Gdy dorośnie opowiem jej w jakich czasach żyłam. Zastanawiam się jednak czy ją to w ogóle zainteresuje? Czy będzie chciała słuchać historii tak odległych i tak niedorzecznych? Bo czy kiedykolwiek pojmie:

  • dlaczego pilota od telewizor trzymało się w foliowej torebce?
Tego chyba nawet ja nie mogę pojąć… Ale pamiętam, że nie tylko w moim domu panował zwyczaj dbania ze szczególną ostrożnością, o cenny przedmiot jakim wtedy był pilot do telewizora. W sumie nawet nie wiem co miała znaczyć ta folia… że co? żeby się cyferki nie ścierały? Żeby kurz nie osiadał? I ta mania odkładania go na telewizor! No przecież po to on był aby wygodnie włączyć nasz ulubiony program z pozycji fotela. (A muszę dodać, że do wyboru był początkowo tylko jeden kanał – czyli wyboru tak naprawdę nie było. Nie jak teraz kilkaset). Ale nie! W moim domu pilot zawsze był tam gdzie telewizor. No tak … Moje dziecko w tym momencie zadasz mi pytanie jakim cudem udało nam się położyć ów przedmiot na tek cienki ekran? No tak Kochanie… Kiedyś telewizory to były kolosy! Ogromne pudła! Mało tego, te pierwsze bez pilota – a właśnie od tego powinnam zacząć. Pierwszy telewizor pilota nie miał, a w dodatku nie pokazywał kolorowych obrazów, tylko i wyłącznie czarno-białe. Abstrakcja dla Ciebie co?
  • aparat fotograficzny nie pstrykał zdjęć w nieograniczonej ilości
Zostając przy czarno-białym odcieniu mojego dzieciństwa to należy również wspomnieć o tym, że pierwsze zdjęcia również nie posiadały barw. A co najdziwniejsze z takiej kliszy można było zrobić bardzo ograniczoną ilość zdjęć. 36 klatkowa klisza z tego co pamiętam chyba była najdłuższą. Powiesz drogie dziecko, że przecież można było usunąć nieudane zdjęcia i w to miejsce zrobić kolejne. Otóż nie! Z takiej kliszy nie dało się niczego podejrzeć, ani usunąć. Z kliszą trzeba było podejść do fotografa i czekać kilka dni na wywołanie zdjęć w wersji papierowej. Tak papierowej. Przy odrobinie szczęścia na 36 klatek połowa była udana.
  • czym były kolejki do sklepu
Nie kochanie , kolejka nie oznaczała mega wyprzedaży. Kolejka oznaczała, że w sklepie pojawiło się „coś”, a co to niekiedy nawet dokładnie nie było wiadomo, ale skoro kolejka stała trzeba było stanąć również. Wtedy kupowało się to co było, a nie to czego się potrzebowało. Tego drugiego zwykle nie było. Ogólnie to w sklepach mało co było… Głownie ocet 😉 A mięso to tylko na kartki. Taki kupon wiesz? Odcinano nam kwadracik z całości i dzięki niemu mogliśmy kupić mięso. Od święta! Tak, tak… To były czasy w których w lodówce głównie było światło. Poznasz być może co to znaczy jak pójdziesz na studia. Będziesz miała okazję zobaczyć jak to było za czasów mamusi.
  • obuwia tamtych lat czyli Sofixy z Radomia i „szczury”
Buty Sofix to coś za czym szalał w czasach młodości Twój tatuś. Przyznaję sama, że nawet ja nie bardzo pamiętam tę nazwę 😉 To były pierwsze sportowe buty na rzepy i wtedy robiły szał – dziś to wioska. Wioska to pojęcie czegoś co nie jest w dobrym guście.
Tak zwane ”szczury” to też był hit obuwniczy. Te buty buty były z zamszu, były sznurowane i sięgały za kostkę. Swoją nazwę zawdzięczają skórze zamszowej. Za takimi „szczurami” z kolei szalał Twój wujek – brat mamusi.
  •  szału na spodnie marmurki – dekatyzy

Pozostajemy w modzie. To był prawdziwy szał! Kto nie marzył o takich spodniach? Oryginalne marmurki przywożone były z Turcji. Ich nazwa wzięła się stąd, że przecierany kolor wyglądem przypominał marmur. Im większy kontrast był pomiędzy bielą a granatem tym bardziej były bajeranckie. Taka sama wioska jak Sofixy. Tylko nie mów tego tacie!

