20150805_204621

Motywacja… gdy jej brakuje umiera pasja.

Do niedawna motywacja nie była mi potrzebna. Pisałam z zaangażowaniem. Kończąc jeden post myślałam już o kolejnym, a w tekstach nie brakowało poczucia humoru. Dziś tego nie czuję. Brakuje mi chęci, nie potrafię się zmotywować, a co dziwne nie brakuje mi pomysłów na nowe tematy, wciąż w głowie pojawiają się nowe. Dlaczego zatem z niechęcią spoglądam na leżącego w kącie laptopa?

Nie założyłam bloga z myślą o konkurencyjności czy gonitwie w zdobywaniu popularności, niemniej jednak byłabym hipokrytką gdybym napisała, że nie zależy mi na słupkach, czyli statystykach, które pokazują jak wiele osób czyta moje teksty. I właśnie to jest dla mnie sukcesem – Wy! Kolejni czytelnicy i nowe komentarze. Ostatnio jednak słupki są niższe. Dlaczego? No właśnie… Brak motywacji = brak publikacji nowych tekstów, a skoro na blogu cisza to i Wasze wizyty są rzadsze. Zniechęca mnie też to co widzę w tym wirtualnym świecie, nie do końca wszystko mi się podoba. Wciąż wałkowane są te same tematy. Niekiedy pojawiają się akcje i posty, które na celu mają głównie nabicie statystyk, a nie pomoc innym. Pisanie tekstów na tematy kontrowersyjne, chwytliwe, bo akurat wszędzie o tym głośno to trzeba dołożyć coś od siebie. Taki temat przecież wywoła gorącą dyskusję w komentarzach. To nie dla mnie… Nie potrafię i nie chcę pisać na takie tematy.

Denerwuje mnie też zakłamanie niektórych blogerek. Wszystko takie piękne i idealne… podczas gdy u mnie w domu burdel na kółkach. Lans, lans i jeszcze raz lans! Szkoda tylko, że ten wykreowany obrazek często różni się od tego rzeczywistego. I kłamstwa! Jedna ze znanych mi blogerek ostatnio okazała się oszustką. Została zdemaskowana, choć działała w ten sposób od roku. A ja naiwnie wierzyłam, że jest chora! Brałam udział w akcji, którą zapoczątkowała! I po co jej to było?! By osiągnąć popularność? Bycie chorym na raka jest trendy i cool? Dotknęło mnie to bardzo, zwłaszcza, że widziałam jak odchodzi chora na raka matka. Naprawdę chciałaby być na jej miejscu? Jakby tego było mało sama angażowała się w pomoc chorym dzieciom licytując na aukcjach z których dochód miał iść na pomoc dzieciom. Szkoda tylko, że za wylicytowane rzeczy okazała fałszywe dowody wpłaty. Kobieta, która sama jest mamą. W głowie się nie mieści! Przesyłki oczywiście odebrała, ale pieniędzy nie wpłaciła…  Konto na IG już zniknęło, blog i fanpage też. I co z tego? Sprawa ucichnie, a ona za jakiś czas pewnie jeszcze wróci. Jeśli tak wygląda w blogowaniu droga do sukcesu, to ja go nie odniosę…

To wszystko sprawiło, że zabrakło mi chęci i motywacji.

W dodatku frustrują mnie moje ulubione blogerki. Gdy widzę jak moje blogujące koleżanki praktycznie codziennie lub co drugi dzień wrzucają nowe testy na bloga… Jak Wy to robicie? Nie czujecie wypalenia? Nie brakuje Wam motywacji i chęci? Wciąż prowadzicie bloga na pełnych obrotach? Jeśli tak to może ja po prostu do tego się nie nadaję?

Pudełko Mamy miało być odskocznią, a ostatnio coraz częściej to od niego uciekam. Miałam nie ścigać się, a jednak zależy mi by nie odstawać w jakości , treści i formie. Nie czytam innych blogów, nie komentuję innych postów, nie udzielam się w nominacjach i konkursach, rzadko a nawet prawie wcale nie biorę udziału w akcjach innych blogerek, nawet tych ulubionych. To pewnie mój błąd. Powody? Takie same jak te wymienione wyżej.

