Z chwilą gdy nasze dziecko się rodzi zaczynamy wyścig … Ścigające się matki nieustannie porównują i licytują, które z maleństw więcej potrafi, albo które ma więcej włosów i zębów.
Wpadamy w jakiś trans sprawdzając co chwilę rozwój naszej pociechy z dzieckiem koleżanki, kuzynki, znajomej, sąsiadki…. Porównujemy także z tym co opowiadają o nas, nasze mamy i doszukujemy się analogii, albo usprawiedliwień i tłumaczeń dlaczego nasze dziecko rozwija się tak, a nie inaczej.

Często na blogach można poczytać o tym jak to dzieci autorek pięknie się rozwijają. Każdy etap do podsumowane dokonań. U nas jest inaczej… Nina nie rozwija się w sposób zachwycający. Przez jakiś czas uważałam, że takie ma tempo, że być może jest leniwa, a wszystko przyjdzie w swoim czasie. Ale czas mija, a ja zauważyłam, że wokoło mnie nie ma żadnego dziecka, które rozwijało by się podobnie – czyli wolno. Nina dużo później zaczęła przewracać się na brzuszek, a nawet gdy to zrobiła nie była tym faktem zachwycona i momentalnie przewracała się na plecy. Tak naprawdę przewraca się częściej dopiero od miesiąca. To było dość późno jak na 8 miesiąc życia. Zaczęłam się martwić… Przestałam nawet przez to odwiedzać forum moich „sierpniówek 2014”. Cieszyłam się postępami innych dzieci, ale jednocześnie czułam się zdołowana wiedząc , że moje dziecko jest daleko w tyle. A czym ja mogłam się pochwalić? No cóż… ma dwa zęby i kiedy ją posadzę to siedzi, ale nic poza tym. I tak mijały dni i tygodnie… i nic się nie zmieniało. A przecież dziś Nina kończy 9 miesięcy!
Zaczęłam rozmawiać z innymi rodzicami, pytać ich o radę, o własne doświadczenia, i nagle zrozumiałam…. że nie wiem  nic! Mamy podzieliły się na dwa obozy. Jeden obóz krzyczał, że oszalałam skoro tak długo zwlekam i nic z tym nie robię, że tu są potrzebne rehabilitacje, a drugi obóz mówił „spokojnie, wszystko w swoim czasie, każde dziecko ma swoje tempo i swój rytm”. Często słyszałam też „moje dziecko nie raczkowało, od razu zaczęło chodzić i wszystko jest dobrze”.
Wszystkie te opinie sprawiły, że poczułam się zdezorientowana. Pozostałam po środku między dwiema grupami mam, zupełnie ogłupiała i szczerze powiedziawszy już przerażona.
Posłuchałam kogoś kto powiedział ” masz tu namiar na specjalistę, idź przekonasz się czy wszytko jest w porządku i przestaniesz się zamartwiać”. Dostałam numer telefonu do pediatry, specjalisty rehabilitacji medycznej z międzynarodowym certyfikatem diagnostyki neurorozwojowej niemowląt wg. Vojty. Nie zwlekałam. Zadzwoniłam i ustaliliśmy datę wizyty. Trochę trzeba było poczekać na wolny termin. Na szczęście już jesteśmy po konsultacji.
W tym miejscu chciałabym zaznaczyć, że nie wkładam kija w mrowisko, nie oceniam innych mam, ich opinii, metod wychowywania i ich wiedzy, i teorii. To nasza historia, moje zdanie w tym temacie i opinia, jaką usłyszałam od specjalisty, który zdiagnozował tysiące dzieci. Opinia, z którą chcę się z Wami podzielić. Być może nasze doświadczenia pomogą innym mamom zwrócić uwagę na to co istotne. Być może sprawią, że przestaną martwić się rozwojem własnego dziecka, a może wręcz przeciwnie, zaczną się przejmować brakiem postępów i też zasięgną opinii.
Wizyta trwała 1h 20 minut i pewnie trwała by dłużej gdyby nie to, że pani doktor porozmawiała z nami o wszystkim co nas martwiło. Nawet o sprawach wykraczających poza ocenę rozwoju. Jako pediatra udzieliła nam wielu odpowiedzi na różne pytania.
Jestem zachwycona wizytą, bo naprawdę mam poczucie, że byłam u kogoś kto tym żyje, kto się przejmuje moim dzieckiem, a przede wszystkim kto się na tym zna. Cudowna osoba, pełna energii, zdecydowana, ciepła i specyficzna na swój sposób, a to dlatego, że jednocześnie taka normalna i bardzo kontaktowa. Czułam jakbym znała panią doktor od dawna.
Pora wizyty była późna i bałam się, że Nina nie będzie chciała współpracować, że będzie płakać i nic przez to nie pokaże. Okazało się, że nie ma to związku, że dziecko nie musi chcieć współpracować, bo odruchy o ile są prawidłowe to są zakodowane.
Po chwili badania usłyszałam, że z całą pewnością nie ma problemów neurologicznych, że od tej strony możemy być spokojni. Pokazano nam jak Nina reaguje na pewne czynności i faktycznie widać było , że prawa strona jest napięta co wskazywało by właśnie na lekkie napięcie mięśniowe. Co jest tego powodem? Na przykład to w jaki sposób noszę Ninę na rękach. Zbyt częste noszenie jej na lewej stronie sprawiło że jej prawa ręka była cały czas odchylona do tylu, podczas gdy lewą swobodnie mogła ruszać. To jeden z czynników. Uświadomiono nam też to, że popełniamy błąd sadzając Ninę, skoro sama nie potrafi usiąść. Prze to pozbawiamy ją chęci do próbowania, bo po co? Skoro ją posadzę to już nie musi się starać prawda? Nie ma jak ćwiczyć mięśni brzucha, bo jak ma je trenować skoro mama ją wyręcza?
