Karmienie piersią to jeden z tych tematów, który wśród mam wywołuje burzę. Zacznij mówić, że karmisz butelką to Cię matka karmiąca piersią tą butelką zatłucze 😉 Takimi matkami to można by straszyć, „przyjdzie matka karmiąca piersią i Cię zje!” Ale straszyć nie wolno jak wiemy, więc zostawmy je w spokoju. Ha! Czyli mnie też!? Bo sama byłam zwolenniczką naturalnego karmienia i tak też karmiłam swoje dziecko. Do 7 miesiąca co prawda, ale karmiłam. Nigdy jednak nie krytykowałam i nie negowałam mam, które karmiły mlekiem modyfikowanym. Przeciwnie. Wspieram takie mamy, bo wiem, że poradzenie sobie z pewnymi problemami nie jest łatwe.

 Jak ja walczyłam! Oj walczyłam o to karmienie mocno! Pisałam wcześniej w poście pt. Czy karmienie piersią jest trudne? i w drugim pt. Karmienie piersią jest przereklamowane, że karmienie naturalne zaskoczyło mnie bardzo. Nie byłam przygotowana na to, że może być ono tak trudne. Pokonałam ból popękanych brodawek, walkę z laktatorem na widok, którego chyba następowała blokada bo walka o pokarm dla Niny trwała niekiedy godzinami, albo i całe noce. Pokonałyśmy też trzy bunty na pierś, o których pisałam we wpisie pt. Bunt na pierś czyli „skok rozwojowy”. Kto o nim słyszał ręka do góry! Bunt chyba był najgorszy z tego wszystkiego… Psychicznie byłam po każdym rozłożona.
Dlatego zawsze będę bronić mam, które walczyły ale wybrały inną drogę. Nie uważam, że przegrały nie sądzę, że się poddały. Często nie miały nawet szans na tę walkę. Zauważyłam, że w mamach karmiących mlekiem modyfikowanym tkwi poczucie winy, żalu, niespełnienia. Mają wrażenie, że ktoś je ocenia przez pryzmat matki karmiącej piersią. Nieraz spotkałam się na forach z szybką oceną „za szybko zrezygnowałaś”, „za wcześnie poddałaś się”, „a co Ty myślałaś? że będzie lekko?” itp. uprzejmości. Tak więc nie ma się co dziwić tym mamom skoro jest taki nacisk, nagonka i krytyka. Współczuję, bo zamiast pomagać tym mamom i utwierdzać je w przekonaniu, że są cudowne, z jakiegoś powodu wolimy udowodnić im, że są gorsze. Takie z nas jędze są!
Zmierzam jednak do innego wątku karmienia piersią. Coś przydługi wstęp mi wyszedł… Mianowicie ostatnio usłyszałam o brelfie. Słyszeliście o tym? Brelfie to moda na na robienie sobie zdjęć podczas karmienia piersią. Gwiazdy takie jak Miranda Kerr czy Gwen Stefani zapoczątkowały podobno ten trend i odważyły się udostępnić swoje zdjęcia. Ja bym tam ich nie obwołała jako te, które zapoczątkowały modę na takie zdjęcia. Jednak o brelfie mówi się coraz częściej, a wszystko za sprawą karmienia piersią w miejscach publicznych, które wywołuje równie sporo emocji co wspomniane już brelfie.
Brelfie ma zachęcić kobiety do karmienia piersią w miejscach publicznych. Ma im pomóc przełamać wstyd i dać odwagę do „ujawnienia się”. Ja jednak uważam, że jak we wszystkim każda mama ma prawo do własnego zdania i do własnych wyborów. Bo przecież chyba żadna mama nie wstydzi się tego, że karmi piersią, a jedynie wstydzi się pokazywać nagą pierś. A to zasadnicza różnica jeśli chodzi o wstyd. Czy brelfie przełamuje wstyd? Czy te zdjęcia mają coś wspólnego z rzeczywistością i karmieniem w miejscach publicznych? Czy mają bardziej na celu promowanie siebie?
