Czas… wskazówki zegara zostały przesunięte do przodu, a ja chciałabym je cofnąć. Przestawić zegar na 1:23 w nocy,  na dzień 5 sierpnia  2015…

Ostatnio dopadają mnie przygnębiające myśli. Coraz częściej zdaję sobie sprawę z upływającego czasu. Niby nic w tym dziwnego, dziecko rośnie, rozwija się, a matka powinna być dumna. No i jestem… ale nie daje mi spokoju myśl, że tej kruszynki która mieściła się w moich dłoniach już nie ma.
Nie ma już tej małej istotki, której długość ciała nie przekraczała 50 cm, wtulona do piersi słodko zasypiała, a w wózku zajmowała tylko połowę wolnego miejsca. Spokojnie mogłam na długość gondoli położyć drugiego takiego malucha. Tęsknię za nią. Tęsknię za nią tak jakby dziś to nie ona była ze mną. Kocham ją ponad wszystko i chcę by była taka jak jest, a jednocześnie chcę z powrotem tulić tego małego skrzata.
Wciąż mam poczucie niedosytu, że za mało się nią nacieszyłam, że być może za bardzo byłam skupiona na zmęczeniu i nieprzespanych nocach, za mało czasu poświęciłam na byciu z nią… choć przecież byłam z nią 24 godziny na dobę. Wciąż czuję jakbym ten czas nie wykorzystała w pełni.
Przeglądam jej zdjęcia i zamiast cieszyć się tym jak wiele ich mam żałuję tego jak wielu nie zrobiłam, jak wiele pomysłów, które teraz przychodzą do głowy nie zostały wykorzystane Za mało nagranych filmów, za mało uchwyconych chwil… za mało wszystkiego, za krótko to trwało…
Chciałabym raz jeszcze poczuć ją pod skórą, zrobić ciążową sesję zdjęciową, na którą nie udało się zorganizować czasu, pogłaskać ten wielki brzuch raz jeszcze bo chyba dotykałam go za rzadko. Móc raz jeszcze ubrać piękną sukienkę i z dumą przejść się by pokazać swój cud. Ciąża była dla mnie cudownym okresem, chciałabym znów poczuć jak to jest. Chciałabym raz jeszcze to wszystko przeżyć, całą ciąże i ten moment gdy usłyszałam ją po raz pierwszy, „to głos mojego dziecka!” I poczuć jej oddech, ciepłą skórę i ten niesamowity zapach…
O Ninę walczyliśmy jakiś czas.Nie chcę pisać, że długo bo ile to jest długo? Każdy przedłużający się czas to dla rodziców „za długo”, ale dla jednych jest to rok, dwa, a dla innych pięć czy nawet dziesięć lat. Tak czy inaczej decyzja była taka, że chcemy tylko jej, że to marzenie jeśli się spełni to więcej nam do szczęścia nie będzie trzeba. Nie sadziłam, że kiedykolwiek, a już na pewno nie, że tak szybko poczuję chęć spełnienia tego marzenia po raz drugi. Tak, marzy mi się być mamą ponownie. Niestety z kilku powodów nie jest to możliwe. I zastanawiam się teraz czy to pragnienie drugiego dziecka wynika z tęsknoty za małą Niną, czy świadomość, że nie będę już nigdy więcej w ciąży, powoduje uczucie żalu za minionym czasem…

Written by Anna
  • no i znowu mam tak jak Ty…. zaczynam chyba być nudna 🙂 ja to się bardziej boję o to czy moje wstrętne choróbsko pozwoli żeby ten cud zdarzył się po raz drugi, bo bardzo bym chciała żeby F. nie był sam na świecie

    • O nie, nie jesteś nudna, to fascynujące 🙂 Właśnie ja to samo mówię "nie chcę by Nina była sama". Mam nadzieję, że mimo wszystko nie będzie.