To, że Nina nie raczkuje mając 9 miesięcy nie jest też żadną tragedią. Ale ponieważ widać, że prawa strona jest lekko napięta należy z nią zacząć ćwiczenia, które pozwolą na rozluźnienie prawej strony, a także na uświadomienie jej, że ma kolanka. Tak serio, ona ne wie, że je ma i po co je ma. Siedzi, więc tym samym nie przewraca się na brzuszek i nie ma możliwości ćwiczenia podciągania nóżek. Kiedy sadzam ją i rozkładam dookoła zabawki, a z tyłu kładę poduszki, które asekurują jej ewentualny upadek, to robię największy z możliwych błędów.  Nina leci do tyłu bezwładnie bo nie wie , że powinna podpierać się
rączkami, a to przez to, że uniemożliwiam jej próby samodzielnego siadania. Nina jak najczęściej ma bawić się na podłodze w pozycji leżącej, najlepiej na dywanie lub na macie piankowej i ćwiczyć obroty. To nie znaczy, że do tej pory Nina przez cały dzień siedziała. Takie zabawy na podłodze często wykonywaliśmy, ale być może jednak za rzadko i nie tak jak trzeba. A być może ona potrzebuje po prostu więcej takich zabaw niż jej rówieśnicy. Teraz sadzanie jej, jest zakazane!Wizyta nie była tylko badaniem i diagnozą. To od początku była miła rozmowa, wywiad podczas którego pani doktor pytała jak Nina spędza dzień, co lubi, jak reaguje na pewno czynności, jak jest noszona, jak śpi, jak się bawi… Wszystkie te odpowiedzi pozwoliły ustalić przyczyny późniejszego rozwoju i błędy jakie popełniam. Rodzice często nie zdają sobie sprawy z tego, że robią coś źle. Taka wizyta to właśnie najlepszy sposób na ich uświadomienie.Podczas rozmowy wytłumaczono nam także jak cenne jest raczkowanie. Jest to bardzo ważny dla dziecka etap rozwoju mózgu, a jego pominięcie może przyczynić się do pewnych dysfunkcji. Raczkowanie sprawia, że tworzą się połączenia między obiema półkulami mózgu, które odpowiedzialne są przecież za emocje i logiczne myślenie. Kiedy to ominiemy to stracimy bardzo ważny proces. To stąd w przyszłości bierze się między innymi brak koncentracji czy dysleksja. To nie znaczy, że samo raczkowanie pozwoli uniknąć tych problemów, ale na pewno znacząco wpłynie na zmniejszenie ryzyka wystąpienia ich. Przekonało mnie to co usłyszałam bo dowiedziałam się o tym wszystkim od osoby, która sama nie raczkowała, i której syn też nie raczkował, bo kiedy pani doktor była młodą mamą nie wiedziała jakie jest to ważne. Dziś gdy stała się specjalistą uświadamia innych rodziców by pomóc ich dzieciom. Bo dziś widzi następstwa braku tego etapu rozwoju, zarówno u siebie jak i u swojego syna.Na koniec wszystkie zalecone ćwiczenia pani doktor najpierw pokazała sama, a potem sprawdziła czy prawidłowo je wykonujemy z Niną. Otrzymałam również dokładną instrukcję z zaleconymi zadaniami.
Specjalista zwróciła nam również uwagę na to jakie powinniśmy kupić pierwsze buty dla Niny. Na co patrzeć przy ich wyborze. Jaka powinna być „piętka” w butach i jak powinna wyglądać ich podeszwa.
Porozmawialiśmy też na temat witaminy D, ponieważ od jakiegoś czasu zauważyłam, że Nina budzi się spocona. To może właśnie świadczyć o niedoborze jej, a tak zwane „rybki” dostępne w aptece mogą być niewystarczające. Dostaliśmy receptę na witaminę D w kropelkach.Poniżej przedstawiam Wam podstawowe „kamienie milowe” w rozwoju ruchowym dziecka, którymi posługuje się pani doktor. Jak widać Nina mieści się w normach , ale średnia wieku dziecka jest znacznie niższa, dlatego warto mieć to na wadze, a już na pewno nie sugerować się opinią „moje dziecko nie raczkowało i jest dobrze”. Naprawdę jeśli mamy jakikolwiek wątpliwości to warto je skonsultować ze specjalistą.(Przepraszam za jakość zdjęcia, ale tylko takie dało mi się zrobić na szybko, a najważniejsza jest treść. <am nadzieję, że posłuży innym mamom).
Written by Anna
  • Aniu, cieszę się, że w końcu jesteś już po tej wizycie. Na Twoim FanPagu było widać Twoje zdenerwowanie przez wizytą u lekarza, ale przecież każda mama drży o zdrowie swojego dziecka.
    Jestem pod wrażeniem lekarza, bo to faktycznke trzeba mieć nie tylko wiedzę ale także powołanie do zawodu.
    Kuba zaczął siedzieć mając skończone 8 miesięcy i to bardzo chwiejnie. Dziwiłam się również jak jest to trudne dla mojego dziecka. W ciągu 1,5 miesiąca od siedzenia zaczął nam chodzi więc ten skok był szybki.
    Powiem Ci, że często spotykalam się z opinią innych mam dziwiących się "Jak to on nie siedzi jeszcze? Ma przecież już (6!) miesięcy? Mój ma 4 i siedzi samodzienie" wiesz jakie to było siedzenie? Jeżdżenie od 4 miesiąca w spacerówce z podłożonymi poduchami. Później płacz, bo był za słaby kręgosłup i potrzebna była rehabilitacja. Nie bierz pod uwagę takich ataków od innych matek. Każde dziecko rozwija się inaczej i co najwyżej można się podzielić swoją historią. Mam nadzieję, że Twoje ćwiczenia z Niną przyniosą szybki efekt. Buziak