Bo Karmienie piersią pomimo tego, że okazało się być dla mnie trudne, było też pięknym przeżyciem. Po każdym pokonanym problemie czułam dumę i radość, a łzy ze szczęścia płynęły mi po policzkach. Cieszyłam się, że znów mogę karmić naturalnie. Tak! Uważam to za cudowny obrazek. Mam kilka zdjęć na których karmię Ninę, ale to dosłownie kilka i z reguły wyglądam mało atrakcyjnie 😉 Ale nie wiedziałam, że mam brelfie! Jednak takiego pięknego, z makijażem w ładnym ubraniu zamiast dresu, czy koszuli to nie mam…  A szkoda bo to byłaby piękna pamiątka. Gdybym jednak miała to czy udostępniłabym to zdjęcie w sieci? Chyba jednak nie… no może gdyby było artystyczne i wyglądałabym jak Angelina Jolie, albo gdybym nią była… no ale nie jestem, niestety. Choć Brada Pitta w domu mam 😉 Karmienie piersią uważam za piękny moment, ale dla mnie intymny i tylko mój, i mojego dziecka. I w sumie to karmienie piersią nie kojarzy mi się z chwilą, w której wyglądałam jak gwiazda. Ale może tylko ja mam takie odczucia… Może tylko dla mnie ten przekaz uśmiechniętej karmiącej mamy, która wygląda jak prosto od fryzjera i kosmetyczki jest nieszczery…
Jestem osobą, która nawet w miejscach publicznych karmiła niechętnie. Kiedy już trzeba było okrywałam siebie i Ninę tak by nikt nic nie widział. Uważam, że wykładanie piersi bez najmniejszych oporów ma prawo komuś się nie podobać, ta osoba ma prawo czuć skrępowanie. Ja czułabym na pewno takie skrępowanie na widok kogoś kto by mnie obserwował. Wiem, że są kobiety które nie mają z tym problemu i dlatego nie zakrywają piersi. Ich wybór, ale ja zawsze myślałam o też o tym co czułabym sama  będąc w takiej sytuacji mimowolnym obserwatorem. Czy chciałabym oglądać czyjąś nagą pierś? No nie… może jestem dziwna, ale nie.
I nie chodzi o to by mama karmiąca schodziła do piwnicy by nakarmić swoje dziecko, albo by karmiła je w toalecie, nie! Nic z tych rzeczy! Bardziej zależałoby mi aby powstało więcej miejsc dla mam karmiących. Sama często narzekałam na brak takiego cichego, intymnego pokoju. Chodzi mi jedynie o to by pomyśleć o innych – jak zawsze. By nie myśleć tylko o sobie, o własnej racji i próbować kogoś uszczęśliwić na siłę, albo na siłę wpoić , że moja racja jest „mojsza”. Uszanujmy zdanie tych którym widok nagiej piersi w restauracji przy obiedzie, w kawiarni przy kawie, podczas rozmowy na ławce lub gdziekolwiek indziej po prostu nie tyle przeszkadza co peszy wprawia w zakłopotanie. Pójdźmy na kompromis, możemy okryć siebie i dziecko tak by ani maluchowi to nie przeszkadzało, ani nam ani też otoczeniu.A jakie Wy macie zdanie w temacie karmienia piersią w miejscach publicznych? Macie brelfie? Udostępniacie je?

