W sobotę od rana tak pięknie świeciło słońce, że rozświetlało cały nasz salon i kuchnię. Wstaliśmy wcześnie, pełni energii i zapału do pracy. Nawet Nina była weselsza i w lepszym niż zwykle nastroju, bo zajęła się na macie swoimi zabawkami nie zwracając na nas  uwagi. A my zupełnie nie umówieni na taki plan zabraliśmy się od razu za porządki. Jak w transie uwijaliśmy się sprzątając całe mieszkanie wszerz i wzdłuż. To chyba ta nadchodząca wiosna tak zadziałała motywująco. Każdy już oczekuje zmiany pogody, a wiosna to zawsze ponowne narodziny. My ludzie chyba zazdrościmy trochę naturze tej corocznej odnowy tego, że można raz jeszcze wszystko zacząć od nowa. To dlatego właśnie wiosną tyle planujemy i zmieniamy w swoim życiu. A jeśli nie w życiu to chociaż w szafie 😉

Zmęczeni porządkami, a Nina zabawą, padliśmy… Nina zasnęła a my usatysfakcjonowani i pełni podziwu dla siebie samych, zasiedliśmy w fotelu z zasłużoną kawą w ręce. „Może do jutra uda się to utrzymać ” – stwierdził Le. Spojrzałam na niego wymownym wzrokiem i przyznałam rację. Utrzymać porządek łatwo nie jest. Największym bałaganiarzem jest oczywiście Nina. Mata, fotelik, bujaczek, siedzisko, grzechotki, grzechoteczki, książeczki, maskotki… są wszędzie! Do tego tu buciki, tu bluza a tam spodenki. Jak by tego było mało ja dorzucę do tego wszystkiego częścią swojej garderoby, bo inny strój mam na wyjście a inny „po domu”. Na co dzień chodzę w rozwleczonym dresie, który Le kocha więc gdy chcę wyjść muszę ubrać coś innego. Bo może i on mnie kocha w tym dresie, ale sąsiedzi to by oczy ze zdziwienia przecierali i mówili, że taka biedna ta Ania i widać macierzyństwo daje jej w kość.
A co do bałaganu to Le święty też nie jest. Tu gitara, tam wiolonczela, do tego pulpit z nutami, nuty poza pulpitem… Team z nas jakich mało 🙂
Tego dnia byliśmy mocno zorganizowani i zdyscyplinowani. Zdążyliśmy nie tylko wysprzątać całe mieszkanie, ale i spakować wszystko co potrzebne na basen. I chyba po raz pierwszy od bardzo dawna mieliśmy wolny czas przed zajęciami, a nie jak to zwykle bywało, wszystko na ostatnią chwilę. Tego dnia postanowiłam też przesiąść się z tylnego siedzenia samochodu na przednie, zamieniając się z Le. Czas przyzwyczajać się do nowego otoczenia i jazdy samochodem po dużym mieście. Jak zmiany to zmiany, nie ma co zwlekać, bo kiedy Le wyruszy w trasy koncertowe, to kto wie czy nie będę musiała na basen jeździć sama z Niną. No tak, tak bo chociaż przed nami jeszcze tylko dwie lekcje to już zdeklarowaliśmy swoje uczestnictwo w kontynuowaniu zajęć. Tak więc „Kurs nauki pływania dla niemowląt – level 2” przed nami :). Dokończę opisywanie zajęć z pierwszego poziomu, bo to niewątpliwie niesamowita przygoda i pamiątka dla Niny, a kolejne zajęcia opiszę tylko wtedy gdy osiągnie nowe umiejętności. Bądź też gdy zabłyszczy w nowym stroju 😉
Tak, Nina robi ostatnio furorę na basenie! Może nie zauważaliście, ale tydzień temu miała ubrane cudowne kąpielówki, które zauważali wszyscy uczestnicy kursu. Za to na sobotnich zajęciach była prawdziwą damą w wodzie, prawdziwa gwiazdą i „szołmenką” w jednym! Nie dość, że powaliła urokiem w nowym stroju kąpielowym to jeszcze miała takie gadane, że przegadała całe zajęcia. Ja i Le byliśmy w szoku, bo z takim zapałem i przejęciem dawno tak nie opowiadała. Ja swoje ona swoja. Ja z nią ćwiczę, a ta się rozgląda i gada „la le laaa…” Wszyscy byli w szoku! Nie ma to jak zrobić dobre wejście, mieć świetny look, zrobić co swoje najlepiej ze wszystkich (każdy nurek z ostrzeżeniem i bez wykonany idealnie bez zachłyśnięcia, w dodatku skomentowany z uśmiechem na twarzy), a na koniec wyjść z klasą niczym wielka gwiazda 🙂 Tak mniej więcej wyglądały ostatnie zajęcia.
Nowym ćwiczeniem było krótkie przepłynięcie pod wodą. Zaskoczyło nas to tak bardzo, że Le nie zdążył nagrać filmu. Zadanie polegało nam tym, że instruktorka sadzała malucha na macie unoszącej się na wodzie, a rodzic czekał oddalony na przeciwko. Na „trzy” dziecko trzymane przez panią dawało nurka pod wodę i płynęło pod nią do rodzica, wynurzając się tuż przed nim. Nina jak zwykle poszła na pierwszy ogień i jak zwykle wzorowo pokazała jak to się robi.