    • Dziękuję Daria za te słowa! :* Oby i Nina robiła równie szybkie postępy jak Kubuś 🙂

  • Super, że się uspokoiłaś. I oby Ninka przestała leniuszkować <3 buziaki

    • Tak jestem spokojniejsza 🙂 Dzięki za wsparcie na fp 😉 Buziaki :*

  • To, że każde dziecko ma własne tempo rozwoju to fakt. Ale ja też nie popieram podejścia, ze na wszystko przyjdzie czas, bo czasem jak się okazuje, dziecku trzeba delikatnie pomóc. Cieszę się, że byliście na tej wizycie. Porada od specjalisty na pewno nie zaszkodzi, a może nam wiele uświadomić i wnieść wiele dobrego! Ja akurat temat raczkowania poruszyłam u siebie na blogu dwa dni temu 😉

    • Dokładnie, niekiedy wystarczą właśnie takie ćwiczenia i zabawy. Oby u nas dały szybkie efekty 🙂 Uważam, że taka wizyta to konieczność przy wolniejszym tempie rozwoju każdego dziecka i dziękuję Ci za ten komentarz, za udostępnienie mojego posta i za wszystkie wiadomości mailowe, w których doradzałaś i pisałaś mi jak to wygląda u Was 🙂

    • Bardzo mądre spostrzeżenia 🙂

  • Gosia B-W

    A mozesz dac namiary na Pania doktor? Chetnie bym sie tez wybrala do takiego specjalisty,bo mam podobne dylematy jak Ty.

    • Oczywiście, mogę Ci też wysłać zdjęcie ulotki. Może napiszesz do mnie wiadomość prywatną? Podaję Ci mój adres: pudelkomamy@gmail.com
      Czekam na kontakt 🙂

  • Bardzo dobrze, że poszłaś. Najważniejsze to kierować się własną intuicją, a nie wszechobecnymi podpowiadaczami. Jestem zachwycona lekarką, na którą trafiliście. Dobrze słyszeć, że wciąż można trafić na specjalistów z tak indywidualnym podejściem. A teraz głowa do góry i mimo, że pewnie skarcisz mnie trochę w duchu, delektuj się jeszcze chwilę tym mało mobilnym okresem 🙂 Powodzenia w ćwiczeniach, pozdrawiam!