Gisele Bündchen, źródło: www.popsugar.com

 

Jaime King, źródło: www.popsugar.com

 

Olivia Wilde, źródło: www.popsugar.com

 

Natalia Vodianova, źródło: www.popsugar.com

 

Written by Anna
  • O! Ja miałam też brelfie 🙂 Oczywiście, też nie wiedziałam że je mam. Przy pierwszej córce byłam tak zakochana w niej, w swoim macierzyństwie i w karmieniu piersią (ja akurat nie miałam żadnych z tym problemów), że kiedyś zupełnie nieświadomie takie zdjęcie udostępniłam. Na zdjęciu było widać mniej biustu niż na zdjęciach moich koleżanek w strojach kąpielowych więc jakoś chyba nikogo to raziło. Przynajmniej nic o tym nie wiem 🙂 Uważam że wszystko co związane z macierzyństwem jest piękne dopóki sami nie zrobimy z tego czegoś ordynarnego.

    • Czyli wiadomo! Cornflakegirl zapoczątkowała modę na brelfie, a nie jakaś tam Gwen Stefani czy Miranda Kerr 😉 Dokładnie jest tak jak napisałaś. Wszystko co związane z macierzyństwem jest piękne a przynajmniej może takie być o ile nie przesadzimy. Ty ze swoim brelfie na pewno nie przesadziłaś, bo to było piękne zdjęcie na którym tak jak piszesz mało co było widoczne (mam na myśli nagą pierś) 😉

  • Czego to się człowiek nie dowie 🙂 W sumie to moich dzieci poniekąd nie karmiłam piersią z wyboru. Pewnie wiele matek postanowiłoby mnie ukamienować, albo chociaż z błotem zmieszać, ale sorry taka jest prawda, nigdy mnie to specjalnie nie kręciło choć swoje dzieciaki kocham nad życie. No,a le jak się okazuje mam brelfie, o którym rzecz jasna nie wiedziałam, tzn. wiedziałam, ale nie wiedziałam,że się tak nazywa 🙂 I nawet już pomijając, że mam je gdzieś na dysku to mam też wywołane, w albumie i do wglądu wszystkich oglądających 😉

    • O tak, nie jedna by Cię zmieszała z błotem, z wyboru? Ojoj to tym bardziej! Strasznej zbrodni się dopuściłaś… 😉 Jedyne co mogłoby Cię uratować to brelfie. Na wszelki wypadek noś ze sobą w ramach obrony 😉

  • Ja niestety nie zdążyłam zrobić sobie brelfie 🙁 Karmiłam tylko 3 miesiące i mimo mojej drastycznej diety, Dorianek miał problemy z jelitami (alergia) i lekarz zabronił mi karmić. Ja psychicznie nie dawałam rady, ale mały bez problemu przerzucił się na butelkę i modyfikowane. A ja potem walczyłam z laktacją i laktatorem musiałam ją wyciszyć. To był cięzki okres.

    • Współczuje! To musiały być dla Was bardzo trudne 🙁 Byłaś dzielna! Pamiętaj o tym 🙂

  • Ja mam tylko jedno takie zdjęcie… jeszcze ze szpitala. Żadnego więcej, bo nikt się nie ośmielił w takiej chwili robić zdjecie, przeszkadzać, rozpraszać. Mogłabym potwierdzić wszystko to, co napisałaś… Nawet inną matkę karmiącą widok nagiej piersi innej kobiety może zakłopotać. Ja też czuję się nie do końca komfortowo w takich sytuacjach. Karmiłam może krótko, ale zawsze szukałam ustronnego miejsca… Tak jak piszesz… okrycie się chustą czy pieluszka nic nie kosztuje, a w miejscu publicznym myślę, że nawet dla dziecka jest dobre bo sprawi, że odizoluje się ono od rozpraszającego otoczenia…

    Chyba nic więcej w tym temacie nie da się dodać. Chociaż szkoda, że nie pojawiają się kampanie które w jakiś sposób wspierają kobiety, którym nie dane było karmić piersią wcale bądź karmiły nie długo – by chociaż troszkę wymyć to poczucie winy, które się w nich znajduje.

    • Tak ja też żałuję, że tylko słyszy się o pozytywnych aspektach karmienia piersią a nie mówi się głośno o problemach jakie mogą dotknąć początkującą mamę. Nie pomaga się mamom butelkowym, nie wspiera się ich by tak jak piszesz, mogły przestać się czuć winne i gorsze.

  • Ja nie karmiłam,piersią publicznie. Nawet w domu kiedy ktoś przychodził, to ja grzecznie przepraszałam i wychdziłam do innego pokoju. Nie czułam,krępacji tylko przy mężu. Nie mam nic do kobiet karmiących publicznie, ale nie lubię publicznego obnażania swojego ciała. I tu nie chodzi o żadne seksualne podteksty. Po prostu można nakarmić malucha zakrywając się dyskretnie chustą bądź pieluszką.

