Ostatni post pt. Gdy nasze dziecko rozwija się wolniej… Ocena rozwoju przez specjalistę rehabilitacji medycznej cieszył się ogromnym zainteresowaniem, co mnie mocno zdziwiło, bo nie spodziewałam się, że tyle mam ma obawy podobne do moich. Postanowiłam, że napiszę kilka wskazówek. Dziś o tym jak dziecku można pomóc osiągnąć kolejne etapy rozwoju i przede wszystkim jak mu nie zaszkodzić.

 

 Jak pomóc?

  • Po pierwsze to od samego początku poświęcamy noworodkowi jak najwięcej czasu i uwagi. Bliskość, uśmiechy, zabawy, to wszystko sprawia że tworzymy więź z dzieckiem. Nigdy nie podnosimy głosu, mówimy miłym i łagodnym tonem. Dziecko, które czuje, że jest kochane rozwija się lepiej.
  • Wspólne kąpiele. Jeśli mamy wannę to jest ona idealnym miejscem na ćwiczenia podczas zabawy w wodzie. Należy wtedy dziecko ułożyć na kolanach w pozycji pół leżącej. Dzięki temu maluch podnosząc się trenuje mięśnie brzucha. Dodatkowo podczas takiej kąpieli zachęćmy go i pozwólmy mu jak najwięcej kopać nóżkami. Może i jest sporo sprzątania po takiej zabawie, ale korzyści wynikających z niej znacznie więcej.
  • W sklepie z artykułami dla dzieci można zakupić piłkę lub wałek, który należy napompować, ale tak by powietrze nie wypełniało przedmiotu w całości. Układamy malucha na piłce lub wałeczku i delikatnie kołyszmy go, pamiętając by podczas takiej zabawy dużo mówić. Nasz głos wpływa na dziecko relaksacyjnie. Takie ćwiczenie świetnie zastępuje leżenie na brzuszku zwłaszcza jeśli maluch go nie znosi. Nina nienawidziła wręcz leżenia na brzuszku. Żałuję, że wcześniej ne wiedziałam i nie pomyślałam w zasadzie o tych możliwościach. Takie balansowanie wspomaga poczucie równowagi.
  • Zabawa w „a kuku” świetnie rozwija. Chowamy się i pokazujemy zadając pytanie „gdzie jest mama?” gdy znikamy i mówimy „tu jest!” gdy się pojawiamy. Aby zachęcić do raczkowania możemy właśnie do tego wykorzystać tę formę zabawy. Gdy maluch leży na brzuszku, my się chowamy, a po chwili pokazujemy. Liczę na to, że któregoś dnia Nina mnie zaskoczy i postanowi „podpełzać” do mnie i mnie znaleźć. Dzięki tej zabawie wspomagamy również rozwój emocjonalny dziecka.
  • Zabawy przy lustrze. Niemowlę nie rozumie, że odbicie, które widzi to ono, ale takie zabawy to ogromna frajda dla niego. Wspólnie z dzieckiem znikamy i pojawiamy się. W ten sposób dzieci próbują nawiązać kontakt z odbiciem, badają je, są go ciekawe. Podobno taka zabawa to w przyszłości łatwiejsze nawiązywanie kontaktów z rówieśnikami i łatwość wyrażania własnych odczuć.
  • Stopy. Te malutkie cudowne stópki są niezwykle ważne. Kiedy chwycimy za podeszwę stopy, paluszki zamkną się do środka. Ponieważ Niny paluszki często się tak zamykają bez naciskania, pani doktor radziła aby po zewnętrznej stronie stopy masować je zdecydowanym ruchem, w miejscu od kostki ku palcom. Dzięki temu ruchowi paluszki Niny wyraźnie otwierają się. Poza tym, stópkami należy bawić się jak najczęściej. Klaskać nimi, a nawet całować i robić ustami tzw. „pierdząca trąbkę”. Nina to uwielbia i zawsze śmieje się w głos. Takie ćwiczenia pobudzają wiele zakończeń nerwowych.