    • Tak to prawda, coraz rzadziej trafiam na lekarzy z powołaniem, a miałam nadzieję, że specjaliści którzy zajmują się dziećmi mają większą potrzebę misji. Niestety. Ale pani doktor u której byliśmy to super kobieta! Będę ja polecać każdemu z rodziców.
      Nie skarciłam Cię w duchu 😉 Coraz więcej mam mi to mówi, więc coś w tym musi być 😉
      Dziękuję! I pozdrawiam również 🙂

  • Świetnie, że trafiłaś na dobrego specjalistę! Od razu widać, że troskliwa z Ciebie mama. Szczerze – w życiu bym nie przypuszczała, że sposób noszenia dziecka może mieć takie konsekwencje. Nigdy się nie zastanawiałam nad tym jak noszę swoje
    maluchy. Na szczęście (w takim razie) raczkowały i rozwijały się dość szybko "w porównaniu" do innych. Sama nigdy zbyt specjalnie nie sledziłam tabel rozwojowych, ewentualnie zaglądałam do nich z ciekawości. Życzę Wam szybkich postępów!

    • Staram się być troskliwa a jednocześnie nie być matka przewrażliwioną i nie lekceważyć też tego co niepokojące. Mam nadzieję, że znalazłam gdzieś ten złoty środek w byciu mamą 🙂

  • Też martwiłam się, że Adaś nie przewraca się z pleców na brzuszek. Zaczął dopiero jak miał 8,5 miesiąca. Siedzieć nie umiał do 9. Nie sadzaliśmy go, za wyjątkiem posiłków, kiedy siedział u nas na kolanach. gdy skończył 9 miesięcy wystrzelił jak rakieta – usiadł, tydzień póxniej już raczkował, a po kilku dniach stanął. Teraz w wieku 11 miesięcy chodzi wzdłuż mebli, ścian, wanny… Wszędobylski:) Czekamy na pierwsze samodzielne kroki, ale nie prowadzimy go za ręce, nie namawiamy na siłę do stania. Wszystko robi po swojemy i wtedy kiedy chce. Ciekawe to co napisałas o raczkowaniu – nie wiedziałam, że ma ono aż tak duży wpływ na koordynację półkul. Fajnie, że poradziliście się specjalisty – teraz możecie spać spokojnie, ćwiczyć z córą i wyczekiwać efektów:) Pozdrawiamy was!!

    • Faktycznie Adaś jak już wystartował to jak rakieta! Brawo 🙂 Oby moja Nina wzięła z niego przykład 🙂
      Ćwiczymy, ale zachwycona nie jest 😉 Pozdrawiam!

  • Jestem pod wrażeniem tej specjalistki! Bardzo dobrze, że poszłaś i podzieliłaś się swoją historią. A mówiła co robić, by dziecko nie pominęło etapu raczkowania? Na ile długi ten okres powinien być? Jeśli dziecko samo się wspina na wszystko i chce chodzić przy tym (rodzic w żaden sposób nie pomaga, nie stawia przy czymś)? Ciągle ściągać z wszystkiego na ziemię? Ciągle odsuwać, by w pobliżu nie miało niczego po czym można się wspiąć? /Justyna.

    • Właśnie ćwiczenia które nam zaleciła maja sprawić aby Nina zaczęła raczkować. Niekiedy dzieci tak się rozwijają, że chcą od razu wstawać na nogi dlatego nie pozwalamy i ćwiczymy tak by zakodowało sobie postawę na kolankach. A raczkować może bardzo długo, tyle ile dziecko chce, nic na siłę, nie prowadzić za rączki – tego pani doktor zakazała nam też. Na pozostałe pytania nie odpowiem bo niestety moja Nina nie jest taka zdolna, więc akurat to mnie nie nurtowało i o to nie pytałam.

