Są takie mamy, które wierszyki i piosenki dla dzieci znają na pamięć już w okresie ciąży. Istnieją mamy, których pomysły na kreatywne zabawy z dzieckiem nie kończą się nigdy. Podziwiam je. Szczerze. Ja na tym polu niestety poległam. Wszystko co śpiewałam i śpiewam Ninie zostaje wymyślone na poczekaniu. Podczas zabaw głównie się wygłupiamy i śmiejemy. Kreatywności w tym nie ma żadnej. Ograniczam się do robienia z siebie głupka i na chwilę obecną to wystarcza. Liczę na to, że gdy moja córka zacznie się rozwijać to ona nauczy mnie czegoś kreatywnego 😉
Na szczęście hasło, które otrzymałam do dzisiejszego wpisu czyli „kreatywne zabawy” nie zostało sprecyzowane… kto powiedział , że kreatywne zabawy mają dotyczyć zabaw z dziećmi? 😉

Zabawa w sklep/zakupy
Znacie to? Często bawiłam się z koleżankami w sklep i robienie zakupów. Udawane pieniądze, w wymyślonym sklepie a za produkty służyły nam najczęściej zabawki. Teraz wszystko jest na serio. I pieniądze i sklep, a od kiedy ma się dziecko robienie zakupów stało się niezłą zabawą. Ich sukces często zależy od naszej kreatywności.
Konfiguracji jest wiele:
Dziecko jedzie w swoim wózku. Matka w tym czasie jedną ręka pcha malca, drugą trzyma koszyk, a trzecią zgarnia z półki co potrzebne. ( Tak matka ma więcej niż dwie ręce, więcej nawet niż trzy)
Poziom  wyższy – dziecko jedzie w wózku na zakupy. Tu istnieje ryzyko że przy kasie zdziwimy się mocno co kupiliśmy. Maluch z pewnością wykorzysta naszą nieuwagę i zrobi zakupy według zupełnie innej listy niż ta, którą mamy w ręce.
Dziecko porusza się swobodnie czyli tzw. pogoń za dzieckiem. To coś dla tych, których dziecko jest na tyle duże bądź znudzone, że jazda w wózku nie stanowi frajdy. Tu możemy stać się kreatywni i aby przy kasie nie zdziwić się, że kończymy zakupy z cudzym dzieckiem , bo w pogoni chwyciliśmy nieswoje, możemy kazać mu wykonać zadanie. Np. kazać mu odszukać jakiś konkretny przedmiot na danym dziale. Najlepiej taki, którego na pewno tam nie ma. Zyskujemy dobrą godzinę na zakupy zanim się skapnie, że został wyrolowany i 100% pewność, że kiedy po niego wrócimy wciąż będzie w tym samym miejscu. Niestety ten patent zazwyczaj działa tylko jeden raz. Za drugim razem ten pomysł już nam nie przejdzie. dzieciaki to cwane bestie ;)Teraz pozostaje tylko wrócić do domu. Tylko… Wózek , dziecko, i siaty… to nie jest tylko! A jeśli mieszkasz w bloku to odwieczny problem: „Co wnieść pierwsze? Dziecko czy zakupy?”. Co wtedy robi kreatywna matka? Wnosi wszystko naraz, mimo, że teoretycznie ma dwie ręce i dwie nogi.
Zabawa w gotowanie