    • i tego się trzymajmy!!! trzeba myśleć pozytywnie 🙂 przecież już raz cud się zdarzył, dlaczego miałby się nie powtórzyć 🙂

    • W sumie to racja! 🙂

  • My też walczyliśmy długo o Kubusia. Powiem Ci, że chyba nie chcę drugi raz przechodzić przez to samo, bo serce mi pękało i za każdym razem byłam mega rozczarowana, choć nie ukrywam, że fajnie byłoby móc przytulić takie niewiniątko

    • Daria mam dokładnie to samo! Jak pomyślę, że miałabym raz jeszcze przez to przechodzić… zwłaszcza, że jesteśmy po jednej stracie. Boję się powtórki tego, że mogłoby mi to odebrać radość jaką jest Nina, a przecież to ona jest tym spełnionym marzeniem.

    • Dziewczyny, ja Was trochę pocieszę. Wiem, że u każdego może być inaczej i strach zawsze będzie, ale to tak, aby dodać Wam otuchy. My o pierwsze walczyliśmy trzy lata. Przy drugim, gdy stwierdziłam, że czas się zacząć starać, bo zanim się uda to ooooo, już po miesiącu były dwie kreski 😉 W ósmym miesiącu troszkę nerwów, ale kto da radę jeśli nie my 🙂

    • To prawda. Znam parę, która starała się 5 lat. Ich syn urodził się tydzień przed moją Ninką. Teraz oczekują drugiego dziecka 🙂 Zazdroszczę im.

  • Anonimowy

    Czytam ten tekst i jest tak podobny do mojej historii: czekalismy na ciaze jakis czas (straszny czas) urodzilam 7 sierpnia 2015 o 1:45 🙂 i choc moj K byl duzym chlopcem (waga urodzenia 4,150) to patrze na zdjecia i rozczulam sie jaki On byl malutki. Teraz K ma 11 kilo a mnie zastanawia dlaczego tak szybko to minelo…? Po za tym na chwile obecna nie bedzie drugiego dziecka a to boli mnie bardzo… pozdrawiamy

    • Faktycznie nasze historie brzmią podobnie i czujemy podobnie… Czy już zawsze ten smutek i żal pozostanie? Oby nie! Mnie też zaczyna boleć to, że drugiego dziecka nie będzie…
      Pozdrawiamy również! :*

  • Kochana, jakbyś siedziała mi w głowie… każde słowo się zgadza.. to niesamowite!!!!!!!!!!

    jeśli czytałaś u mnie to wiesz, że czesto mam takie mysli. ze nie zdążyłam się nacieszyć tym etapem maluszka, leżącego malenkiego noworodka ssacego piers i zasypiającego w ramionach.. mieszczacego się w dłoni.

    czas mi tak leci ze czasami chce mi sie krzyczec ze złosci, bo wiem ze ten czas juz nie wroci. ogladam jej zdjecia jak byla kruszynka i plakac mi sie chce ze to minelo.

    czas z dzieckiem tak szybko plynie.. za miesiac wroce do pracy i choc wiem ze musze bo taka mamy sytuacje finansowa to tak naprawde oddalabym wszytsko by byc z nią w domu, a jak Bog da zeby jeszcze raz byc w ciazy i miec kolejnego maluszka..

    macierzynstwo to najpiekniejsze co mnie spotkało. to wciaga i uzaleznia.

    • Mój post to Twoje słowa a Twój komentarz to moje! Ja też nie chcę wracać do pracy, serce mi pęka na samą myśl bo tak jak dla Cibie dla mnie tez macierzyństwo i chwile spędzone z dzieckiem były i są najpiękniejszym okresem mojego życia.

  • Ja też, ja patrze na moich chłopaków, to zastanawiam się kiedy oni tak szybko rosną? Czas przecieka nam przez palce i nie sposób go zatrzymać 🙁

    • Właśnie, to dobre określenie i moich odczuć "czas przecieka przez palce". Jesteś mamą dwójki, czy drugie dziecko jakoś rekompensuje tą ulotność? Czy wszystkie te uczucia i tęsknota wraca tak samo?