  • Nie lubię takiego porównywania między mamami, taki wyścig szczurów od małego 😉 Każde dziecko ma swoje tempo a gdy widzimy że coś jest nie tak najlepiej udać się do specjalisty który rozwieje nasze wątpliwości, fajnie że na takiego trafiłaś 🙂 Aż się zastanawiam czy też się nie udać aby ocenić stan mojej Niuni, co prawda problemów nie widzę ale tak aby się przekonać 🙂
    U mnie takim znawcą wszystkiego jest teściowa, która zbiera informacje od ludzi a później przychodzi do mnie i opowiada a dziecko tej i tej ma 10 miesięcy i chodzi, a tamtej siedział jak miał 4 miesiące – ja się nauczyłam pytać "czy ich dziecko jest wcześniakiem tak jak nasze" a mąż mówi jej "to jakiś terminator :p"
    Powodzenia w ćwiczeniach, trzymamy kciuki za Was 🙂

    • O tak! Teściowa słyszałam, że to niezły specjalista 😉 Choć ja takiej nie mam to słyszę od innych koleżanek podobne historie.
      Myślę , że warto skonsultować swoje obawy, zwłaszcza jeśli maluszek jest wcześniakiem, ale podejrzewam , że byliście na podobnych wizytach?

    • Przez 9 miesięcy jeździliśmy z Niunią do neonatologa, ale później Pani doktor uznała że wszystko w porządku i już nie musimy. Ale wiesz taka obawa mamy jak dziecko zaczyna chodzić, moja mała troszkę jedną nóżkę delikatnie zarzuca (czasami nie zawsze) i tak pomyślałam czy też nie ma jakiegoś napięcia mięśniowego od noszenia na jednej stronie biodra..

    • Hm… może jednak warto jeszcze gdzieś to skonsultować?

  • Szkoda że wcześniej nie wiedziałam o Twoich zmartwieniach. To co ja przeżyłam z córka będę pamiętała do końca życia. Moja córka nie lubiła leżeć na brzuchu, tzn lubiła do 3 miesiąca a później już nie. Do 11miesiaca zrobiła kilka obrotów i niespodobalo się więc tego nie robiła. Siedziała ładnie ale nie siadala samodzielnie. Nie wstawala, nie raczkowala. Szukałam pomocy, wszyscy lekarze mówili że jest ok i ze ma czas. Jedna lekarka dala nam skierowanie na rehabilitację ale powiedziała, że konieczna nie jest. Tydzień przed terminem rehabilitacji czyli w wieku 11 miesięcy (bez kilku dni) córka zaczęła sama siadać, kilka dni później racczkowac, później chodzić za rękę a następnie wstawać. W ciągu 30 dni osiągnęła to, co inne dzieci przez kilka miesięcy. Niby późno ale jednak. W wieku 13miesiecy Julka zaczęła sama chodzić. Teraz jestem spokojna. Córka nadal jest wolniejsza ale już wiem z czego to wynika, po prostu jest delikatna i ostrożna. Potrzebuje więcej czasu na osiągnięcie nowych umiejętności. Trzymam za Was kciuki.

    • Wow! To faktycznie przeszłaś! współczuję, bo wiem co musiałaś przeżywać. Obawy, stres, nerwy… Cieszę się, że Twoja córka nadrobiła zaległości. Oby wszystko teraz już działo się w swoim tempie 🙂

  • Ja na szczęście chodzę z synkiem na rehabilitację już od czwartego miesiąca życia i naprawdę wiele się tam dowiaduję. Nasza pani rehabilitantka różnymi ćwiczeniami praktycznie zmusiła Adrianka żeby zaczął raczkować:) Sporo też w domu musieliśmy ćwiczyć. A nasz synek też trochę wolniej się rozwija. Chodzić zaczął teraz w wieku 14 miesięcy a raczkować zaczął jak miał 10 miesięcy.
    A i do nas też rehabilitantka mówiła, że jak najwięcej na podłodze ma się bawić, nie sadzać jeśli sam jeszcze nie potrafi, żadnego chodzika, żadnego prowadzania za rączki czy pod paszki jak jeszcze nie potrafi sam chociaż 2-3 kroków zrobić itd. A witaminy D też musimy czasem więcej dawać jak Adriankowi główka się poci podczas jedzenia i spania.
    Powodzenia, trzymam za Was kciuki

    • Tak to co wymieniłaś jest niezwykle ważne, też o tym pani doktor mówiła: "jak najwięcej na podłodze ma się bawić, nie sadzać jeśli sam jeszcze nie potrafi, żadnego chodzika, żadnego prowadzania za rączki czy pod paszki jak jeszcze nie potrafi sam chociaż 2-3 kroków zrobić". Często rodzice tego nie wiedzą i próbują w niewłaściwy sposób przyspieszyć rozwój dziecka.
      A z tym poceniem główki i związkiem z witaminą D to usłyszałam po raz pierwszy. Zaczęło mnie to dziwić więc zapytałam pani doktor, ale nie sądziłam, że brak tej witaminy może mieć takie reakcje. Widzę, że Nina i w tym nie jest wyjątkiem 🙂

