Tydzień temu zakończyliśmy kurs  nauki pływania dla niemowląt z poziomu pierwszego. Dziś mieliśmy rozpocząć pierwszą lekcję z poziomu drugiego. Niestety… Jak wiecie dopadła nas ospa i nie tylko nie możemy wziąć udziału w najbliższych zajęciach, ale jesteśmy wykluczeni z uczęszczania na basen przez trzy kolejne miesiące – takie zalecenie pediatry. Podobno odporność po ospie jest tak niska, że należy do minimum ograniczyć ryzyko pojawienia się infekcji. Strasznie mnie ta decyzja dobiła i jest mi ogromnie przykro z tego powodu. Nina miała taką radość spędzając czas w wodzie, tyle się nauczyła, a teraz to wszystko przepadło.Miniona sobota była cudowna! Przyjechała do nas moja mama, głownie po to by zostać z Niną z okazji naszego pierwszego wychodnego. Ponieważ od kiedy mieszkam w Poznaniu rzadko się widzimy to jej przyjazd sprawił mi ogromną radość. Od rana byłam tak podekscytowana, że nawet nie zwróciłam szczególnej uwagi na trzy dziwne krostki na czole Niny. Humor jej dopisywał i nie wykazywała oznak choroby, to uśpiło moją czujność. Poza tym Nina od dawna zmaga się z nierozpoznaną alergią, więc pomyślałam, że to pewnie chwilowe i pokarmowe.

IMG_2912
Przez to święto z okazji sobotniego koncertu na który się wybieraliśmy, zapomniałam zabrać na ostanie zajęcia szałowego kostiumu kąpielowego Niny. To chyba był zły znak! Tego dnia po raz pierwszy dumna babcia mogła zobaczyć jak nurkuje jej najmłodsza wnuczka. Babcia z przerażeniem patrzyła na wyczyny Niny, a ja byłam taka dumna mogąc się pochwalić moim małym, zdolnym nurkiem. Nina miała świetny humor i dobrze się bawiła tego dnia. Była zadowolona i uśmiechnięta, przy każdym ćwiczeniu wesoło reagowała. Jak zawsze też nurkowanie wychodziło jej bezbłędnie. Były wierszyki i piosenki, na dźwięk których Nina już się śmiała wiedząc co oznacza zabawa. Bawiliśmy się też kolorowymi piłeczkami i ulubionymi Niny piankowymi naklejkami. Najwięcej jednak ćwiczeń związanych było z nurkowaniem. Nowym zadaniem było posadzenie malucha na murku i przytrzymanie go jedną ręką za kark a drugą za klatkę piersiową. W ten sposób podtrzymywane dzieci wciągaliśmy pod wodę i po chwili wynurzaliśmy. Kolejne nurki ćwiczyliśmy już będąc w wodzie czyli standardowo na „trzy” maluch został wciągany pod wodę.Do domu wróciliśmy zadowoleni, z dobrymi humorami, podekscytowani zbliżającym się wieczorem i kolejnym kursem, który miał rozpocząć się za tydzień, czyli dziś… Chyba bardziej ja odczuję tę stratę niż moja córka. Ja wiem, że ospę przechodzą prawie wszystkie dzieci, ale ta choroba i jej widok psychicznie mnie bardzo zmęczył. Nie radzę sobie z widokiem cierpiącego dziecka. Zupełnie mnie to wytrąciło z rytmu…Dziś mogę jedynie powspominać sobie jak to na zajęciach nr 1 Nina tak krzyczała, że trzeba było opuścić basen przed czasem.
Zajęcia nr 2 próba wymiany partnera – czyli rodzica, zamiana z Le na mnie. Mieliśmy nadzieję, że moja obecność pomoże. Niestety nie pomogła. Mimo to pozostałam w wodzie i do końca już towarzyszyłam Ninie we wszystkich lekcjach.
Zajęcia nr 3 – i minimalna poprawa. To był mały krok, ale dla nas ważny. Pojawiło się światełko nadziei w dokończeniu kursu, bo baliśmy się już, że będzie trzeba zrezygnować.
Przełom nastąpił na zajęciach nr 4. Wtedy żadne dziecko nie wydało najmniejszego protestu – pełen zachwyt, radość i zabawa, a wszyscy rodzice opuszczali pływalnie z dumą i zachwytem.
Na zajęciach nr 5 po raz pierwszy Nina zanurkowała! Pamiętam ten dzień jak dziś bo myślałam, że serce mi wyskoczy – tak szybki mi biło. Bałam się! A Nina była zachwycona 🙂
Po zajęciach nr 6 nie bardzo wiedziałam co napisać… Taka nuda, no wszystko przebiegło idealnie. My niespóźnieni, a zajęcia odbyły się w takiej ciszy jakby nie było na basenie żadnego dziecka!
Kolejny tydzień, zajęcia nr 7 po nieprzespanej nocy, poparzonych palcach od wrzątku którym nie trafiłam robiąc mleko Niny, z chorym Le i marudzącą przez cały dzień Niną. Zajęcia z góry spisałam na straty. Nina zaskoczyła nas wtedy, bo chociaż nocy nie przespała, a w ciągu dnia wszędzie było źle to okazało się, że akurat w wodzie było jej cudownie 🙂
Zajęcia nr 8 przypadły na szczególny dzień bo Dzień Zakochanych. To był dla nas wyjątkowy dzień, bo oboje mieliśmy dla siebie niespodzianki. Ja taką której Le nie spodziewał się: post. Daleko od szosy – czyli historia Ani i Leszka. Bynajmniej to nie historia serialowej pary, to historia moja i Le. Wyjątkowa!
Na zajęciach nr 9 Nina nurkowała z pozycji siedzącej na murku.Wtedy też Nina zaskoczyła nas tym jak bez lęku i protestu nurkowała bez ostrzeżenia, bez polewania głowy wodą!
Zajęcia nr 10 – Nina gwiazda! Zrobiła niesamowite wrażenie w swoim nowym stroju kąpielowym.
Na zajęciach nr 11 rozbroiła nas swoim urokiem – Nina w płetwach.
A tydzień temu zakończył się kurs zajęciami nr 12.
Mam nadzieję, że mimo wszystko kiedyś jeszcze powrócimy na basen i będziemy mogli kontynuować naszą przygodę z wodą.

