Kobiecość niejedno ma imię i niejedno ma oblicze. Niedawno pisałam Wam o byciu sexy mamą w poście pt.: Sexy mama? To ja! Otrzymane słowo klucz mogłoby trochę nawiązywać do poprzedniego tematu, ale kobiecość to coś znacznie więcej niż bycie sexy. A co dokładnie kryje się pod tym pojęciem? Gdyby zadać pytanie każdej z nas, to pewnie uzyskałabym mnóstwo różnych wypowiedzi, bo każda z kobiet jest inna, a co za tym idzie kobiecość w naszym rozumieniu przybiera twarz nas samych. Zatem ile nas tyle samo różnych twarzy kobiecości?

Na przestrzeni lat nasza kobiecość bardzo się zmieniła. Co innego oznaczała ona dla naszych babć, a co innego dla naszych mam. Jeszcze czym innym jest dla nas dziś. Kobiecość nie tylko oznaczała co innego, ale i miała swoje określone prawa, zakazy i nakazy. Dziś kobiety są wyzwolone. To nie tylko żony i matki, to także kobiety na stanowiskach niegdyś przeznaczonych wyłącznie mężczyznom, a rola matki i żony nie przeszkadza nam w zdobywaniu nowych doświadczeń i wysokich pozycji zawodowych. Udowodniłyśmy, że śmiało możemy konkurować z mężczyznami w tzw. „męskich zawodach”. Mało tego… możemy z nimi wygrywać!

Nie tylko na polu zawodowym przejęłyśmy rolę mężczyzn. Często to my kobiety robimy ten pierwszy krok w nawiązaniu nowej relacji z mężczyzną. Przestałyśmy czekać na ruch z drugiej strony, przestałyśmy dawać się uwodzić. Już nie udajemy kokietek, teraz to my zdobywamy i porzucamy. Kiedyś było to nie do pomyślenia!

A jak wygląda kobiecość w związku? Często kobiety zarabiają lepiej niż ich partnerzy, przez co stają się niezależne. To daje im poczucie bezpieczeństwa i silnej pozycji. Związek się rozpada? Małżeństwo przestaje się układać? Dzisiejsza kobieta często w takich sytuacjach podejmuje szybką decyzję bo wie, że poradzi sobie w życiu bez mrugnięcia okiem. Nasza kobiecość jest na tyle silna, że może równać się z męskością. Dzisiejsze kobiety to nie tylko silne singielki, to często samotne matki, które z powodzeniem radzą sobie z obowiązkami jakie spadły na nie bo tzw. „męskość” nie stanęła na wysokości zadania.

Co sprawiło, że tak bardzo zmieniła się nasza kobiecość? Z delikatnej, niezaradnej, kruchej wręcz kobietki, potrzebującej silnego, męskiego ramienia, przeobraziłyśmy się w  silną, niezależną, często nawet wyrachowaną kobietę z zasadami, dla której mężczyzna przestał być „Bogiem”.  Szanujemy i kochamy naszych mężczyzn, ale nasz partner stał się dla nas dokładnie tym co oznacza pojęcie „partner” – żyjemy na równych zasadach, wymagamy by nas również szanowano, by nas zauważano i doceniano. Nasze zdanie w końcu zaczęło się liczyć! Nie tylko w naszych domach mamy coś do powiedzenia, ale nasz głos słyszany jest na całym świecie. Wypowiadamy się w kwestiach politycznych i sprawach tego świata. Podejmujemy ważne decyzje. Czy to kryzys męskości jest tego powodem? Czy może to, że przez lata nasza kobiecość ograniczała się do roli uległej i podległej swojemu mężczyźnie kobiety, której miejscem był jedynie dom i dzieci?

I gdybym zatrzymała się w tym miejscu to wszystko byłoby pięknie… Jestem jak najbardziej za tym aby rola kobiety nie ograniczała się jedynie do rządzenia w kuchni, ale boję się jednocześnie o to, że przekroczymy pewne granice i utracimy to co mamy najcenniejsze: KOBIECOŚĆ, która jest naszą SIŁĄ! Drogie kobiety! Nie stańmy się bardziej męskie niż sami mężczyźni.

Dziś kobiecość nie kojarzy się już z subtelnością. Czy to źle czy dobrze? Może zatraciłyśmy to co miały nasze matki i babcie? Być może stajemy się zbyt męskie? Być może zamiast przyciągać mężczyzn stałyśmy się zbyt podobne do nich? Stajemy się konkurencją i zagrożeniem dla mężczyzn, przejmujemy często ich rolę łowcy i zdobywcy. Nie kusimy już gdy zakrywamy nasze krągłości ubierając się jak facet w  koszule, garnitury i spodnie „bojówki”. Spotykam kobiety, które przeklinają i do tego ostentacyjnie palą papierosa. Ten widok nijak się ma do niezwykle kobiecej Sharone Stone z „Nagiego instynktu”. Patrząc na Sharone wielu mężczyzn chciało być tym papierosem w jej ręce, patrząc niekiedy na nas, wielu panów niestety, ale ma ochotę uciec…

Zatem uciekamy od tych utartych, być może stereotypowych atrybutów kobiecości? Może jednak warto pamiętać by w walce o równouprawnienie zachować granice pomiędzy kobiecością i męskością? Walczmy o swoje miejsce, ale pozostańmy nadal delikatne, pełne gracji i subtelności. Pozwólmy się zdobywać, nie zapominajmy o swoim wdzięku, przestańmy być dla mężczyzn kumplem, z którym można wyjść na piwo i pogadać. Bądźmy dla nich tym o czym marzą, a nie czego się boją.

***************

Inspiracją do dzisiejszego wpisu była Ania Waligóra 🙂 Aniu, Twoje „słowo klucz” zmotywowało mnie do zastanowienia się nad swoją kobiecością. dziękuję 🙂

W każdy poniedziałek pojawi się post, którego inspiracją możecie być Wy. Wystarczy, że podrzucicie mi słowo klucz. Dzisiejszym było hasło „kobiecość„. Szczegóły na profilu fanpage Pudełko Mamy (klik). Zapraszam!

Written by Anna
  • Zdecydowanie kobiecość widzę tak jak Ty: przez delikatność, subtelność, grację… I chociaż w codziennym życiu mężczyźni nasi widzą nas w różnych domowych rolach to jednak ta kobiecość nie może się w nich zatracić…
    Czasami przez myśl przemyka mi pytanie, czy jestem tak kobieca jak kiedyś… tak jakbym tą kobiecość utożsamiała z eleganckim wyglądem, na który pozwolić mogę sobie nie często, bo nieczęsto wychodzimy z domu… A to błąd, ogromny błąd! 🙂

  • Ja bez względu na dodatkowe kilogramy i brak makijażu czuję się kobieco, bo tak też traktuje mnie mąż. Kocha mnie taką, jaka jestem 😉

  • Czasami zatracamy naszą kobiecość ponieważ zmieniło się nasze życie: narodziny dziecka, dodatkowe obowiązki, zmiana wyglądu zewnętrznego, którą czasami ciężko nam zaakceptować. Ważna jest tutaj rola mężczyzny by nadal nas traktował jak kobietę a nie tylko nianię, kumpla, kucharkę itp. Z drugiej strony my same czasami musimy odpuścić. Lubimy byc samodzielne, uchodzić za twarde kobiety, ale może warto dać się wykazać mężczyźnie i pozwolić mu naprawić przysłowiowy kran? 🙂

    • Dokładnie tak! A jak już nawet naprawi ten kran to nie mówić, że zrobiły byśmy to lepiej 😀