  • kim był pudel metal
Pudel metal – tak mówiło się na pewien styl muzyczny, a ta nazwa to oczywiście złośliwość (pewnie tych co byli łysi) Dlaczego pudel? A to dlatego, że fani muzyki Def Leppard, Guns N’ Roses, Mötley Crüe na wzór swoich idoli często tlenili sobie włosy (blond wśród mężczyzn rządził), a następnie mocno je tapirowali. Muzyka królowała w latach 80 i wszystko zniszczył Kurt Cobain, który zawojował światem muzycznym wprowadzając muzykę grunge. Kurt Cobain został nazwany ze złości przez Mickeya Rourke w scenie filmu „Zapaśnik” … a może to zostawię na później i  jak będziesz starsza to Ci powiem jak nazwał go Mickey 😉
  • co to Pewex
To był raj! Niedoścignione marzenia, luksus na jaki mało kogo było stać. Zapach kawy w środku, a na półkach wszystko o czym marzyliśmy wtedy! Te zabawki! Lalki Barbie… ile razy ja tam byłam by tylko na nie popatrzeć? Gumy do żucia Donald…  Okno na świat, na życie o jakim marzyliśmy. To był sklep w którym można było kupić to czego nie było w żadnym innym sklepie, głównie towary zza granicy, importowane, a płaciło się w nim walutą obcą. Przekraczając jego próg mogliśmy poczuć się jak w lepszym życiu.
  • tego, że wszystkie mieszkania wyglądały tak samo 
Gdyby ktoś przez pomyłkę wszedł nie do siebie to nie zauważyłby różnicy. A z wejściem do innego mieszkania nie było problemu. Kto mieszkał w blokach ten wie, że klucz od naszego mieszkania pasował do co najmniej jeszcze jednego. U nas tak było. Dzięki temu miła starsza pani, która notorycznie zapominała klucza idąc wieszać pranie mogła liczyć na naszą pomoc. Jak się o tym dowiedzieliśmy? W podobny sposób. Gdy raz klucza nie zapomniała, a jedynie pomyliła klatki i weszła do naszego mieszkania, udając się prosto do łazienki by odstawić kosz w którym niosła pranie. Odstawiła i ze zdziwieniem zapytała moją mamę „A pani co tu robi?”
Mieszkania wtedy wyglądały tak samo. Meblościanki na wysoki połysk, w korytarzu modna boazeria. Fotele, kanapy, dywany… niemal wszystko identyczne, różniące się jedynie detalami. W sumie jak teraz myślę o tym, to ze zrozumieniem tego nie powinnaś mieć trudności. Wychowujesz se w pokoleniu Ikei gdzie w zasadzie większość mieszkań też wygląda podobnie, łącznie z naszym 😉
  • absurdy PRL-u 
Absurdy PRL-u (czyli Polski Rzeczpospolitej Ludowej – oficjalna nazwa państwa polskiego tamtych lat), najlepiej zostały ujęte w serialu Alternatywy 4. Wszystkie problemy z jakimi przyszło borykać się społeczeństwu żyjącemu w tamtych czasach, zostały pokazane na przykładzie mieszkańców nowego osiedla, a sami mieszkańcy to przekrój różnych grup społecznych tamtego okresu. Problemy mieszkaniowe, długie lata oczekiwań na własne M, a następnie proces przydzielania ich osobom z listy. To jak wyglądała budowa osiedli, które przetrwały do dziś, zakupy na kartki, ustrój jaki panował, wszystko to zostało opowiedziane z przymrużeniem oka w sposób ośmieszający.
