Kiedy postanawiamy zostać mamą najpierw rodzi się wyobrażenie jak nasz maluch będzie wyglądał i do tego „pudełka” wrzucamy te wyobrażenia… „oczy po mnie, kolor włosów po tacie, a kiedy dorośnie zostanie słynną malarką…” bo ja zawsze marzyłam by zostać artystką i wystawiać obrazy w prestiżowych galeriach, „a może zostanie muzykiem? Znaną wiolonczelistką? A może basistką? Jak jej tata?”

O ile tata jest spełnionym muzykiem o tyle mamie nie wyszło spełnienie marzenia o byciu artystką malarką… Pomyślicie zapewne: nie ma to jak przelać na dziecko niespełnionych ambicji! Spokojnie, nic z tych rzeczy 🙂

Kiedy na świat przyszło po długim oczekiwaniu moje maleństwo wszystkie wyobrażenia uleciały. Spojrzałam na nią i powiedziałam „bądź kim chcesz” a oczy, włosy, nosek, każdy jeden paluszek ma piękny! I niekoniecznie z podobieństwem jest tak jak sobie wyobrażałam. I bardzo dobrze! Moje dziecko nie jest „pudełkiem” do którego wrzucam wyobrażenia czy oczekiwania, jest zbiorem cech, genów moich i mojego partnera. Jeszcze nie wiem jakich bo dopiero nam je pokaże i to jest najpiękniejsze w tym 🙂 Jest też tajemnicą, zagadką bo przecież każdy z nas rodzi się „jakiś”. Odkrywanie mojej córki i poznawanie jej każdego dnia jest cudownym doświadczeniem. Teraz widzę jak z każdym kolejnym dniem robi się coraz bardziej podobna do swojego taty – lustrzane odbicie! A charakterek? No cóż chyba mój 😉 Lepsze takie podobieństwo niż żadne prawda? 🙂

 

Written by Anna