 

Zajęcia nr 1

 

Zajęcia nr 2

 

Zajęcia nr 3
Zajęcia nr 4

 

Zajęcia nr5

 

Zajęcia nr 6

 

Zajęcia nr 7

 

Zajęcia nr 8
Zajęcia nr9

 

Zajęcia nr 11

 

Zajęcia nr 12
Written by Anna
  • Po zdjęciach widać jak Nina urosła.ospą się nie martw, lepiej teraz niż miałaby znosić gorzej w poźniejszym wieku

    • Prawda? Zmieniła się, szczególnie po ilości włosów to widać – trochę ich przybyło 😉
      Pewnie masz rację, później mogłoby być gorzej, ale może szczepionka też jakoś by złagodziła tę chorobę? Nie zdążyła jej dostać, a łatwo tej choroby nie znosi… gorączka nawet do 39,5 i mnóstwo krost.

  • Zobaczysz, Nina nic nie straci i jak tylko wróciłem na basen wszystko jej się przypomni. Skoro Ty w Poznaniu mieszkasz to pewnie się wybierasz na nasze Blogowe Love, prawda :> ?

    • Mam nadzieję, że tak będzie 🙂
      No właśnie! Zauważyłam ostatnio na Twoim fb i dopiero po raz pierwszy o tym usłyszałam! Od razu dołączyłam do wydarzenia, ale jak znam swoje szczęście to pewnie gdy ruszy rejestracja nie załapię się z powodu braku miejsc…

  • Ależ ten czas szybko leci…. dopiero zaczynaliście. Na basen na pewno wrócicie jak tylko Nina wróci do formy – oj czuję że mama nie odpuści:)

    Życzę Wam, by ta ospa już odpuściła…. Chociaż mała jest dzielna! Bardzo…

    • Haha! Jak Ty mnie znasz! pewnie, że nie odpuszczę 😉
      Ospę chyba udaje się nam przegonić 😉 Powoli, ale jednak.

  • Zdrówka życzę, bo to najważniejsze. A o zajęcia się nie martw, wrócicie na basen za trzy miesiące. 😉

    • Dziękuję :* Pewnie tak będzie, zobaczymy tylko czy nadal będzie mogła kontynuować czy będzie trzeba zacząć od początku.

  • Jeszcze sobie popływacie, zdrówka życzę.. My ze starszakiem chodziliśmy indywidualnie na basen i był zachwycony, młodszy natomiast miał tak paniczny strach przed wodą (każdą poza taką w łazience), że nawet spacer po plaży w czasie wakacji totalnie go przerażał. O dziwo przełamał się kiedyś nad jeziorem i teraz szaleje za wodą. Ostatnio nawet pytał kiedy wreszcie pojedziemy nad jezioro 🙂

    • O proszę! No to przywróciłaś moją wiarę, że nie wszystko stracone. Dziękuję :*

  • u nas ospa szybko przeszła i oby u Was tak było 🙂

    • Muszę w takim razie napisać do Ciebie na priv i podpytać o szczegóły Waszej drogi przez ospę. Oby i u nas szybko przeszła.

  • Trzymam kciuki za zdrówko Ninki i by przy tej obniżonej odporności nic więcej się już nie przypałętało. A jestem przekonana, że po powrocie na basen na pewno Ninka sobie wszystko stopniowo przypomni i wciąż będzie czerpać z tego taką radość. /Justyna.

    • Dziękuję Justyno :* Myślę, że najgorsze za nami i teraz już z górki. Oby tak było jak piszesz 🙂

  • Ospa szybko minie, zapomnicie o niej i wrócicie z radością na basen 🙂 ja ze starszym Juniorem również chodziłam na naukę pływania 🙂 nie zapomnę tego czasu, bo mały miał świetną zabawę podczas zajęć, no i ten pierwszy nurk jego… ja byłam dziesięć razy bardziej tym przerażona aniżeli On 🙂 gdy wypłynął miał uśmiech na ustach a ja przerażenie w oczach najpierw a później była tylko radość 🙂 chwile nie do zapomnienia, bezcenne.

    Pozdrawiamy!

    • Tylko boję się, że po trzech miesiącach Nina zapomni wszystkiego czego się nauczyła i , że będzie trzeba zaczynać oswajanie z wodą od początku 🙁
      No właśnie to chyba większe przeżycie dla nas niż dla naszych dzieci 😀 Ja też nigdy nie zapomnę tego czasu, niesamowita frajda, ogromne przeżycia podczas nurkowania i wielka duma 🙂