    • Ja też nie lubiłam karmić przy znajomych i rodzinie, zawsze wychodziłam do drugiego pokoju. Być może ja czułam większe skrępowanie niż oni, ale nic na to nie poradzę 😉 Taka ze mnie wstydliwa osoba 😉

  • Jestem jak najbardziej za karmieniem w miejscach publicznych. Jeśli komuś przeszkadza widok jak karmie naturalnie swoje dziecko niech nie patrzy….oczywiście nie wywalam cyca i nie jestem pól naga – robię to dyskretnie żeby za dużo ciałka nie pokazać 😉

    • Ja myślę, że przeszkadza jedynie ten "wywalony cyc". Byłam kiedyś świadkiem w centrum handlowym jak mama siedziała z takim cycuchem na wierzchu i czekała aż jej dziecko przestanie się rozglądać i zacznie ssać. Trochę to było nie zręczne… Ja też tak karmiłam jak Ty, dyskretnie 🙂 Myślę, że takie karmienie nikomu nie przeszkadza.

  • Karmienie piersią jest dla mnie jak najbardziej rzeczą naturalną!
    Nie mam oporów by np.na ławce w parku nakarmić głodne dziecko. Oczywiście staram się to robić w miarę dyskretnie, by nikogo nie urazić widokiem kawałka mojego ciała.

    Co do zięć to z synem mam jedno bodajże(domowe), ale z córcia nie mam żadnego. Ale nic straconego, bo moja kochana jeszcze ssie więc zapewne zrobimy sobie takie 😉
    Pozdrawiam!

    • No to nic straconego z tym brelfie. Rób koniecznie. Będzie pamiątka 🙂 Jak widzisz na zdjęciu ja też karmiłam na ławce w parku, ale dyskretnie tak by nikomu nie było niezręcznie, w tym i mnie samej 🙂

  • Ja mam jakieś opory przed karmieniem piersią publicznie i tak jak ty okrywam się żeby nic nie było widać, mam kilka zdjęć jak karmię piersią ale nie są one takie ładne żeby pokazywać to komuś więcej nim mężowi 🙂 Ale dziewczynom które mają odwagę gratuluję i dopinguję.

    • Kinga nie wierzę! Ty nie masz ładnego brelfie?! Jak nie Ty to kto? 🙂 Musisz koniecznie poprosić męża o takie zdjęcie. A z oporami to mamy tak samo i również nie mam nic przeciwko tym mamom , które oporów nie mają.

  • ja mam, ale bardzo domowe, bardzo nie profesionalne i bardzo dresowe i zmeczone 🙂

    • To jest nas dwie 🙂 Szału tymi brelfie nie zrobimy, a już na pewno nie przyczynimy się do propagowania karmienia piersią w miejscach publicznych 😉

  • Ja karmiłam persona ale nie jestem zwolennikiem karmienia w miejscach publicznych. Dziecko potrzebuje wtedy spokoju a skoro matka często jest poddenerwowana otoczeniem to chyba nie ma sensu. Zawsze można znaleźć ustronnne miejsce i nakarmić maleństwo.

    • U nas tak też było. Kiedy tylko Nina słyszała czyjeś głosy, muzykę i inne dźwięki od razu zaczynała się denerwować. To też było jednym z powodów dla którego nie karmiłam w miejscach publicznych.

  • Bardzo podoba mi się Twoja torba do wózka. Gdzie kupiłaś? 🙂

  • Słyszałam, słyszałam! Brelfie mam ale tylko dla mojego do owego użytku 🙂 Karmienie piersią jest dla mnie czymś bardzo prywatnym i trochę intymnym, bo przecież w karmieniu piersią nie chodzi tylko o jedzenie 🙂 Ja w ten sposób staram się budować więź z moim dzieckiem. A nie z całym społeczeństwem, więc takim moim zdjęciom mówię "nie". A jak inni chcą, to ich sprawa:)

    • Napisałaś o czymś bardzo ważnym i pięknym, mianowicie o budowaniu więzi. Masz rację! Świetnie to ujęłaś i zgadzam się z Tobą w 100% 🙂 Ale jeśli ktoś ma inne zdanie to proszę bardzo 🙂

  • Mam takie zdjęcia, ale nie upubliczniłabym ich. Patrzę na nie i łezka się w oku kręci, że był taki czas kiedy miałam biust :-P, a teraz pozostało tylko wspomnienie :-(. Osobiście nie mam nic przeciwko karmieniu w miejscach publicznych (w końcu karmienia na żądanie nie da się zaplanować), ale sama raczej szukałam ustronnego miejsca i zasłaniałam to, co trzeba. Przeboje z karmieniem też miałam. Dzięki położnej ze szpitala leczyłam krwawiące rany trzy tygodnie, później kilka razy miałam zapalenia w tym jedno MASAKRYCZNE 🙁 Ale wytrwałam rok przy pierwszym dziecku i ponad 10 mies. przy drugim.

