20150531120839

Droga do sukcesu, droga do kariery, droga do marzeń, droga do sławy, droga do zrealizowania planów, droga życia… jest ich wiele, a każda z nich ma prowadzić do szczęścia. Nie jest łatwo być konsekwentnym i nie zbaczać z wybranej drogi, ale jeszcze trudniej jest zachować umiar , rozsądek i co najważniejsze równowagę. Często zatracamy się, zapominając kim byliśmy na początku drogi i o co nam tak naprawde chodziło. Zapominamy o wartościach i ideach, które kiedyś były dla nas wskazówką w dążeniu do celu, do celu, którym było szczęście. Czy jeszcze pamiętamy czym jest dla nas to wyznaczone szczęście? Czy zapomnienie to dobra droga? Czy jesteśmy w stanie dostrzec , że zatraciliśmy się w tym pędzie?

Dla jednych kariera dla innych dom i  rodzina – to jest szczęście. Podróże, nowe znajomości, bycie wolnym, samemu przed siebie, ale nie samotnym – to też jest droga do szczęścia. Pasja, bycie sławnym, dobra pozycja w firmie, samorealizacja, ambitne plany – sukces zawodowy to jest to szczęście!

Kariera bywa, że osiągana po trupach bo uczciwą drogą się nie udało. Konkurencja jest wszędzie, na każdym polu zawodowym, nie zawsze udaje się zdobyć to co sobie założyliśmy. Były marzenia o studiach i plan na szybki awans w  pracy, po zakończeniu nauki. I kiedy okazuje się, że realizacja tego planu nie jest taka prosta zapominamy, że naszym atutem była wiedza, ambicja i kompetencje. A kiedy udaje się osiągnąć jeden poziom bywa, że mamy apetyt na kolejny i następny… Sentymenty i przyjaźnie odchodzą na bok, liczy się zimna kalkulacja i szybki rachunek tego co nam się bardziej opłaca. W tym pędzie do kariery można się łatwo zatracić. Jak wiele takich osób wraca późnym wieczorem do dużego ale pustego domu i zadaje sobie pytanie czy to była ta droga do szczęścia?

W marzeniach to najczęściej biały domek z czerwonym dachem, dwójka dzieci, najlepiej starszy chłopiec i młodsza dziewczynka, do tego pies i stereotypowy sielankowy obrazek staje nam przed oczami jako wyznacznik szczęśliwej rodziny. Staramy się z partnerem iść tą sama drogą mając ten sam cel. Jak często drogi w naszych związkach rozdzielają się? Jak często nie zauważamy, że drogi którymi kroczymy nie są nawet równoległe? Jak często okazuje się, że już dawno przestaliśmy mieć te same cele i marzenia? I to już nie ma znaczenia czy domek nadal pozostaje w sferze marzeń, czy też stał się realnym, spełnionym planem, bo ważne jest to , że od dawna przestaliśmy doceniać to co mieliśmy jeszcze niedawno – siebie. Zbyt długie godziny pracy, zbyt duże oczekiwania, zbyt wiele problemów, coraz słabsza nić porozumienia.. tego nie było na obrazku. I nagle okazuje się, że staliśmy się sobie obcy. Zatraciliśmy się, nasze marzenia o szczęściu nas przerosły.

Pasja, bycie sławnym, talent, oryginalność, to coś co kreuje prawdziwego artystę. Wielcy i znani tego świata, często na progu kariery tacy nieśmiali, skromni i zwykli. W miarę upływu czasu, i przypływu popularności i sławy, coraz bardziej oślepieni światłem tego wielkiego świata, zaczynali tracić kontakt z rzeczywistością. Często zagubieni, rozpoznawani przez wszystkich i wielbieni przez tłumy, umierali w samotności. Na szczycie tej sławy nie było szczęścia, nie potrafiąc poradzić sobie z problemami, często z depresją i z tą popularnością, o której tak marzyli, uciekali w używki, które zabierały ich na chwile do lepszego świata. Wiele dróg do kariery tak właśnie się skończyło, że ta „chwila w lepszym świecie” zatrzymała się, a oni nie wrócili.

Zbyt duże pragnienie szczęścia może nas doprowadzić do zapomnienia kim byliśmy i kim chcieliśmy być. Nawet wtedy gdy już uda się zrealizować wymarzone plany to przestajemy to doceniać, zapominamy jak ta droga była dla nas trudna, zatracamy się zapominając o równowadze. Musimy pamiętać o dwubiegunowości świata, o jin i jang i o istnieniu pomiędzy nimi, pomiędzy snem a przebudzeniem, istnieniem a nieistnieniem. Jin i jang to ciepło i zimno, zło i dobro, słabość i siła, radość i smutek,narodziny i śmierć. Należy pamiętać aby być po środku i nigdy nie dążyć tylko do jin lub tylko do jang, bo przez to zaburzymy cały rytm równowagi doprowadzając do autodestrukcji. Droga Tao jest jedną z najtrudniejszych do opanowania, ale najważniejsza jest świadomość i pamięć o zachowaniu równowagi. Droga Tao to droga do szczęścia.