  • Niestety niektóre matki, nie patrzą na prawidłowy rozwój swojego dziecka, tylko żeby się pochwalić co ich pociecha już umie, mimo że dziecko jeszcze nie jest gotowe… u nas Eryk też chodził na rehabilitację i pięknie raczkował, a chodzić zaczął jak miał 13,5 miesiąca, Lila też raczkuje, ma 11 miesięcy ale jak na razie do chodzenia się nie zabiera, nie śpieszy jej się i nam też, później dziecko ma tylko problemy, krzywy kręgosłup, nogi, albo już od początku czuję presję rodziców i zamyka się w sobie…Pozdrawiam 🙂

    • To prawda zbyt wczesne chodzenie nie jest dobre, za to raczkować dziecko może bardzo długo i nie należy się tym martwić 🙂
      Pozdrawiam! 🙂

  • Dziękuję za ten wpis. Bardzo się ciesze ze jestes mamą która nie panikuje i nie histeryzuje ale tez i nie olewa tematu tylko rozsadnie szuka opinii od wiarygodnej i wyksztalconej osoby z doswiadczeniem.

    Aniu gdybys mnie zapytala o rade, pewnie powiedziałabym: "Nasza Maja ruchowo tez odstaje od równieśników." juz dawno dzieci znajomych zarówno z tego samego miesiaca jak i mlodsze, przekrecały sie na boki, siadały, stały i chodziły, a moja Maja wszystko robiłą z 2-3 miesiecznym opoznieniem. Ja tez staralam sie jej nie porownywac do innych dzieci, niczego na sile nie przyspieszac, i dac jej czas na wlasne tempo rozwoju, ale mimo to na kazdym szczepieniu pytałam czy wszystko z nią OK.

    Patrzac na tą tabelkę ktora zamiesciłaś, Majucha jest w gónych granicach prawie we wszystkim. siedziała jak miałą 8 miesiecy, zaczeła raczkować w wieku 11 miesiecy, samodzielne stanie i pierwsze kroki 14 miesiecy. teraz ma 15 miesiecy i wciaz nie chodzi sama, tylko za reke a sama robi kilka kroczków i siada. ciagle woli raczkowac. I ja akurat wiem ze to wspaniały i dobry etap dla jej rozwoju i miesni pleców, ale sa osoby ktore mowią: taka duza i jeszcze nie chodzi??

    Kazde dziecko jest inne. Skądś sie te widełki od do wzieły. Jedne dzieci osiagaje te umiejetnosci szybko, inne wolno. Wazne jest obserwowac, czuwac i wspierac a w razie watpliowosci skonsultowac. Madrze do tego podejsc. Tak jak Ty to zrobiłaś 🙂 gratuluje 🙂
    mam nadzieje ze teraz jestes juz spokojna i szczesliwa

    PS Aniu, my sie niedługo wybieramy do ZOO do Poznania. Spotkamy sie? co myslisz

    • No zobacz! Szkoda, że nie mieszkamy blisko siebie miałybyśmy o czym rozmawiać 🙂 Pani doktor mówiła to samo co Ty napisałaś, raczkowanie jest bardzo ważne i może trwać długo to cenny etap rozwoju więc niech trwa.
      Świadomość rodziców jest bardzo ważna, tak jak spokój i opanowanie, ale też nie możemy lekceważyć pewnych objawów, nie wymuszać nic na dziecku i nie sugerować się innymi. Widzę, że mamy podobne podejście 🙂

      P.S.Napisz mi proszę kiedy się wybieracie to się zgadamy z terminem tak aby nam też pasowało 🙂

  • Anonimowy

    Bardzo fajny wpis dziekuje Ci za niego.Piszesz bardzo przystepnie i podzielilas sie waznymi wskazowkami.Dzieki.Pozdrawiam Cie:*

    • Jak ja lubię takie komentarze! Dziękuję :* To dla takich słów czuję , że warto pisać 🙂
      Pozdrawiam!

  • Chyba wszystkie jesteśmy zdania, że najlepsze co mogłaś zrobić to udać się do specjalisty. Jest plan działania, jest spokojne sumienie, jest wiedza 🙂

    • To prawda! Teraz etap:realizacja! Kolejny mam nadzieję : efekty! 🙂

  • Super, że ta wizyta cię uspokoiła. Tak jak pisałam ci na FP, trzymam kciuki za pierwsze kroczki Niny. Na pewno ćwiczeniami wszystko wypracujecie.