Państwo, które wtedy czuwało nad swoim społeczeństwem jak Anioł Stróż to nikt inny jak serialowy dozorca – stróż bloku pilnujący swoich lokatorów, o nazwisku nie innym jak właśnie Anioł. Był symbolem tej pilnującej porządku władzy.
Nad wszystkim czuwa gospodarz domu
Nie da on krzywdy zrobić nikomu
Zawsze pomoże o każdej porze
O, mój Boże” – piosenka z serialu Alternatywy 4
Moje dziecko na pewno nie pojmie tego, że świat mógł istnieć bez telefonów komórkowych i to nie mówiąc już o smartphonach czy urządzeniach typu tablet, ipad, ipod, (szczerze to nawet ja się w tym gubię). Pierwszy telefon komórkowy był wielkości cegły (ciekawe czy w czasach dorosłości mojego dziecka domy nadal będzie budowało się z cegły? Nie zdziwiłabym się gdyby pojawiła się nowa technologia. Będzie trzeba wyjaśnić co to cegła…). Tak więc nie tylko nie było telefonów komórkowych, ale nawet telefon stacjonarny był luksusem, na który początkowo mogli pozwolić sobie nieliczni. Co to telefon stacjonarny? No tak… już dziś mało kto go ma w domu. Nie zrozumie też jak dzieci mogły obyć się bez komputera. Tego też nie było, a gdy się już pojawiły nie równało się to z posiadaniem internetu. Życie bez internetu – tak to było możliwe. Co robiły dzieci? Wisiały pół dnia na trzepaku, a drugie pół bawiły się w podchody, chowanego, skakały w gumę czy w sznura.
Pewnie co drugi wyraz dla mojego dziecka już dziś byłby niezrozumiały a co dopiero za kilka, kilkanaście lat? Wujek Google pewnie przetrwa i wyjaśni to czego mamusia, dla której wszystko jest zbyt oczywiste, nie ujęła w język zrozumiały dla niej.Czego jeszcze nie pojmą nasze dzieci? Podzielcie się wspomnieniami z własnego dzieciństwa 🙂
Written by Anna
  • Co to jest walkman, kaseta, piosenka na "drugiej stronie".
    Po co komu guma do skakania, trzepak na podwórku. Co to zabawa w klasy. To wszystko odchodzi w zapomnienie.
    Nasze dzieci będą zdziwione jak w malucha pomiesciła się cała rodzina, żeby wyjechać na wczasy. W ogóle nie zrozumieją, że samochód był luksusem a nie zachcianką czy zabawką.
    A dancingi i potańcówki? Sama urodziłam się za późno na taką formę rozrywki i zawsze nad tym ubolewałam. Kiedyś każdy mężczyzna umiał tańczyć z kobietą, a dzisiaj?
    Mój mąż mnie uświadomił, że jeszcze były buty "Relaxy", nie wiem czy dobrze napisałam.
    Szacunek i respekt w stosunku do nauczyciela.
    Długo możnaby wymieniać 🙂