    • Brawo! Dzielnie walczyłaś o to karmienie! Zapalenia na szczęście nie miałam, ale słyszałam , że to straszne jest. Współczuję.
      Ja żałuję, że nie mam więcej takich zdjęć głównie dlatego, że to pamiątka przede wszystkim dla mnie. Tęsknię za malutką Ninką, często oglądam zdjęcia z tamtego okresu.

  • Może jakieś by się znalazło. Nie jestem za publikowaniem takich zdjęć, a karmiąc w miejscach publicznych zawsze szczelnie się zasłaniałam.

    • To tak jak ja i chyba większość wypowiadających się tutaj mam 🙂

    • "Wywalanie cycków" gdzie popadnie bez zasłaniania się ociera się o ekshibicjonizm 🙂

    • Zgadzam się z tym! 😀

  • Zdjęcia mam – w domowym zaciszu, bo mój mąż non stop biega z aparatem w ręku 😉 Co do karmienia w miejscach publicznych – ja nie czułabym się zbyt dobrze karmiąc bez jakiejkolwiek osłonki, dla mnie to nasz prywatny moment i nie potrzebuję, żeby obcy ludzie się na mnie gapili. Kupiłam sobie chustę do karmienia i problemu nie ma, mogę karmić gdzie tylko chcę (a właściwie, gdzie Tadzio zechce :)) i nie czuję się niekomfortowo 🙂

    • Są takie chusty specjalne do karmienia? Nawet nie wiedziałam. Fajna sprawa w sumie i jak widać potrzebna bo mam myślących tak jak my jest sporo.
      A mąż niech robi zdjęć jak najwięcej, będzie pamiątka 🙂
      P.s. Tadeusz – bardzo ładne i oryginalne imię 🙂

  • Niestety nie mam takich zdjęć, bo mi karmienie piersią zwyczajnie nie wyszło. Walczyłam miesiąc, ale to była walka z wiatrakami. Za to synek jadł moje mleko do 4 miesiąca z butelki. Chociaż tyle. Co do samych zdjęć i udostępniania ich. Gwiazdy, to gwiazdy. U nich liczy się często rozgłos a to było coś nowego i kontrowersyjnego, więc czemu nie? Sama zdjęcie bym sobie zrobiła, ale nigdy nie udostępniła publicznie. Publiczne karmienie piersią jak najbardziej, jeśli nie ma specjalnego miejsca i jeśli mama robi to dyskretnie.

    • Przykro mi z powodu Twoich problemów z karmieniem piersią, ale walczyłaś i to się liczy. Często tak jest, siła wyższa, nie na wszystko mamy wpływ.
      A z gwiazdami to tak jest, masz rację. Nie jestem pewna czy tymi zdjęciami przekonają innych do karmienia w miejscach publicznych. Jak widać po wypowiedziach mam, one same nie mają na to ochoty i wolą robić to dyskretnie, myślą o sobie, o swoim maluszku, o wspólnej więzi i o tym by nikogo nie wprawiać w zakłopotanie. W sumie to w czym problem i o co tyle hałasu z tym karmieniem w miejscach publicznych? Ja tu problemu nie widzę… 😉

  • Mnie zawsze peszyło jak ktoś przy mnie karmił i sama też nie lubię karmić przy kimś. Wyjątkiem jest mąż, nie peszę się też przy siostrze czy mamie. Ale wszyscy inni to odchodzę w ustronne miejsce. W miejscach publicznych karmię jeśli muszę, ale szukam odosobnionego miejsca i dodatkowo się okrywam. /J.