    • Dziękuję bardzo z a wsparcie i porady! I za kciuki! 🙂

  • Niestety brakuje takich pediatrów jak ta, do której trafiliście. :/
    Sporo cennych informacji otrzymaliśmy od położnej. Dzięki niej uniknęliśmy wielu problemów. U nas było nietypowo. Oli nie raczkował tradycyjnie tylko po swojemu się przemieszczał. Zaczął chodzić a trzy dni później nauczył się raczkować. Miał swój pomysł na etapy rozwoju. Po tym przez jakiś czas dominowało raczkowanie ale z chodzenia nie rezygnował. Teraz już biega i sam wchodzi po schodach. 🙂

    • Mamy ten sam problem jeśli chodzi o dobrego pediatrę codziennego kontaktu… Tak jak pisałam wyżej miałam nadzieję, że chociaż w tej specjalizacji jest więcej lekarzy z powołaniem, ale niestety.
      Oli indywidualista! 🙂 Miał swój plan widać na etapy rozwoju 🙂

  • Anonimowy

    Czy mogłabyś napisać więcej o pierwszych bucikach (piętka, podeszwa)? Moja córka stawia pierwsze kroki i zastanawiam się, jakie kupić. Pozdrawiam serdecznie. Aneta

    • Tak buciki to super ważna sprawa. Jedna z mam pytała też mnie o to na fanpage. Tu nie mam możliwości, ale tam zamieściłam zdjęcie takich bucików i napisałam o tym co najważniejsze. Wklejam Ci linka linka do tego zdjęcia i do opisu. Mam nadzieję, że jest czytelny. Jeśli nie to skontaktuj się ze mną mailowo to prześlę Ci namiary na firmę z takimi butami i prześlę też zdjęcie z opisem 🙂 Pozdrawiam równie serdecznie! 🙂

      https://www.facebook.com/pudelkomamy/photos/p.1587723811498683/1587723811498683/?type=1&theater

    • Anonimowy

      Dziękuję bardzo. Dobrze widać 🙂

  • Bardzo dobrze, że tak wszystko dokładnie opisałaś i wogóle taki wpis zrobiłaś, to pomoze wielu mamo, zwłaszcza tym, które mają pierwsze dzieciątko, bo jak wiadomo człowiek uczy się na błędach. Mój synek miał skoleji obniżone napięcie mięśniowe i przykurcz / szyjki / chodziliśmy na rechabilitacje bite 5 miesięcy. Oznaki napięcia nawet po tych 4 latkach dają o sobie znac, późno zaczał chodzic, dziwnie podskakiwał, butki tez ortopedyczne z uwagi na płaskostopie i koślawośc. Rozmawiałam z wieloma specjalistami i doszłam do wniosku że to przez zbyt małą ilośc wód płodowych. Raczkowac zaczłą w wieku dokładnie 12 miesięcy, w dniu swoich 1 rodzin i tak mu sie to spodobało, że nie raczkowal ale biegał na czworaka. dziś jest lepiej, nie mówię że super extra, ale jest dobrze, i zauważamy postępy każdego tygodnia czy miesiąca.Pani neurolog nam powiedziała – wybitna specjalistka – z niego tancerza i piłkarza nie będzie. A ja widzę, jak gra w piłke , jak ja kopie dziemi o rok czy dwa starszymi i o niebo lepiej sobie od nich radzi 🙂 Więc ważne jest pozytywne myślenie i cwiczenia, rechabilitacja. A, słowa – każde dziecko rozwija się w swoim własnym tempie – tez jest prawdą, tylko tą prawdę trzeba obserwowac,.

    • No właśnie! Jako mama pierwszego dziecka jestem często zdezorientowana i zrezygnowana ze względu na brak doświadczenia. przy drugim byłabym mądrzejsza. mam nadzieję, że ten wpis tak jak napisałaś pomoże innym mamom. Bardzo bym tego chciała 🙂 Dziękuję za miłe słowa, to sprawia, że czuję, że warto pisać 🙂
      Wasza historia jest niezwykła! Przeczytałam z uwagą i ze wzruszeniem… Co do tancerza czy piłkarza to nie wydawałabym takich opinii zbyt pochopnie. Jeszcze wszystkich zadziwi 😉 Jestem pełna podziwu dla Ciebie i dla synka i trzymam za Was kciuki. Mam nadzieję, że każdy kolejny dzień, tydzień, miesiąc… będzie dla Ciebie niespodzianką rozwojową synka 🙂 Tego Wa życzę!
      Pozdrawiam 🙂