Gotowanie może być niebezpieczne . Wiadomo. Piec, piekarnik , wrzątek…. tu należy zachować ostrożność. Można dziecko przywiązać za nogę do stołu. Jeśli jednak dziecko mówi to nie radzę. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że na drugi dzień całe przedszkole będzie o tym mówić, a Ty zostaniesz wezwana na dywanik. Stąd już szybka droga do odebrania praw rodzicielskich. Musisz być bardziej kreatywna. Możesz, a nawet musisz zacząć śpiewać. Jeśli robisz to równie źle jak ja, uda Ci się powstrzymać dziecko od zbliżania się do niebezpiecznej strefy. Być może nawet Twój słuchacz nałoży sobie poduszkę na głowę aby Cie nie słyszeć dopóki nie skończysz. Śpiewaj ile starczy Ci sił. Jeśli potrafisz śpiewać  sprawa wygląda gorzej. Zainteresowane dziecko może usiąść z zachwytem na podłodze i gdy tylko przestaniesz śpiewać ono zacznie ciągnąć Cię za nogawkę spodni. Zacznij tańczyć. U mnie to pomaga. Nina śmieje się w głos. Posadź dziecko w bezpiecznej odległości i używaj samych nóg. (już wiesz dlaczego w bezpieczniej odległości?) Ręce masz przecież zajęte mieszaniem w garnkach.
Zabawa w mamę i tatę
To ulubiona zabawa rodziców. Niestety nie mogą się w nią bawić zbyt często. O ile podczas zakupów i  gotowania, dziecka się nie pozbędziesz to przy tej zabawie jest to konieczne. Co wtedy? Należy dostosować się do rytmu i harmonogramu naszej pociechy. Przy małym dziecku  możemy wykorzystać czas drzemki. Zazwyczaj jednak pora snu akurat wtedy gdy rodzice chcą się pobawić dziwnym trafem przesuwa się na inną godzinę. Rodzice gotowi… a dziecko uśmiechnięte bawi się w najlepsze. Nie jest łatwo… Przy niemowlaku trochę zajmuje jego uśpienie, zatem kiedy już odniesiemy sukces to jest duża szansa, że pośpi przynajmniej godzinę. Czas start! Prysznic, muzyka to wszystko na co starczy Ci czasu. Z muzyki zresztą zrezygnuj. Zanim zdecydujesz się co włączyć…. nie ma chwili do stracenia! Muzyka z pozytywki przy łóżeczku, która dobiega zza ściany przy odrobinie wyobraźni też może być romantyczna.
Przy starszym dziecku jest gorzej, w sensie trudniej. Starsze dziecko w ciągu dnia jest aktywne. Zabawa rodziców wypada wtedy raczej w porze wieczornej. Dlatego uważaj! Nigdy nie wiesz kiedy zaskoczy Cię głos za plecami „mama siku”, „mama kupa”, „mama chce mi się pić”, „mamo co robicie?”, „mamo krzyczałaś?”.
Zabawa w sprzątanie
Tu do zabawy znów powraca dziecko. To najdłuższa zabawa jaką znam. Pamiętaj odkurzaj za dzieckiem, miej je cały czas na oku, nigdy przed dzieckiem. W przeciwnym razie gdy skończysz będziesz musiała zacząć od nowa. Raczkujący za Tobą i za odkurzaczem maluch, z biszkoptem w buzi skutecznie zepsuje to co zrobiłaś. Mycie podłogi? Tę technikę opanowała moja koleżanka. Technikę mycia podłogi na jednej nodze. Drugą w tym czasie przytrzymuje dziecko i odpycha od wiadra z wodą. Można? Można!
Ostatnio moją ulubioną zabawą stała się „zabawa w blogowanie”. Z udziałem Niny, naprawdę jest zabawnie…
Wszystkie te codzienne czynności przed pojawieniem się w Twoim życiu dziecka były banalne i proste prawda?. Teraz musisz się nieźle nagimnastykować i wykazać się niemałą kreatywnością, aby posprzątać, ugotować obiad, zrobić zakupy czy spędzić miłe chwile w towarzystwie męża. To taka nieustająca zabawa. Nie uważasz? 😉

 