  • Zabawa w udawanie. To śmieszna zabawa, bo robimy z siebie trochę głupka (zresztą jak przy większości takich gier 😉 ), ale udawanie również wpływa na rozwój społeczny i emocjonalny. Możemy zacząć zabawę w ten sposób od 6 miesiąca życia dziecka. Udajemy na przykład, że rozmawiamy przez telefon i, że dzwonimy do naszego małego szkraba, który pewnie ze zdziwieniem i zaciekawieniem akurat na nas patrzy. Do udawania w rozmowę telefoniczną często wykorzystuję stopy mojego dziecka, o których pisałam wyżej. Może i głupie, ale Nina to uwielbia. Zresztą… dziecko dorośnie i zapomni, że robiłyście z siebie kretyna, nie przejmujcie się 😉 Udajemy też np. że coś jemy, albo , że piszemy na komputerze. Udajemy, że Nina też jest blogerką 😉 Ja też udaję , że nią jestem, ale ciiii nie mówicie nikomu 😉 Przysuwam jej wyłączonego laptopa i pozwalam jej na uderzanie w klawiaturę. Ona doskonale już wie co należy z nią robić. Nie ma się co dziwić… w końcu matka cały dzień spędza na próbach napisania czegokolwiek, to dziecko szybko pojęło czemu służy laptop. I tak to właśnie działa. Maluch ma zacząć naśladować nasze czynności.
  • Plastikowa butelka. Do butelki po wodzie mineralnej wrzucamy co się da. Najlepiej jak najwięcej kolorowych drobnych przedmiotów. Do tego np. kolorowa wstążeczka, czy sznureczek. Zalewamy wszystko wodą i dajemy butelkę maluchowi do zabawy. Dzięki kolorowym przedmiotom dziecko zainteresuje się i z uwagą będzie patrzeć na pływające w środku rzeczy, a dzięki ciężkości popracuje nad siłą w rączkach.
  • Wiersze. Puszczanie wierszy podczas gdy dziecko się bawi to wskazówka od pani doktor. Niemowlę w te sposób, podczas zabawy słucha rytmicznie wypowiadanych słów, brzmiących jak komendy, przez co chętniej niż muzyki słucha czytanych wierszy.  W ten sposób jednocześnie bawi się i wsłuchuje odrywając się od tych dwóch czynności na zmianę. Takie ćwiczenie działa na podzielność uwagi, a w przyszłości zaowocuje również umiejętnością podzielności uwagi podczas lekcji w szkole, czy na wykładać na uczelni. To dzięki temu w przyszłości lepiej będzie umiało radzić sobie ze słuchaniem i notowaniem w tym samym czasie.
  • Podczas codziennych czynności takich jak zmiana pieluszki, wykorzystuję moment na delikatny masaż. Od ramion w dół aby rozluźnić jej mięśnie. Masaż jest bardzo ważny i często też taki wieczorny pomaga dziecku lepiej zasnąć. Nina niestety od urodzenia jest panną niedotykalską i nie znosi wszelkiego masowania i dotykania. Warto jednak zapytać pediatry o to w jaki sposób można masować dziecko i próbować od samego początku. Popularny jest masaż Shantala, warto dopytać specjalisty albo pediatry czy będzie on właściwy dla naszego dziecka.
Po wizycie u specjalisty oceny rozwoju jak wiecie otrzymaliśmy zestaw ćwiczeń dla Niny, ale nie będę ich opisywać, bo uważam, że każde ćwiczenia, i każdy masaż powinien być skonsultowany z pediatrą i pod jego okiem wykonany po raz pierwszy. W przeciwnym razie możemy dziecku zaszkodzić. Poza tym weźcie pod uwagę też to, że jedne dzieci mogą mieć napięcie mięśniowe, a inne obniżone napięcie. Każde dziecko też może być na innym etapie rozwoju, dlatego konsultacja w celu ustalenia ćwiczeń jest konieczna.