  • Anonimowy

    Mam podobne myśli. Moje dziecko ma blisko 8 miesięcy a ja z trudem mogę sobie przypomnieć te pierwsze tygodnie, miesiące czuję jakby umknęło mi coś. I też mam poczucie, że za mało zrobiliśmy zdjęć, filmów mimo, że non stop jestem z córcią. A ciążę też wspominam jako cudowny okres, chciałabym to przeżyć jeszcze raz… Magda

    • Właśnie, nawet pojawia się problem z przypomnieniem sobie jaka ona była!
      Życzę Ci abyś mogła przeżyć to raz jeszcze 🙂

    • Anonimowy

      Dziękuję kochana :-*

    • Trzymam kciuki 😉

  • Mój synek ma niespełna trzy miesiące a ja zastanawiam się, jak to możliwe, że już jest taki duży… Gdzie się podział mój maluszek? Delektuję się każdą chwilą, ale to rzeczywiście i tak za mało!

    • Trzy miesiące! Jak ja Ci zazdroszczę 🙂 Delektuj się tym czasem, rób zdjęcia codziennie, nagrywaj filmy, chłoń jak najmocniej się da te momenty!

  • Czasami myślę, że to przykre jak wiele rzeczy się ulatnia z naszej pamięci. Mając drugiego malca porównuję go do Córeczki i często się łapię na tym, że nie pamiętam jak to było – np. czy też tak "nadawała pełnymi zdaniami po swojemu" w jego wieku, kiedy zaczęła przesypiać całe noce, czy to czy tamto… Najważniejsze wydarzenia (siadanie, pierwsze kroki, słowa) mam zakodowane na stałe w pamięci, notesie czy fotoksiążce. Teraz tworzę właśnie album z pierwszego roku życia Synka i mam żal do siebie, bo Hania była obfotografowana z każdej strony, a Wojtek – szukam zdjęć gdy stawiał pierwsze kroki – brak (są tylko filmiki), szukam fotek męża z nim gdy miał ok. 6 mies. – nie ma, ze mną też ma zdjęć jak na lekarstwo, a wydawało mi się, że pstrykam dużo, bo zawsze jak nie aparat to telefon pod ręką.

    • Nie masz wrażenia, że jako matka masz gorszą pamięć? Ja mam takie uczucie. Zawsze dziwiłam się koleżankom, które gdy byłam w ciąży wypytywałam o różne rzeczy, a one mówiły "kurcze.. nie pamiętam". Myślałam sobie jak można nie pamiętać?! Teraz wiem, że można.

    • Mam. I sama się sobie dziwię, jak można zapominać o takich rzeczach. Fakt, dla innych to może pierdoły, ale czas tak szybko leci, że ja już nie wiem jak to było, gdy dzieci były takie malutkie… Czasem oglądam filmiki które mam nagrane i jestem w szoku, bo po niektórych nie ma śladu w mojej pamięci, a gęba się sama śmieje jakie były cudaczne 🙂

    • Ja to miałam dziś przy okazji pisania posta! Przeglądałam zdjęcia i włączyłam filmy z Niną z okresu noworodka i wiesz, że nie pamiętałam ich? Szok!

    • 😉

  • Ciąży nie wspominam miło, ale faktycznie mam takie myśli jak Ty, że nie wykorzystałam w pełni czasu z maleńkim dzieckiem, że zmęczenie przesłoniło mi te cudowne chwile a teraz już nic nie wróci. Jednak jak patrzę na moją pięciolatkę i jak cudownie mi się z nią rozmawia, wygłupia, śpiewa, opowiada zmyślone bajki to myślę sobie, że ten czas jest zdecydowanie piękniejszy 🙂

    • Kochana! Twój komentarz jest ostatni i najcudowniejszy! Kiedyś rozmawiałam ze znajomą, z którą spotkałam się gdy Ninka się urodziła i ona wtedy mi powiedziała, że taki maluch to cudo ale, że najlepsze dopiero przede mną. Mówiła, że zobaczę jaki cudowny jest okres gdy z dzieckiem można już porozmawiać i gdy zaczyna ono wyrażać własne zdanie i myśli. Po przeczytaniu Twojego komentarza przypomniała mi się ta sytuacja 🙂

    • Strasznie mi miło 🙂 a znajoma samą prawdę Ci powiedziała, przekonasz się ;)))))

  • Eh, wzruszyłam się… Rozumiem to, co czujesz doskonale! Patrząc na moją 4,5 miesięczną Maję też nie mogę się nadziwić jak szybko rośnie i tęsknię za tym małym kurczaczkiem! Taki już los nas, mam, zawsze będziemy tęsknić do tego, co było i z niecierpliwością czekać na to, co będzie 🙂