    • Mam takie same odczucia jak Ty. Przy Le, mojej mamie i przy bratanicy , która jest mi bliska nie było problemu, ale przy każdej innej osobie peszyłam się. Czułam się również nieswojo gdy ktoś karmił przy mnie.Nie wiem skąd takie odczucia, ale tak mam… i widzę, że nie jestem w tym odosobniona 🙂

  • Kilka zdjec chyba w telefonie mam, ale brelfie bym tego nie nazwala… ot poprostu zwykly obrazek dnia codziennego. Kto mnie zna, wie jak nakrecona jestem na naturalne karmienie, ale bez przesady… bo ilez mozna… pierwsze dziecko karmilam 8-9 miesiecy, drugie prawie 12 miesiecy, a Gigi moja kochana wlasnie odstawilam od piersi w prawie 11 miesiacu. Przyznam, ze to ostatnie odstawienie przyszlo z wielkim bólem. Zdawalam sobie sprawe, ze to ostatnie moje dziecko i to ostatnie chwile kiedy do piersi przytula mi sie moja mala milosc, przeciagalam to rozstanie ile sie dalo, tlumaczac, a bo chora teraz jest, a bo apetytu nie ma itd. Prawda taka, ze poprostu uwielbiam karmic! uwielbiam to kiedy dziecko wtula sie we mnie i zaczyna jesc… to taka chwila jakbym wciaz pod sercem je nosila. Zapytasz czemu zrezygnowalas z karmienia? Proste: zmeczona juz jestem. mam ochote wyjsc wieczorem, czy w ciagu dnia, mam ochote w koncu po tych paru latach ciaż i karmienia napic sie zimnego piwa bez wyrzutow sumienia! O! Co do karmienia w miejscach publicznych, zawsze mnie to krepowalo, ale zawsze i wszedzie bylam w stanie nakarmic moje dziecko. Dziecko zawsze bylo i jest na pierwszym miejscu i w nosie mialam, czy to komus przeszkadza, czy nie. U siebie w domu rzucalam tekstem do gosci: "mam nadzieje, ze sie nie krepujecie, ze przy Was nakarmie". Nigdy nie rozbieralam sie do neglizu, nigdy nie otulalam sie kocami czy kilkoma warastwami chust. Uwazam, ze da sie dyskretnie nakarmic dziecko nie paradujac z cyckami na stole, wystarczy dlonia zaslonic piers, przeciez nikt wscibsko nie bedzie sie dopatrywal sutka.
    Pomimo mojej niepowsciagliwosci do karmienia w miejscach publicznych, kiedy wychodzilam na kawe z kolezankami, wybieralam te knajpki i kawiarnie gdzie mile widziane byly matki z dziecmi. W Eleganckich lokalach wychodzilam zawsze do toalety. W towarzystwie innych karmiacych mam nigdy nie poczulam skrepowania, ale widzialam nie raz inne mamy, ktore bardzo sie krepowaly karmic. Ostatnio doswiadczylam bardzo bolesnego zakonczenia laktacji, czego nie doswiadczylam wczesniej z dziecmi, na koniec mojej przygody z karmieniem dowiedzialam sie czym jest nawal pokarmu, zapalenie piersi i ogolnie bol piersi! z doswiadczenia powiem, ze to bardzo wazne kto uczy Cie karmic piersia, karmienie nie jest proste, jest meczace, ale tym samym to najlepsze co mozesz dac dziecku po porodzie.
    Mleko matki to cudowny napoj! nic na swiecie nie jest tak zdrowe jak mleko matki wiec jezeli tylko dajecie rade dziewczyny karmijcie! tylko nie przesadzajcie, niech te 5latki juz sobie mleko z kubeczka pija!;)
    Przepraszam, ze sie tak rozpisalam 😉

    • Dziękuję, że się tak rozpisałaś! Jak ja się cieszę, że prowadzę bloga! Nie ma czasu na rozmowy to chociaż z Twoich komentarzy dowiem się co u Was słychać aktualnie, jakie masz podejście na dany temat. Na IG widzę, gdzie obecnie jesteś. Na FB bo statusie co się teraz dzieje. Kocham te media społecznościowe 😉