 

Jak można dziecku zaszkodzić? Najczęściej popełniane błędy:
  • Podciągając za raczki. Tego się nie robi – tak zalecała nam pani doktor. Maluch powinien ćwiczyć siadanie z pozycji bocznej z jedną nóżką ugiętą. Poproście pediatrę aby Wam pokazał.
  • Chodzikami, siedziskami itp. gadżetami. Jeśli dziecko samo nie potrafi siadać nie sadzamy go w żadne siedziska, za wyjątkiem fotelika na czas karmienia. To samo w przypadku siedzisk do zabawy. Jeśli jest to chwila, kilka minut, to większemu maluchowi możemy na to pozwolić. Ale pamiętajcie – nie na długo!
  • To samo tyczy się sadzania niemowlaka. Czyli gdy dziecko nie potrafi się dźwignąć, ale potrafi siedzieć. Nie robimy tego. Maluch póki sam nie usiądzie powinien spędzać czas na podłodze w pozycji leżącej i ćwiczyć przewroty, i pełzanie.
  • Nie wykonujemy z nim żadnych masaży i skomplikowanych ćwiczeń „na własna rękę”. Takie ćwiczenia zalecone jednemu dziecku niekoniecznie pomogą drugiemu, a wręcz przeciwnie mogą zaszkodzić.
  • Stawianie dziecka jeśli samo nie potrafi stanąć i prowadzenie go za rączki. W ten sposób wymuszamy na dziecku coś na co nie jest gotowe. Pozwólmy mu zadecydować na kolejny etap rozwoju. Jeśli raczkuje – bardzo dobrze. Niech raczkuje jak najdłużej.
  • Pamiętajmy, że każda zabawa ma przynosić radość. Jeśli maluch jest zmęczony i niespokojny zakończmy je. Natomiast przy ćwiczeniach nie zniechęcajmy się jeśli nasze dziecko grymasi.
  • Buty. Poprzez niewłaściwe obuwie z całą pewnością możemy zaszkodzić dziecku. Zamieszczam zdjęcie butów, które mają wszystko co powinno mieć pierwsze obuwie. Są to buciki dla dziewczynki, ale nie ma znaczenia kolor i detale, ważna jest ich konstrukcja. Właściwe buty mają trzy podstawowe rzeczy:  po pierwsze powinny sięgać za kostkę aby stopa była nieruchoma i nie wykrzywiała się na boki. Po drugie muszą mieć wzmocniona piętę (czasem są to nawet trzy warstwy skóry) i po trzecie podeszwa. Dokładnie taka jaką widać na zdjęciu, czyli rozszerzająca się ku dołowi, przypominająca trapez. Dzięki niej maluchowi łatwiej będzie stawiać pierwsze kroki, ponieważ jego stabilność jest wzmocniona. Kiedy nauczy się już chodzić bez problemu, w domu pozwólmy mu na stawianie kroków boso.
Jestem pewna, że większość ćwiczeń i zabaw wykonujecie od dawna, ponieważ to w jaki sposób pomóc w rozwoju malucha, podpowiada Wam instynkt i intuicja, której nie brakuje żadnej mamie.
Jeśli macie jaszcze jakieś sprawdzone ćwiczenia i zabawy, a może porady jak nie zaszkodzić dziecku, piszcie w komentarzach! Wasze opinie też są czytane przez inne mamy, a przede wszystkim przeze mnie. Często udzielacie rad, które okazują się dla mnie cenne i przydatne.
Written by Anna
  • Bardzo dobre porady. Zdziwiła mnie tylko kwestia pierwszego obuwia. Ja z kolei słyszałam zalecenia, aby nauka chodzenia w odbywała się na boso (bądź w czymś antypoślizgowym). Argumenty za taką metodą też do mnie bardzo przemawiały i tak wyglądało to u nas. Obuwie o powyższych parametrach mamy, ale na spacery plenerowe 🙂

    • Właśnie z tym chodzeniem w na boso czy w butach i w jakich butach to widzę sprawa dyskusyjna. Na fanpage'u dziewczyny też piszą o chodzeniu na boso, a o pierwszych bucikach, że z kolei powinny mieć miękką piętkę. A Wy jakie macie buty? Ze sztywną czy miękka piętą?
      Wszystko co pisałam na temat butów i nawet to zdjęcie to wskazówki i przykład od pani doktor, u której byliśmy na wizycie.

    • Mamy Emele z serii Roczki. Mają te wszystkie niezbędne bajery, na oko widać, że są bezpieczne i mega wygodne i jeśli będziecie już na etapie spacerowego obuwia bardzo Wam je polecam:)

    • oj te buty 🙂 ja jestem zwolenniczką nauki chodzenia na boso 🙂 przy pięknej pogodzie polecam nawet chodzenie po różnych podłożach – piasek, trawa 🙂 w momencie kiedy nie można "pójść boso" polecam wspomniane Emel lub ciut tańszy odpowiednik Elephanten… miękka podeszwa … cały but pracuje ze stopą 🙂 żadnych "betonowych" bucików 🙂 Pozdrawiam :*