    • A że można było się wybudować bez zaciągania zobowiązań wobec banku na 30 lat. To dopiero zagadka.
      Dla mnie dziwny jest fakt, że kiedyś "nie było nic", a wszyscy wszystko mieli, dzisiaj jest wszystko, ale gdy się czegoś potrzebuje "nie ma nic" – takie buble.
      Nie było miliona zabawek do wyboru, było kilka, ale ich jakość i trwałość była taka, że do dziś naszymi zabawkami z dzieciństwa bawi się potomstwo, nie psuły się po dwóch dniach czy miesiącu.

    • Jak mogłam zapomnieć o walkmanie?! No jasne! To było coś 😉 I ten szpan jak się szło ze słuchawkami na uszach! Mam całe pudło kaset , wciąż można je odtwarzać, więc będzie co wspominać. Może nawet w przyszłości będą wartościowe? tak jak dziś płyty winylowe. Pamiętam buty Relax! teraz wróciły do mody i trzeba dać za nie kilka stówek 😉
      Szacunek do nauczyciela! Dokładnie tak. Teraz często brak jakiegokolwiek szacunku ze strony dzieciaków.
      I kredyty… to tez prawda, kiedyś tego nie było.

  • Znaki czasu, ale wcale mi nie żal, że kolejki i inne prl-owskie pozostałości nie będą naszym dzieciom znane 🙂 Jedyne czego mi żal, że skończyły się czasy beztroskich podwórek i placów zabaw wypełnionych dziećmi.Tu ktoś w gumę skakał, tam grał w piłkę…karuzele, piaskownice, rowery, zabawy w sklep i szkołę. Te podwórka to nas niemal wychowywały, a już na pewno niesamowicie rozwijały kreatywność i kompetencje społeczne. A teraz niewiele już z tego pozostało. Wszystko takie na tip top zorganizowane, a nawet jakby się chciało to dziecko wypuścić to nie ma gdzie, nie ma z kim i ogólnie strach.

    • To prawda, mnie żal tego samego, że dzisiejsze dzieciaki nie potrafią bawić się tak jak my. Mało tego nie mają ochoty na towarzystwo innych bo ich najlepszym przyjacielem stał się świat wirtualny. Szkoda… Chciałabym uchronić przed tym Ninę, ale czy to w ogóle jest możliwe?

  • Wszystko się zgadza. Nasze dzieci nie będą znały wielu rzeczy, które dla nas były wszystkim. Najgorsze, że nie zaznają beztroski i przyjaciół z jednego podwórka, bo wolny czas maluchów jest zapełniany dodatkowymi zajęciami

    • Tak to prawda, nie tylko świat dookoła się zmienił, ale rodzice i ich oczekiwania wobec dzieci również. Smutne…

  • To całkiem nie moje lata. Takie wspomnienia prl-u to młodość moich rodziców, ale miło się czytało Twoje wspomnienia.

    • O matko! Ale teraz się poczułam staro 😀 A jest coś z Tojego dzieciństwa czego Twój synek nie zrozumie?

    • Coś na pewno by się znalazło. ;P Np.: zbieranie kolorowych karteczek; godziny spędzone na podwórku na grze w gumę, w klasy, w palanta, w podchody; kolekcja figurek z Kinder niespodzianki; gumy kulki i oranżada w proszku; dzwony, szwedy i odkryte brzuchy; pierwszy telefon komórkowy, który był jak cegła; CB radio; internet na impulsy, ba pierwszy komputer z DOS'em i Windows 3.11; kolonie z zakładów pracy; skrzypiące wózki dla małych dzieci. Trochę by się tego znalazło. W każdym pokoleniu są takie elementy życia, które z czasem zanikają i zostają tylko wspomnieniem.

    • O! Sporo fajnych wspomnień wymieniłaś 🙂 Kurcze tez to pamiętam… Mam uśmiech na twarzy po przeczytaniu Twojego komentarza. Fajnie tak powspominać 🙂

  • Aż strach pomyśleć jak dziwnie będą na nasze opowieści reagować nasze wnuki! 😉 Teoretycznie żyłam już w czasach, o których piszesz, ale praktycznie poza tym aparatem i końcówce o komputerach, telefonach itp to niczego nie pamiętam sama, tylko znam z opowieści rodziców. /Justyna.

    • Wnuki to już w ogóle nie będą chciały nas słuchać 😀
      Widzisz jednak kilka lat różnicy wieku ma znaczenie 🙂 Ja wszystko pamiętam doskonale. Tylko te sofixy słabiej…

  • O ja, pamiętam swój aparat dostałam na komunię 🙂 – jakie zdjęcia cykał, że ho ho! No i szczury zaraz po glanach, się modą nie grzeszyło kiedyś…. ;D

    • Haha oj tak moda była cudna! I ideologie, muzyka… wtedy o coś ludziom chodziło.

