że okrutna choroba zabiera dzieciom matkę to ja mam zawsze łzy w oczach i bardzo współczuję rodzinie, nieważne czy znam czy nie, uważam to za okropną niesprawiedliwość, sama boję się o własne dzieci: Co by było gdyby mnie zabrakło… Niestety takie jest życie… bardzo niesprawiedliwe… Trzymaj się Aniu!

    • Ja tak samo Renata jak Ty odczuwam. Cholernie niesprawiedliwiej to jest…Dzień wcześniej zmarła mama z rodziny moich przyjaciół. Zbiórkę pieniędzy dla niej również publikowałam na swoim fanpage'u. Bardzo przeżyłam jej śmierć… zostawiła narzeczonego i 2-miesięcznego synka. Na drugi dzień śmierć dopadła bliską mi osobę. Umarły dzień po dniu. Trudno z tym się pogodzić…
      Dziękuję :*

  • Trzymajcie się mocno… Strata boli bardzo, a strata kogoś na kogo jeszcze nie czas – jakby podwójniej.

    • To prawda! Dziękuję :*

  • Śmierć to lekcja życia dla tych którzy zostają. Uczmy się z tych lekcji, czerpmy z nich niech śmierć nie będzie nigdy bezsensowna.

    • Ktoś głęboko wierzący myślę, że może odnaleźć jakiś sens w śmierci. Ja nie potrafię w żadnej, która mnie dotknęła.

  • Strasznie mi przykro, Aniu. Na TĄ ciszę człowiek nigdy nie jest przygotowany. Nawet jeśli próbuje się przyzwyczaić z myślą, że za jakiś czas może nie być już tej osoby obok nas, to jednak zawsze ma się nadzieję… Trzymaj się ciepło, kochana :* / Agata

    • Tak to prawda, nadzieja potrafi byc bardzo silna. Dziękuję Agata :*