I chyba jedyne zapomnienie jakie może nam dać szczęście to zapomnienie o tym czego się nie udało dokonać 😉

201506041343111

**********

Inspiracją do dzisiejszego wpisu była Aga Matyjaszek :) Pozdrawiam!

W każdy poniedziałek pojawi się post, którego inspiracją możecie być Wy. Wystarczy, że podrzucicie mi słowo klucz. Dzisiejszym było hasła „droga„. Szczegóły na profilu fanpage Pudełko Mamy (klik). Zapraszam!

Written by Anna
  • http://www.liczedotrzech.pl Anna Janiszewska

    Zawsze powtarzam, że fajnie mieć dom ale żeby w tym domu nadal mieszkała rodzina…a nie obcy sobie ludzie… Tak jest ze wszystkim. Piękny post!

    • http://pudelkomamy.blogspot.com/ Pudełko Mamy

      Ktoś mądry kiedyś powiedział, że „dom buduje się od dymu” 😉 Tak to brzmiało, prawda?

  • http://lilannn.pl Lilannn

    Niestety często jest tak, że ludzie gubią się w swojej własnej drodze do szczęścia, zapominają dokąd tak na prawdę zmierzali… czasem źle odczytują znaki na „drodze” i idą w złym kierunku, ważne żeby to dostrzec i w razie czego zawrócić, o ile nasz pierwotny cel, dalej jest aktualny. Wraz z przebytą drogą zmieniamy się, poznajemy nowych ludzi, nowe miejsca, mamy nowe cele, jesteśmy bogatsi o nowe doświadczenia, wszystko jest dobre do póki jesteśmy szczęśliwi i czujemy się naprawdę z tym dobrze :)

    • http://pudelkomamy.blogspot.com/ Pudełko Mamy

      Pięknie napisane :)

  • http://turkusowakropka.com/ Tedi

    Moją receptą na szczęście jest dostrzeganie go w codziennych chwilach. Nie ma sensu ciągle chcieć czegoś innego i lepszego. Cieszmy się z tego, co mamy, bo życie jest bardzo krótkie.

    • http://martynag.pl/ MartynaG.pl

      To piękne co napisałaś… ale jednocześnie tak trudne do zrealizowania. Staramy się i w tej chwili mogę śmiało powiedzieć, że cieszymy się każdą drobnostką życia codziennego, tego, co dzieje się w tej chwili. Bo jeśli nie cieszyć się tym co mamy a nadal określać sobie nowe WYŻSZE cele…. czymże jest wówczas szczęście?

    • http://pudelkomamy.blogspot.com/ Pudełko Mamy

      Dokładnie tak! :) Niestety nie wszyscy o tym pamiętają i nie wszyscy potrafią cieszyć się tymi drobnymi, codziennymi szczęściami, wciąż chcą więcej i lepiej. Oby nas było więcej! Wtedy uda się to przyszłe pokolenie wychować na ludzi doceniających wartości rodzinne :)

  • http://www.wkawiarence.pl asia / wkawiarence.pl

    wiesz.. masz rację, czasem na obranej drodze można się pogubic, nie wyrobic na którymś zakręcie. Wiem to z własnego doświadczenia. Tak jak napisałas mam ten sielankowy obrazek – domek tyle, że z brązowym dachem, dwójka dzieci – starszy synek, młodsza córeczka / czysty przypadek /, pies, nawet dwa, ale ! jest ale. Ten pęd życiowy. Tak bym się chciała zatrzymac, powiedziec stop ! Tak choc na miesiąc, na dwa. Znaleźc czas , docenic w pełni to co osiagnełam. Ale wierze, że jeszcze się zatrzymam, może nie teraz, ale kiedyś, w końcu droga ma rózne mniejsze dróżki :)

    • http://pudelkomamy.blogspot.com/ Pudełko Mamy

      Życzę Ci tego „zatrzymania się”, choć na chwilę. Niestety w takich czasach żyjemy, że trudno jest nam znaleźć na to czas. Jeśli zdajesz sobie sprawę z tego, że masz co doceniać to już jest sukces :) Niekiedy nawet takie krótkie chwile są początkiem do znalezienia równowagi :) Każda droga ma swój początek i często składa się właśnie z takich małych kroczków :)