    • Dokładnie, kiedyś moda była również manifestacja o lepsze jutro, a dzisiaj? Dzisiaj, to raczej manifestacja, że jestem fajniejszy od Ciebie i mam więcej… Ale na szczęście są ludzie, którzy pamiętają o ideach w tym biegnącym świecie :-). Mam wielki szacunek do tych wszystkich rzeczy, które opisałaś. Dzięki za chwilowe STOP :*

    • To co napisałaś to smutna prawda.
      Cieszę się, że dałam Ci chwilowe STOP 🙂

  • Cóż… urodziłam się w 1988, więc jedynie pojmuję problem z aparatem i kliszą ;), pilot rzeczywiście odkładało się na TV, ale nigdy nie widziałam go w folii. Resztę znam tylko z opowieści 🙁

    • No tak to masz prawo nie pamiętać wielu rzeczy. Wtedy chyba już strach o pilota do telewizora nie był już tak silny 😉 W Większości domów chyba już stało się to normą i foliowe zabezpieczenia usunięto 😉

  • Nie moje czasy 😉 kolejki znam z opowiesci rodzicow;) pamietam tylko klisze, brak telefonu i internetu 😉 do dzisiaj jestem w szoku jak udawalo sie wszystkim spotkac o wlasciwej godzinie i we wlasciwym miejscu. cale wakacje gralismy w podchody i codziennie spotykalismy sie na placu zabaw o 8 wieczorem! Bardzo ubolewam nad tym ze nasz dzieci od najmlodszych lat będą siedziec w sieci. :/nawet mam nadzieje ze do tego czasu cos sie zmieni? Siedzenie na facebooku moze wyjdzie z mody? 🙂 dzieci wrócą na podworka?

    • Właśnie jak ludzie kiedyś się spotykali? Jak to możliwe, że dzieci były cały dzień poza domem a rodzice byli spokojni o nie? Miejmy nadzieję, że internet stanie się passe 😉

  • My raz mieliśmy przygodę z Julką : Kiedyś mąż znalazł gdzieś w czeluściach wszystkiego telefon stacjonarny – jakiś stary a nawet bardzo stary – i stwierdził , że mała pewnie będzie chciała się tym pobawić , poudawać że gdzieś dzwoni . Pędzi do niej żeby dać jej to cacko a Ona się pyta " Co to jest " tata mówi telefon taki stary jakie kiedyś były : J " To czemu nie ma ekranu i gdzie się go ładuję ? A jak mam napisać smsa do babci ? " Ja leżałam i się turlałam ze śmiechu , mąż tak samo 🙂 A dziecko nie wiedziało co to bo nigdy go na oczy nie widziało , nikt z rodziny już nie posiada " domowego " . . Tylko Nam do głowy nie przyszło , że może tego nie wiedzieć przecież to takie oczywiste 😀

    • Hahaha fajna historia z tym telefonem! Warto zostawiać takie rzeczy na pamiątkę, nawet telefon stacjonarny 🙂 Zobacz, dziecko kompletnie nie wiedziało co to, a nam by to do głowy nie przyszło. To niesamowite jak coś co dla nas jest oczywiste dla naszych dzieci już jest całkowitą abstrakcją.

  • Wiele jest takich rzeczy 🙂 Wracam do czasów, kiedy gry zgrywało się na kilkanaście dyskietek 🙂

    • Właśnie dyskietki! Przypomniałaś mi o nich 😀

  • Nie uwierzysz ale u mnie też tata pilnował, żeby pilota trzymać w folii, w takim woreczku, w którym był fabrycznie zapakowany 🙂 chyba chodziło o to, żeby się nie kurzył. Na szczęście dzisiaj moi rodzice juz nie mają takiego zwyczaju 🙂 Świat totalnie zmienił się na naszych oczach.