********
Inspiracją do dzisiejszego wpisu była blogerka Joanna , która prowadzi świetnego bloga. Znajdziecie u niej to, czego u mnie nie ma w dzisiejszym wisie, czyli mnóstwo kreatywnych zabaw dla dzieci! Zapraszam  do poznania Fififun kretywnie
W
każdy poniedziałek pojawi się post , którego inspiracją możecie być Wy.
Wystarczy, że podrzucicie mi słowo klucz. Dzisiejszym było hasło „kreatywne zabawy„. Szczegóły na profilu fanpage Pudełko Mamy (klik). Zapraszam!
Written by Anna
  • No u nas czasem totalna improwizacja nie tylko w kwestii zabawy z dzieckiem, ale i sprzątania i obiadu i miliona innych kwestii 😉

    • O improwizacja! To tez bardzo dobre słowo opisujące codzienne czynności z dzieckiem 🙂

  • Kochana!!temat ujęty świetnie! ! Niby kreatywna jestem ja a nie pomyślałam o tym w taki sposób. No i jeszcze: "A jeśli mieszkasz w bloku to odwieczny problem: "Co wnieść pierwsze? Dziecko czy zakupy?". Co wtedy robi kreatywna matka? Wnosi wszystko naraz, mimo, że teoretycznie ma dwie ręce i dwie nogi."- to cała ja. I nagle się okazuje ze mimo tylko dwóch rąk mam jakieś extra 3 i wnoszę wszystko na raz 🙂

    • Uffff czyli poniekąd sprostałam zadaniu? 😉

  • Uwielbiam Cię za poczucie humoru i właśnie za Tą Twoją kreatywność! Każde Twoje słowa rozbudzają moją wyobraźnię i wywołują obrazy tych wszystkich kreatywnych zabaw o których piszesz 🙂
    Na marginesie dodam, że własnie jesteśmy na etapie robienia zakupów z dzieckiem w wózku sklepowym co kończy się na tym, że większość jogurtów ma dziurki w opakowaniu (wiadomo w jaki sposób powstały) a każde warzywo i owoc są nadgryzione 🙂 Mimo to – chyba to jedna z najlepszych opcji robienia zakupów

    • Dziękuję! Niezwykle motywujące są dla mnie takie komentarze 🙂
      O to fajnie się bawicie na tych zakupach 🙂

  • super 🙂 ja jestem w tym zakresie kompletna nogam.
    "Można dziecko przywiązać za nogę do stołu.' – normalnie super patent :)))) trza spróbować hihih, Ostatnio goniłam za moją w markecie a mąż robił zakupy, zmęczyła się na szczęście, niestety biega z głową w dół i miała ciągle kraksy :P. Jedyne co u nas kreatywne to sprzątanie, mała jezdzi na odkurzaczu albo przez rurę skacze. 🙂 A co do ;"Wszystkie te codzienne czynności przed pojawieniem się w Twoim życiu dziecka były banalne i proste prawda?. Teraz musisz się nieźle nagimnastykować i wykazać się niemałą kreatywnością, aby posprzątać, ugotować obiad, zrobić zakupy czy spędzić miłe chwile w towarzystwie męża. To taka nieustająca zabawa. Nie uważasz? ;)" DOKŁADNIE ZGADZAM SIĘ Z KAŻDYM SŁOWEM!!!!!!!!!!!!!!

    • "Ostatnio goniłam za moją w markecie a mąż robił zakupy, zmęczyła się na szczęście, niestety biega z głową w dół i miała ciągle kraksy :P" – rozbawiłaś mnie! Nie wiedziałam, że tak można! I patent z odkurzaczem – szacun! 🙂

  • świetny tekst, nieźle się ubawiłam 🙂 a ile w nim prawdy hoho 🙂 moja kreatywność została ostatnio mocno przetestowana podczas podróży powrotnej z wakacji, zabawianie dziecka przez 8 godzin to niezły wyczyn 🙂

    • Dzięki 😉 8 – godzinna podróż to niezłe zdanie dla mamy. My najdłuższą mieliśmy 6-godzinną. Też było ciekawie 😉