Skupiam się ostatnio na tu i teraz, bo wiem, że być może niedługo będę musiała wrócić do pracy i czas spędzany z Niną zostanie mi bezpowrotnie zabrany. Ubolewam nad tym… Wykorzystuję każdy dzień na byciu z córką. Ona tak bardzo zmienia się ostatnio! Tyle nowych umiejętności! I już wie co chce robić w życiu! 😉 Postanowiła zostać kaskaderem i codziennie przyprawia mnie o zawał serca pokazując nowe sztuczki. Życie na krawędzi – tak można opisać ostatnio życie Niny.  A tak na serio to z jednej strony boję się, że coś mnie ominie, a z drugiej obawiam się, że nie znajdę pracy. Do tego blog, który ostatnio zaniedbałam i wakacje, które mnie rozleniwiły… Tegoroczne lato było czasem, który starałam się maksymalnie wykorzystać na byciu z rodziną.

I tak oto straciłam zapał… Jak go odzyskać? :/

Written by Anna
  • Kochana głowa do góry. U mnie ostatnio też na blogu jakby ciszej, czytelników trochę mniej, ale z drugiej strony ja też nie mam aktualnie czasu na czytanie innych blogów, komentowanie…teraz żyję chwilą bo moje dzieci startują w szkole i przedszkolu, to jest ważne. Za chwilę wszystko się unormuje, czasu może będzie więcej. Fakt, że nawet jak ktoś nie chce uczestniczyć w tym pędzie po statystyki to i tak gdzieś tam mniej lub bardziej daje się w to wkręcić i spadek słupków działa mimo wszystko frustrująco. Ludzie cię kochają i będą czytać.
    P.S U mnie też jest syf, a na blogi gdzie w mieszkaniach jest czysto, jasno i przejrzyście, a dzieci jedzą spaghetti w białych bluzkch nie wchodzę, żeby się nie denerwować 😉

    • Dziękuję za ten komentarz :* Pewnie masz rację… wakacje chyba rozleniwiły wszystkich, i tych piszących i tych czytających. Tego będę się trzymać z nadzieją, że wszystko wróci do normy 😉
      A tak na serio to chyba dobrze, że potrafimy to blogowanie odłożyć i , że doceniamy to co najważniejsze – rodzina, dzieci i to co z nimi związane. Może nie ma się co spinać i trzeba po prostu wyluzować? Nic na siłę…
      P.s. właśnie! Jak re idealne dzieci jedzą? I te ich pokoje jak z katalogu… One naprawdę bawią się w nich?

    • ej ja mam wrażenie, że tam sprzątają sekundy przed zrobieniem zdjęcia, a potem taki syf jak i u nas

      • Haha jak tak robię gdy potrzebuję zdjęcie na bloga 😀 Odgarniam nogą na tyle na ile kadr tego wymaga 😀

        • mam to samo, jeśli pogoda dopisuje i sytuacja pozwala ide do ogrodu robić foty, gdy w domu burdel 🙂

  • anetagol

    Aniu ..pudełko mamy dla mnie co poniedziałek stało się odskocznią ..odskocznią od roli mamy,od roli pracownika itd..poprostu to miejsce w którym każde słowo każde zdanie jest jakieś..poprostu od serca. .szukaj własnej drogi zaufaj własnemu instynktownie bo to doprowadzi cie do tego co zwą szczęściem i spełnieniem. .a co z motywacja? Jestem.ja Aneta taka z nikąd która pojawiła się przypadkiem na twoim blogu i została już tym razem świadomie twoja czytelniczka 🙂 pozdrawiam serdecznie i czekam na kolejne wpisy..