    • To prawda. Już teraz czekam kiedy zacznie raczkować, stawiać pierwsze kroki, wypowiadać pierwsze słowa… a za chwilę będę tęsknić za Niną, nie tylko tą z okresu noworodka ale i tą, którą mam teraz przy sobie. Matki to jednak wariatki 🙂

  • Pudełeczko, twoja wrażliwość mnie zachwyca. Dbaj o siebie, żeby twoja niunia miała zawsze swoją cudowną dla niej mamę, a nigdy nie zazna braku rodzeństwa. Oczywiście życzę ci Cudu… Ja mam trzy i chwilowo w kryzysie zmęczenia nie umiem wrócić się i dostrzec, piękna najmłodszego okresu swoich pociech…

    • Oj tak, straszny ze mnie wrażliwiec, co nie ułatwia mi życia 😉 Podziwiam wszystkie mamy, które posiadają więcej niż jedno dziecko, a trójka to już jest dopiero wyzwanie. Co mnie zachwyca to, to, że wszystkie te mamy są lepiej zorganizowane niż ja. Wiem jednak ile je to kosztuje i jak wielkiego trudu, i niekiedy poświęcenia wymaga.

  • Ty jak coś napiszesz Kochana, to zwalasz na kolana… cudowny wpis… a zdjęcia – wspominam ten czas z rozczuleniem gdy trzymałam takie maleństwo w ręku… Coś wspaniałego 🙂

    Ściskam!

    • Dziękuję :* Cieszy mnie ogromnie to, że potrafię wzbudzać emocje 🙂

  • Czas strasznie ucieka, patrzę na swoje skarby i pamiętam te malutkie rączki, płacz, pierwszy uśmiech, pierwszy ząbek, a za chwilkę na dyskoteki będą chodzić 🙂

    • No właśnie… jesteśmy na etapie pierwszych ząbków i samodzielnego siadania. Za chwilę kolejne nowości, a ja już myślę o tych dyskotekach i ciarki mnie przechodzą na samą myśl… 😉

  • Czas…. za cholere nie chce spowolnic, przyspieszyc… kiedy pomysle o "czasie" to plakac mi sie chce… Mlody juz prawie dorosly, dziewczynki to juz napewno nie dzidzie… a metryka nie poprawia samopoczucia. Codziennie sil starcza mi do 16tej…a potem odliczam czas do spania, zamiast cieszyc sie kazda chwila. Rano zabilabym budzik (haha budzik! kiedy ostatni raz obudzil mnie rano budzik?!:))), w weekendy zatrzymalabym najchetniej sie w tej cudownej czasoprzestrzeni kiedy jestesmy razem, poskracalabym dni kiedy czekam na wyjazd do bliskich, czasem przegonilabym szybciej zime, zatrzymala na dluzej slonce… ehhh… CZAS… i tak urosna, i tak wyfruna, i tak dzien za dniem co raz krotszy bedzie, cieszmy sie zatem chwila.
    ba! a jak czas poplynie szybciej to sie szybciej spotkamy! 😉 buzinki

    • Gdyby nie optymistyczna końcówka tego komentarza, posmutniałabym jeszcze bardziej 😉 Ale to fakt, ja też najbardziej czekam na te wspólne dni i na chwile spotkań ze znajomymi i rodziną. A najbardziej to czekam na na spotkanie z Tobą! 😀

  • Chyba każda z nas chciałaby mieć magiczną różdżkę, które pozwala cofnąć się w czasie. Wzruszasz zawodowo. 😉

    • O tak, taka różdżka by się przydała 🙂
      Dziękuję za komplement – teraz ja jestem wzruszona :*

  • Piękny tekst. Osobiście nie miałam problemu z zajściem w ciążę, ot planowałam i były. Mieliśmy dużo szczęścia. Dziś też czasem tęsknię za ciążą, choć wyglądałam jak słoń, za kopniakami, choć czasem były solidne i za takim maluszkiem wtulonym w moje ciało i czasem żałuję, że to się już pewnie nigdy nie powtórzy,ale z drugiej strony jestem wdzięczna, że mogłam to przeżyć dwa razy, a niektórzy nie mają tyle szczęścia by móc zaznać tej radości choć raz.