    • Na boso i pani doktor nam polecała, aby chodzić jak najczęściej, a o butach mówiła podczas nauki stawania pierwszych kroków. W komentarzach jednak spotkałam się też z teorią chodzenia na boso już od samego początku. Zatem czyja szkoła jest tą właściwą? Jak zawsze chyba pozostaje kierować się intuicją 🙂
      O "Emelach" słyszałam już dużo dobrego i z pewnością zwrócimy na nie uwagę. Póki co daleka droga 🙂

    • My uczymy się chodzić na boso – nam tak zalecał ortopeda już ho ho ho temu – jeszcze gdy byliśmy na kontroli bioderek. A do nauki chodzenia na zewnątrz (mały lubi sobie postać koło ławeczki w parku) mamy Gucie.

  • A ja rozmawiałam z fizjoterapeutami i wszyscy mówili, ze bucikow w ogóle nie powinno być. Stopa to narząd ruchu, który prawidłowo kształtuje się w ruchu. Jeśli taką małą stopę wsadzimy w sztywne buty, dziecko będzie chodzić jak my w butach narciarskich o.O. My dopóki Zosia nie chodziła nie ubieralismy butów wcale, a potem zawsze mieciutkie buciki. Na lato crocsy, w domu zawsze boso 🙂 a obuwie ortopedyczne z wkladkami – owszem, jeśli dziecko ma problem 😉

    • I jak tu nie zwariować? Znowu dylemat.. 😉

    • Wiesz… Zawitkowski polecał crocsy i attipasy. Zosia w czerwcu stawiała pierwsze kroki, więc całą wiosnę była na podwórku boso! Raczkowała też na podwórku! Przejrzyj sobie opisy naszych kolejnych miesięcy, to zobaczysz (moje ulubione) zdjęcia brudnej Zośki w piachu czy na trawce. Dopiero kiedy chodziła już stabilnie sama, kupiliśmy buciki i wybraliśmy crocsy i miękkie sandałki reeboka. Teraz najlepsze co trafiłam to nike do biegania – cudownie miękka podeszwa. Attipaski mi się nie podobają 😀 😛

      Pediatra mogła się uczyć przed erą "na boso pierwsze kroki". Jeśli masz wątpliwości, to ortopeda, który oceni stan stóp i doradzi. A obuwie (w sumie) ortopedyczne, bez zalecań wyraźnych, to męczenia dziecka, które i tak ma dużo do zrobienia 😀 24 maja w Novotelu będzie Family Festyn Świadomej Mamy. Będą na pewno rehabilitanci, którzy doradzą 🙂

  • Z tymi butami to mnóstwo różnych szkół jest, więc nie kierowałabym się jednym, jedynym schematem :-).

    Z własnego doświadczenia wiem, że czasami dobrze wykonywać z maluszkiem proste ćwiczenia, aby pomóc mu nauczyć się np przewracać z brzuszka na plecy i odwrotnie oraz pełzać, czy raczkować. Jednak zalecałabym wizytę u specjalisty, aby pokazał co i jak. Źle wykonywane ćwiczenia nie przynoszą dobrych rezultatów 🙂

    • Chyba tak zrobię, postawie i tym razem na intuicję 😉

  • Od jutra wcielam w życie kilka Twoich zabaw, które są bardzo ciekawe i mam nadzieję urozmaicą nasze zabawy 🙂 Jeśli zaś chodzi o rozwój maluchów to ostatnio usłyszałam od naszej fizjoterapeutki (chodzimy na ćwiczenia z uwagi na asymetrię i obniżone napięcie mięśniowe) bardzo fajne zdanie: rozwój dziecka jest ilościowy i jakościowy, a nam zależy aby był przede wszystkim jakościowy; lepiej żeby zaczął siedzieć czy raczkować nieco później ale robił to prawidłowo a jego ciało było do tego przygotowane.
    Regularne ćwiczenia naprawdę dają super efekty, zresztą nie tylko u dzieci, co ? :):)

    • Tak… ja zaniedbałam ostatnio swoje ćwiczenia i już są tego efekty 😉 Może z Niną pójdzie mi lepiej 😉

  • Dochodząc do końca tekstu i czytając adnotację o bucikach od razu wiedziałam, że pojawi się na ten temat wiele komentarzy. Sama na jednej z grup dziecięcych poprosiłam o polecenie obuwia dla uczącego się chodzić dziecka. Wrzało! Bardzo wiele za i przeciw usztywnianym bucikom.