    • Ufff Już myślałam, że tylko w moim otoczeniu była taka tendencja okrywania pilota folią, bo nikt więcej w komentarzu nie rzucił takim wspomnieniem. Niezły obciach co? 😉 U mnie w domu też nastąpił postęp i zmiana 😀

  • Będąc dzieckiem marzyłam, by chociaż raz zobaczyć jak jest w sklepie Pewex. 🙂

    • Naprawdę nie miałaś możliwości? Ja mieszkałam w małej mieścinie, ale pamiętam sklep Pewex na rynku. Za każdym razem gdy byłyśmy z mamą w pobliżu musiałam tram wejść 🙂

    • Mieszkałam też w małej mieścinie, ale tam nic nie było. Zresztą do dzisiaj tak zostało. Na szczęście od 11 lat tam już nie mieszkam 🙂

    • Rozumiem 🙂 A z tym Pewexem niewiele straciłaś. Bo co z tego , że tam było wszystko? I tak nic nie mogliśmy mieć 😉

  • Moja babcia mi tłumaczyła że pilot w woreczku miał być żeby nie zamókł, nie został zalany, znalezienie drugiego pasującego graniczyło z cudem. Ja jestem dużo młodsza od was ale tęsknię za bajkami z dzieciństwa. Reksio , Krecik, Bolek i lolek, Wilk i zając,. Po części swój urok miało to że jedyne bajki można było obejrzeć rano – np jedyneczka, i o 19 wieczorynka. 🙂

    • Racja! To ma sens! W końcu pilot często leżał na stoliku, na którym stała kawa czy herbata. Wszystko jasne 😉
      Napisałaś o pięknej sprawie jaką była wieczorna dobranocka. Żałuję tego, że dziś są kanały, na których bajki są dostępne przez cały dzień i to bajki, które często powinny być zakazane. Wieczorynka I bohaterzy bajek, których wymieniłaś – to było coś!

  • Jest wiele tanich rzeczy, czego nasze dzieci nie zrozumieją. Moja córka np. Doskonale radzi sobie z moja smartfonem a dziadka telefon z klawiszami traktuje jak wybryk natury. Rzadko pozwalamy jej bawić się telefonem ale potrafi to robić doskonale. Włącza sobie gry, YouTube. Jak jej wytłumaczył, że kiedyś telefon to była wielka cegła z małym wyświetlaczem. Albo nie było telefonu wogole.
    Naslonecznej.blogspot.com

    • Umiejętności dzieci zaskakują mnie coraz bardziej 🙂 Niejeden maluch lepiej radzi sobie z telefonem niż dorosły.

  • Urodziłam się w roku, w którym chyba doszło do przełomu 😀 To z aparatem i ja przezyłam ale tego pilota to pierwsze słysze ze do foli sie wkladało. reszte znam z opowiesci 🙁 Choć chciałabym przezyc te czasy 🙂

    • Tak pilot w folii to było coś 😉 Dziś fajnie się to wspomina, ale czasy nie były zbyt wesołe.

  • Szkoda, bardzo szkoda, że nasze dzieci nie przeżyją tych podwórkowych zabaw. To była największa atrakcja móc wyjść na dwór. A gdy nie było wolno to jaki był płacz. Teraz odwrotnie jest płacz, gdy się mówi idź pobaw się na dworze. Dzieci nie potrafią:( ponadto trudno mi sobie wyobrazić jak ja kiedyś mogłam funkcjonować bez telefonu, Internetu. Jak sobie radziłam:) ktoś wyjeżdżał na wakacje i około tygodnia trzeba było czekać na wieści. A Pewex to dopiero było coś. Do dziś pamiętam moje wrażenia na widok tych wszystkich kolorowych, pięknych rzeczy i zapach:) chciałabym bardzo aby część tamtych czasów wróciła. .
    ..

    • Masz rację, dzieci nie potrafią spędzać aktywnie i kreatywnie wolnego czasu. Ja też chciałabym aby część tamtych lat wróciła. Może byliśmy biedniejsi, ale chyba jednak szczęśliwsi.