  • Anonimowy

    Bardzo ciekawy wpis. Też należałam do forum sierpniówek ale już tam nie wchodzę bo nie ma sensu. Wolę przeczytać twój wpis. Zgadza się teraz panuje wyścig szczurów …, większość mam zabardzo koloryzuje bo chce mieć "idealne dziecko" dlatego warto rozmawiać z ludźmi w realu.. 🙂 mają bogatszą i bardziej prawdziwą wiedzę niż te mamy online.
    Moje dziecko też ma 9 miesięcy i też nie raczkuje, nie siedzi tylko od 2 tyg pełza wokół własnej osi. Byliśmy u neurologa, ortopedy i oni nie widzą nic złego.Neurologicznie maluszek zdrowy. Mamy za miesiąc kolejną wizytę u kolejnego specjalisty.Kochana wszystko będzie dobrze u Was,! Musisz być silna i wierzyć w córkę. Ja tak robię, każdego dnia powtarzam , że będzie dobrze. tylko inni tego nie rozumieją a porównywanie do innych dzieci jest głupie.Pozdrawiam i pisz jak najwięcej.Bardzo lubię twój blog.

    • Dziękuję za miłe słowa :* Cieszę się, że tu zaglądasz i czytasz 🙂 Trzymam kciuki za Wasze wizyty i postępy rozwojowe. Mam nadzieję, że niedługo będziemy cieszyć się raczkującymi maluchami 🙂

  • Anonimowy

    Ahh ta babska zazdrość …. Forum jest po to aby wymieniać poglądy, jak i również na jakim etapie są dzieci a nie o pogodzie pisać.Jak widać w tabeli 9 mies dziecko może dopieroconauczyć się siadać a może też być takie, które stawiapierwszekroki, także nie wiem czy po co takie pisanie że wirtualne mamy koloryzują… Dzieci często lubią zaskakiwać.

    Bardzo dobrze, że udaliście się do specjalisty. Jesteś teraz spokojna i cierpliwie możesz czekać na postępy córeczki 🙂 Trzymam kciuki, pozdrawiam 🙂

    • Tak, wizyta u specjalisty bardzo mnie uspokoiła, aczkolwiek jeśli się nic nie zmieni pewnie dalej będę się martwić… Obym nie musiała 🙂 Dziękuję i pozdrawiam również!

  • U nas na szczęście nie było takich problemów (były inne), bo od 5 tygodnia życia synek był pod opieką rehabilitantki. Dzięki niej wiedziałam o tym wszystkim, o czym ty piszesz a i tak synek zaczął siadać mając ponad 8 miesięcy. Sama ciągle uświadamiam rodziców, aby nie nosili dziecka na jednej stronie 🙂

    • O no proszę! Czyli teoria, że każde dziecko ma swoje tempo jest prawdziwa. Oby Nina już zaczęła siadać! 😉

  • Jako mama dziecka które rozwija się troszkę inaczej niż większość dzieciaków, bardzo dobrze wiem co to są myśli typu: dlaczego moje dziecko tego nie robi. Zawsze podkreślam, że gdy pojawiają się jakiekolwiek wątpliwości dobrze jest udać się do specjalisty. Niekiedy wystarczy kilka wskazówek od specjalisty które pozwolą maluchowi ostro pójść do przodu.

    • To prawda. Mam nadzieję, że i u nas tak będzie i niedługo Nina zacznie osiągać kolejne etapy rozwoju 🙂

  • Byłam w podobnej sytuacji. Mam 14 letnią córkę i teraz roczną. Ta pierwsza sama chodziła w wieku 10 miesięcy. Ta posadzona w wieku 8 siedziała, ale sama nie siadała, nie raczkowała, nie bawiła się też nóżkami. Podświadomie wiedziałam, że coś jest nie tak. No ale…. wokół: moja też nie raczkowała, ja też nie raczkowałam, nie wszyscy muszą raczkować itd…..Poszliśmy na bilans i tam też powiedziano nam, że wszystko jest OK, ale ja nie dałam się kolokwialnie mówiąc "olać". Wyżebrałam nr telefonu do rehabilitanta. Okazało się, że nasza córka funkcjonuje z dwiema połowami ciała. Ma górna część i dolną część a one ze sobą nie współgrają. Rehabilitant był u nas dwa razy, pokazał,jak ćwiczyć i po dwóch tygodniach mała raczkowała i sama siadała. Teraz za tydzień skończy 13 miesięcy i sama nie chodzi, ale tym razem się tak nie przejmuje. Biega prowadzana za jedną rękę, wszystko jest OK, tym razem wiem, że potrzebuje tylko czasu, żeby nabrać pewności siebie. Wtedy brakowało jej pewnych umiejętności. Zapraszam tym samym do odwiedzenia mojego bloga MamaDomPraca.pl