  • Bardzo fajny tekst z humorem w tle:) Ja najbardziej lubię z moim Bąblem… czytać:) To tych kilka chwil, kiedy mogę usiąść i odpocząć:) czasami mój urwis nie ma ochoty na wspólną zabawę tylko woli sam. Siedzi sobie i dłubie w foliowych woreczkach albo klipsach na bieliznę:) ta jego kreatywność bardzo mi się podoba:)

    • Jak mi miło!!! Dziękuję :* Buziaki dla Bąbla :*
      Tak dzieci sa bardzo kreatywne jeśli chodzi o zabawki. Naprawdę nie warto wydawać fortuny na drogie gadżety. Nina ostatnio upodobała sobie sznureczek od spodni, metalowy kubeczek i rolkę po papierowym ręczniku kuchennym 😉

  • U nas zabawa w rodziców w 99% przerywana jest wołaniem "mamusiuuuu psytul mnie" :)))) Z uwagi na kreatywność moich sporych już dzieci w wymienione powyżej zabawy wolę się jednak bawić sama, na szczęście potrafią się już zająć sami sobą i matka nie jest im wtedy potrzebna :)))

    • Oooo hahaha się wpasował z tym wołaniem w sytuację 😉
      No tak z tymi większymi dziećmi zabawy mniej… mnie tez to kiedyę czeka. Hurrra! 😀

  • Nie wiem za dużo o dzieciach, ale właśnie takie zabawy jak w sklep czy sprzątanie są bardzo fajne, już dziecku się wpaja jakieś wartości np.porządek 🙂
    Obserwuję i zapraszam do siebie 🙂
    http://make-yourself-perfect.blogspot.com/

    • Tak, dzieci na początku chętnie posprzątałyby za nas…. a potem nie wiedzieć dlaczego przechodzi im to i nie chcą posprzątać nawet własnego pokoju 🙂

  • Hahaha u nas zabawa w dom ostatnio na topie. Lubię tę serię postów. Chyba tez jakieś słówko zaproponuję 🙂

    • Dziękuję! Tylko nie po francusku…. bo tym razem nie sprostam na pewno 😀

  • Zabawa w mycie podłogi… To jedna z najbardziej irytujących dla mnie zabaw. Ja myję, a dzieciaki z premedytacją wchodzą na mokrą podłogę. Najpierw młody robił to nieświadomie, ale starsza siostra stwierdziła, że to nawet śmieszne i też zaczęła. Teraz cieszą się oboje, a ja umyty kawałek muszę zasłaniać swoim ciałem, albo zaangażować kogoś, żeby zajął się nimi na podwórku. Kocham to. Zwłaszcza kuchnię – którą myję średnio 3x dziennie…

    • Hahaha 3 razy dziennie zabawa w mycie podłogi. Nie przesadzacie? 😉

    • Mam jasne płytki bez wzoru, wszystko widać. Przeklinać moment w którym je wybraliśmy…

    • Hahaha tak, dzieci weryfikują nasze wybory co do wyboru armatury, mebli, farby na ścianach… 😉

  • Kobieta to zrobi sto rzeczy na raz 🙂

  • Robienie z siebie głupka jak to napisałaś, to też nie lada sztuka, żeby dziecku się podobało 😉 Kreatywność się rozwija w miarę, jak jej używamy! Tzn im więcej nieszablonowych rzeczy wymyślasz, tym więcej wpada Ci ich do głowy 🙂 To trochę jak odblokowywanie kolejnych "klapek" w głowie 😉
    Polecam z całego serca zapisywanie różnych pomysłów, nie tylko na zabawy z dzieckiem! Już po dość krótkim czasie takiego treningu, można zauważyć "poprawę" 🙂

    • Ja tez tak uważam, że robienie z siebie głupka nie jest prosta rzeczą 😉
      Fajny pomysł z tym zapisywaniem 🙂 Coś w tym jest, że kreatywność rozwija się z czasem.