    • Nawet nie wiesz jak mnie wzruszyłaś… Wydrukuję i powieszę nad łóżkiem! Będę codziennie czytać to motywacja z pewnością wróci 🙂
      Dziękuję Ci za te słowa :*

  • Chodź niech Cię uściskam 😀 Otwarcie bloguję dopiero kwartał i już chwilami zastanawiam się czy tego nie zostawić. Obiecałam sobie, że będę pisać przez rok i jak mi się spodoba dłużej. A ja już teraz jakoś znudzona jestem. I jeszcze te słupki co to w dół, a te super hiper blogerki w górę. ehhhh lajf 😛

    • Może tym super hiper blogerkom też słupki spadają tylko one o tym nie mówią? 😉
      No to i ja Cię ściskam! Skoro obu nam brakuje zaangażowania to może jakoś nawzajem będziemy się motywować? 😉

  • To musi minąć… ale jeśli nie minie – nie zmuszaj się 🙂 miałam kiedyś 2-3 miesiące przerwy – dobrze mi one zrobiły. Jeśli potrzebujesz odskoczni – to nie zaszkodzi. Gdy urodził się Oli wszystko odeszło na bok – nie było ani czasu ani chęci do zaglądania w laptopa. Teraz pomimo, że znów wchodzimy w nowy etap życia i urządzamy to gniazdko to jednak czuję ogromną potrzebę bycia tutaj – to jak pamiętnik pełny zdjęć jeszcze tak surowych i czystych – gdyby było inaczej na pewno dałabym sobie spokój z takich samych powodów jak Ty.

    To co napisałaś na temat tej fikcyjnej „chorej” blogerce – zszokowało mnie! To chyba nie pierwsza taka sytuacja… pamiętam, że kiedyś gdy jeszcze nie blogowałam było głośno w TV o podobnym przypadku. Zbierała ona pieniądze na leczenie – rzecz jasna efektywnie. Ile osób można w ten sposób oszukać? Ile osób naciągnąć? Czy ludzie naprawdę potrafią być tak bezwzględni? Bezczelni?

    • Czyli takie przerwy widzę nawet najlepszym się zdarzają 🙂
      Może faktycznie to tylko przejściowe i trzeba znaleźć gdzieś ten złoty środek, tak aby to co się robi dawało zadowolenie i satysfakcję. Mam nadzieję, że i u mnie nowy etap w życiu doda mi skrzydeł i zmotywuje do częstszego pisania 🙂

      A bezwzględność ludzi mnie przeraża… Mnie też było trudno w to uwierzyć.

  • Czy Ci się należy odpoczynek czy nie, to dni bez Pudełka Mamy są do kitu!

    Ps. Nie wiedziałam jak, więc przesłałam Ci coś na Fp. Głowa do góry, a jak będzie trzeba zrób sobie przerwę, ale pamiętaj, że po świecie chodzi sobie taka zwykła Eli, która zawsze będzie na Ciebie czekać.

  • Marta K

    Jeżeli naprawdę to kochasz i sprawia Ci to przyjemność, to minie. Daj sobie troszkę czasu. Odłóż laptopa na kilka dni, zrób sobie długą, gorącą kąpiel, maseczkę na twarz, pójdź na spacer… Odetchniesz od całej tej gonitwy, burzy myśli i ciągłego poczucia, że za mało masz czasu na wszystko…
    Wiesz, w całej tej blogosferze i w świecie rzeczywistym zawsze trafią się osoby, które będą chciały zrobić na współczuciu i empatii innych osób. My od tego nie uciekniemy, ale pamiętaj, że Ty sumienie masz czyste, a tamta osoba kiedyś dostanie nauczkę. Prędzej czy później, ale tak będzie..

    • Właśnie…. czas… a raczej jego brak. To jest powodem tego, że wszystko ostatnio robię w pospiechu, a potem denerwuję się , że nie mam kiedy napisać nowego posta. Siedzę w nocy i nie mam sił. Zamykam laptopa i myślę sobie „zajmę się tym jutro”. Kolejnego dnia dochodzą nowe obowiązki i tak koło sie zamyka. Musze wszystko sobie przemyśleć i lepiej się zorganizować 🙂

  • Ja byłam, jestem i będę bez względu jak często coś opublikujesz. 😉
    Nie czytałam bloga tej dziewczyny ale słyszałam o tej sytuacji, bo zrobiła się z tego niezła afera.
    Blogosfera jest tak duża, że zapewne codziennie zdarzają się mniej lub bardziej, kontrowersyjne, karygodne czy po prostu obrzydliwe sytuacje. Nic na to nie poradzimy. Podobnie jest zresztą w codziennym życiu poza internetem.
    Ja należę do tych mam, które piszą praktycznie codziennie. Jednak tu kłania się tematyka bloga.
    Pisanie takich postów jak Twoje wymaga z pewnością poświęcenia sporej ilości czasu i uwagi.
    Eh, jeśli potrzebujesz odpoczynku to po prostu daj sobie czas i odetchnij, ale nie kończ z blogowaniem.