 

 

Written by Anna
  • świetna zabawa sama zastanawiam się Nad powrotem mojej Martynki na zajęcia… jak była malutka uwielbiała zajęcia w wodzie 🙂

    • To prawda, jest super! A im dłużej chodzimy na te zajęcia tym Nina szczęśliwsza 🙂

  • Nina fantastycznie wygląda w tym kostiumie- jest cudowna 😉

    http://www.zaraz-wracam.pl

    • Prawda? Dzięki 😉 W zanadrzu mamy jeszcze jeden i jeszcze bardziej szałowy 😉

  • Fajna sprawa z tymi naukami, widać że sprawia Wam to radość:-)
    mąż namawia mnie na basen z dziećmi tylko ja się boję….ale chyba najbardziej tego że to ja nie umiem pływać 🙂

    • Ewa nie przejmuj się! Dzieci w wodzie są lżejsze, więc jak by co łatwo je utrzymać, a woda nie sięga wysoko. Nie bój się ja też nie pływam, a zobacz jak mi dobrze idzie 😉

  • Skąd ja znam ten nieporządek:) Super filmiki.

    • Masz to samo? 😉 Słyszałam ostatnio dobry tekst "porządek tak jak bałagan, powinien robić się sam". Jestem za! 😉

  • kurczę to jest rewelacja!
    Jako że uwielbiam pływanie napewno też będę na to chodziła, no ale kupa czasu na to. Teraz muszę niestety zrezygnowac z basenu bo kazali się oszczędzać 🙁

    • Oj to oszczędzaj się jak możesz! Wypoczywaj i niczym się nie stresuj 🙂 A zajęcia polecam. Zobaczysz jak czas szybko minie i za chwilę sami będziecie tak się bawić w wodzie 🙂

  • Nie mogę się na Was napatrzeć. Mała robi rewelacyjne postępy i jak obserwować można w każdym Waszym poście bardzo podoba jej się ta 'zabawa' w wodzie 🙂

    • Tak od pierwszych zajęć do teraz to przepaść 🙂 Jest cudowna i jestem z niej taka dumna! 🙂

  • My też chodziliśmy z małym na pływanie, gdy miał kilka miesięcy. Było super 😀

    • A jak teraz mu idzie? Pływa nadal? Lubi wodę?

  • Zawsze rozczulają mnie te pływające maluchy! Moja maleńka kuzynka też uczęszczała na takie zajęcia od małego – na chwile obecną ma 3 latka i jest świetną pływaczką!

    • O tym właśnie marzę. Mojej przyjaciółki córeczki też są małe a pływają lepiej niż niejeden dorosły. A przy tym jak wyglądają uroczo…. Mnie też to rozczula 🙂

  • Wow ja bym chyba umarła ze strachu przy takich nurkach 🙂

    • Miałam takie same odczucia jak Ty 🙂 Uwierz mi to mija gdy widzisz jak Twoje dziecko się cieszy. To tylko dla nas rodziców to jest stres 🙂

  • Ale robicie postępy! My chodziłyśmy kilka miesięcy, ale u nas ta nauka wyglądała trochę inaczej. Był większy nacisk na zanurzanie i oswajanie z zamaczaniem głowy i oczu, ale niestety nigdy nie widziałam mojej córy przepływającej choćby centymetr 🙁

    • Naprawdę? To faktycznie chyba te zajęcia różniły się. Widać co szkoła to inna metoda. Jestem ciekawa jak będzie dalej 🙂

  • Moja chrześnica uwielbia zajecia w wodzie, a ja robie za ich fotografa tyle radości.

    • Cudownie! Będzie miała piękną pamiątkę, dzięki Tobie 🙂 Nam masa zdjęć nie udaje się, ale chociaż coś pozostanie 😉

  • Wspaniale 🙂 chyba pora poszukać basenu dla dzieci w naszej okolicy.
    Naslonecznej.blogspot.com

    • Mam nadzieję, że znajdziesz. A jeśli nie to warto we własnym zakresie spróbować oswoić dziecko z wodą 🙂 Tylko wiadomo bez zanurzania pod wodę 😉

  • Jak ja żałuję, że u nas nie ma takich zajęć i basenu odpowiedniego dla dzieci. 🙁

    • To wielka szkoda. W Poznaniu mamy duże możliwości, ale pochodzę z małego miasta i nawet tam jest super basen z miejscem dla dzieci. Może i u Ciebie niebawem ktoś o tym pomyśli 🙂