    Wszystkie opisane zabawy na pewno czynią bardzo wiele dobrego i, co najważniejsze, są przyjemne w wykonaniu 🙂

    • A Ty jakie wybrałaś buciki?

  • My po wizycie u ortopedy, na którą powędrowaliśmy w wypasionych skórzanych butach, ze sztywną piętą itepe itede dowiedzieliśmy się, że to ani wygodne ani zdrowe, dziecko musi chodzić na boso i tak jak na boso, podobne buty zwane ortopedyczne lub profilaktyczne stosuje się w wersji medycznej ale tylko w konkretnych i uzasadnionych przypadkach, zapobiegawczo nie ma to sensu, jak zwykle ile osób tyle opinii, przy czym akurat do tej mam zaufanie bo ortopeda zacny i mądry podobne zdanie ortopedy na ten temat znalazłam tutaj: http://www.rodzice.pl/male-dziecko/zdrowie/Jakie-buty-sa-najlepsze-dla-dziecka.html

    • Widzę, że większość z Was pisze o miękkiej piętce. Dziękuję za ten komentarz i za linka! Im więcej opinii tym lepiej 🙂

  • Muszę poczytać niektóre podpunkty babci, której nie da się przetłumaczyć że nie powinna Hani sadzać ani stawiać. Ostatnio wybierałam krzesełko do karmienia i powiedziałam że i tak będzie stało nie złożone bo Mała sama nie siedzi to babcia rzuciła tekstem "Bo jej nie sadzasz to jak ma się nauczyć" … Kurtyna…

    • Hahahaha 😀 Babcia specjalista 😉 Tak to jest z tymi babciami 😉 Ale wiesz, skoro im udało się jakoś wychować dzieci to i nam się też uda. Niektóre ich teorie trzeba prostować, ale nieraz już przekonałam się, że mają też cenne rady 🙂

  • Zabawy znamy i lubimy 🙂 Szczególnie całowanie stópek mój syn uwielbia. Co do bucików, to nowe zalecenia (z którymi jak się zetknęłam) są takie, by but trzymał stópkę, ale dawał jej możliwie najlepsze czucie podłoża i nie krępował jej ruchów. Czyli podeszwa powinna być maksymalnie elastyczna, a zapiętek miękki. U mnie na blogu wrzuciłam poradnik o wyborze pierwszych bucików. W wolnej chwili może zerkniesz: http://inspiracjemamy.blogspot.com/2015/04/wybor-pierwszych-bucikow-do-chodzenia.html Tak czy inaczej – uważam, że trzeba trzymać się zaleceń lekarza, jesli zalecił ortopedyczne buty, to pewnie są ku temu wskazania. Jeśli jednak takich wskazań nie ma, lepiej dać stopom swobodę.

    • Dziękuję za linka i komentarz :* Przed nami jeszcze spora droga do chodzenia i myślę, że będziemy jeszcze raz konsultować decyzję o wyborze butów.

  • Ostatnio widziałam około 6 miesięczne maleństwo w chodziku. Jej nóżki nawet nie sięgały podłogi, zaledwie palce. Nie rozumiem, że część rodziców, w obecnych czasach, jest tak nieświadoma. Mam wrażenie, że dla części rodziców bardziej liczy się chwalenie i licytacja co moje dziecko już potrafi niż jego zdrowy rozwój. Co do za różnica kiedy dziecko zacznie chodzić, czy to świadczy o tym, że w przyszłości będzie lekarzem lub prezesem??? Ja byłam wyjątkowym dzieckiem, mając półtora roku mówiłam płynnie, znałam kilka kolęd i robiłam furorę w każdym kościele. Moja córa zaczęła wprawdzie mówić koło roku, ale mając półtora ledwie sklecała trzy słowa, a kolędy… W tym momencie zna może dwie i niekompletnie. I co z tego mi wyszło, że się rozwijałam jak burza? Absolutnie nic. Nie jestem ani Einsteinem ani Sokratesem. To jak rozwija się dziecko nie ma żadnego wpływu na to jakie będzie i kim będzie, a niestety wciąż pokutuje takie głupie przekonanie…

    • O matko! A Ja myślałam, że to już czasy gdy wszyscy maja świadomość jak szkodliwe są takie chodziki.
      To co napisałaś to święte słowa! To powinna być pointa tego wpisu 🙂