    • Kasiu!!!! Dziękuję :* Cieszy mnie ogromnie to, że wciąż mnie odwiedzasz. I dziękuję za to zdanie: „Pisanie takich postów jak Twoje wymaga z pewnością poświęcenia sporej ilości czasu i uwagi.” – to dla mnie największy komplement!

  • wróci zapał, widziałam na fan-page że praca znaleziona więc czekam na pozytywny wpis 🙂

    • Tak! 🙂 Myślę, że ta praca dała mi kopniaka i pozytywnej energii 🙂 Teraz żeby tylko brak czasu nie był powodem zaniedbania bloga 😉

  • Poczujesz się lepiej, jesli powiem, że mam to samo?
    Bloguję od lat, wielu lat. Przeszłam z Onetu na Bloggera. Z racji braku czasu, a nawet chęci z bardzo popularnego bloga na Onet skonczyłam na blogu czytanym przez kilku wieloletnich znajomych z sieci, moich najdroższych sieciowych znajomych dodam. Na wiosnę poczułam wiatr w żaglach, znów zachciało mi sie pisać i weszłam znów w blogowy świat. Do teraz odczuwam ten szok, blogosfera bardzo sie zmieniła, a ja jeszcze Miriam pamiętam…
    Nie ścigam się, piszę, gdy mam temat, nie mam tematu, to nie pisze. Cieszy mnie kazdy czytelnik, kązde polubienie na fb, jednak, gdy widze, że są dni, gdy zagląda do mnie tylko 10 osob, albo gdy ktos odlajkuje moją stronę na fb to mi zwyczajnie po ludzku smutno…
    Mam wrazenie, że to nie o popoularnośc chodzi. Po prostu cięzko pisać w sieci tylko dla siebie, odzew czytelnika jest dla mnie wazny, bardzo wazny. Stąd ten smutek, gdy coś napisze, a odpowiada cisza.

    • Bardzo Ci dziękuję za to co napisałaś! Czytałam twoje słowa po kilka razy, bardzo mnie poruszyły, bo czuję dokładnie to samo co Ty. Myślałam, że osoby które piszą od lat, brak motywacji nie dopada, a jednak… Wydawało mi się, że jeśli uda się stworzyć popularnego bloga to po jakimś czasie można pozwolić sobie na więcej luzu. Widzę, że i w tej kwestii myliłam się.
      I tak jak piszesz, nie chodzi o bycie popularnym w sensie sławy, tylko o czytelników, o ich obecność, o komentarze. Mnie tez ten smutek dopada.

      • wiesz ta popularnośc blogowa, która jest teraz nie może sie równac z popularnością blogową sprzed lat. nie oszukujmy się. wtedy nikt sie nie bił o zlecenia, o linki do klikania i sponsorów. Nie było konferencji blogowych, za to po jakims czasie pojawił się pierwszy konkurs na bloga roku, który wygrał o ile mnie pamięć nie myli Wawrzyniec Prusky.
        Teraz blogosfera to juz zupełnie inna bajka. Bywa miło i jest wesoło, ale tez nie zawsze. Kiedys o popularności bloga stanowili po prostu czytelnicy. teraz liczy się liczba odsłon i powrotów.

  • Znam ten problem, kiedyś pisałam o wszystkim , otwarcie. Teraz gdzieś wewnętrznie siadam , osiem razy zastanawiam się czy jest ok , poprawnie stylistycznie, czy aby na pewno ktoś to polubi, czy wypada, czy ktoś nie bedzie się śmiał. Potem myślę skąd wziąć zdjecie, czy dobre, bo przecież inne dziewczyny mają super aparaty a inne matki blogerki opowiadają tylko o super drogich rzeczach
    ruszam z blogiem po raz kolejny, mimo że chciałabym mieć swoją domenę, piękną grafikę.
    Nie jesteś sama…

  • Stary sprawdzony sposób to wypoczynek, najlepiej zaszyć się gdzieś na kilka dni zdała od problemów.

  • Magda Lena (Mahtaleine)