    • Dziękuję za te słowa! To dla mnie ogromne wyróżnienie 🙂 Miło mi bardzo, zwłaszcza, że uwielbiam Twoje posty. Są świetne! Podoba mi się sposób w jaki potrafisz opisać to co dostrzegasz w otaczającym nas świecie. Twój punkt widzenia jest bardzo ciekawy i niebanalny.
      To prawda, że trzeba doceniać to co mamy. Ja mam swój jeden mały cud i powinnam chyba skupić się na tym, że JEST i nie patrzeć wstecz, bo mogłoby jej przecież nie być…

  • Mój synek ma 13 miesięcy i się tez zastanawiam kiedy to zleciało. Przecież dopiero co się urodził a tu już będzie chodził. I ja też zapominam np. ile miał miesięcy jak zaczął sam siedzieć itd. a dziwiłam się jak pytałam inne mamy że nie pamiętają takich rzeczy:)

    • Tak ja też się dziwiłam jak można nie pamiętać? Matka musi pamiętać takie ważne rzeczy! No to się przekonałam na własnej skórze jak to jest z tą pamięcią 😉

  • Mnie to nawet w którymś momencie mąż "opieprzył", że jeszcze nie nacieszyliśmy się naszą Kruszynką (też miała mniej niż 50cm!) a ja już smęcę o tym, że chcę znowu być w ciąży, czuć kopniaki i tulić takiego noworodka. Myśli podobne do Twoich z tą różnicą, że mieliśmy to szczęście, że nie musieliśmy się długo starać no i nie znane są mi jak na razie żadne przeciwskazania do tego, by ponownie zostać mamą. I będę chciała nią ponownie zostać choć jeszcze nie teraz. Ale kiedy myślę o takim noworodku to mam przed oczami moją Liwusię a nie żadne inne, nowe… Więc może jest tak jak piszesz, że to tęsknota do naszych córeczek x miesięcy młodszych. /Justyna.

    • Mamy córeczki w podobnym wieku i widzę, że podobnie też czujemy. Może to przejściowe? I minie nam? Może to faktycznie tylko tęsknota za nimi z okresu noworodka? Podobne myśli mam też do twoich. Z jednej strony chciałabym mieć drugie dziecko, a z drugiej jak tak się zastanowię to myślę czy mogłabym je pokochać? Przecież to Nina jest moim szczęściem, nie potrafiłabym jej odsunąć od siebie i zając się innym dzieckiem… Wydaje mi się, że miałabym wyrzuty sumienia.

  • Wiesz, ja już chyba tutaj zostanę i będę czytać Cię cały czas, bo jesteś NIESAMOWITA. Idealnie oddałaś to, co czuję kiedy patrzę na mojego małego Irytka. Niby 11 miesięcy to nadal maleństwo, ale tak strasznie tęsknię za tym czasem, kiedy był taki zupełnie maleńki… szkoda że już nigdy nie będzie noworodkiem 🙁 Przynajmniej wtedy się nie ruszał 😉

    • Chyba? Proszę mi tu zostać i nigdzie się nie ruszać! 😉
      Bardzo Ci dziękuję za te miłe słowa! Dla takich komentarzy jak Twój aż chce się pisać 🙂
      Moja Nina skończyła właśnie rok… Jest cudowna! Ale aż chce mi się wyć jak oglądam nasze pierwsze zdjęcia. Myślałam, że mi to przejdzie, ale niestety nie mija 🙁

  • Przeczytałam i pomyślałam o Olivierze który leży w łóżeczku i smacznie śpi… i pomyślałam ile razy dziennie ja martwię się, że tak szybko rośnie, mimo że ma dopiero 8 tygodni, wiem, że już nie wróci to co było…spojrzałam dziś na jego pierwsze śpiochy ze szpitala i się rozczuliłam.
    Ciężko mi być nadwrażliwą matką, zwłaszcza przy tacie, bo czasem po twarzy płyną łezki, a on patrzy na mnie i nie kuma i szczerze mu się nie dziwię, bo jak zrozumieć płaczącą matkę: bo on już nie będzie taki malutki…