Kto mnie trochę zna ten wie, że dbam o zdrowy tryb życia o czym pisałam nawet w poście pt. „To be healty or not to be? Wybór należy do Was. O moim zdrowym stylu życia słów kilka. Kiedy byłam w ciąży zainteresowałam się bardzo terminem „eko mama”. Pomyślałam „to będę ja”! Powodów nie trzeba tłumaczyć. Dwa główne to zdrowie i natura, a zatem coś pod czym pdpisuję sie obiema rękami. Swoją przygodę zaczęłam …. i w zasadzie skończyłam… od zakupu książki pt.: „Poradnik dla zielonych rodziców” Reni Jusis i Magdy Targosz. Poległam juz na pierwszym rozdziale i zrozumiałam, że bycie eko mamą chyba nie o końca jest mi pisane…

1. Eko mama rodzi naturalnie!
O szlag! Pomyślałam. Porodu naturalnego bałam się tak samo jak śmierci i pająków. Rodzic przez cesarskie cięcie chciałam jeszcze zanim zaszłam w ciążę. Na pytanie gdzie rodzisz? Odpowiadałam „będę mieć cesarkę” – powtarzałam to jak mantrę. Serio nie żartuję! Tak też się stało.
Czytając poradnik , na  kolejnych stronach dowiedziałam się, że nie wszystko stracone. Szanse na bycie eko mamą jeszcze miałam, bo jak się okazało Reni Jusis również miała wskazania do cesarskiego cięcia, a eko mama została. Great! 🙂

2. Karmienie piersią – jak najdłużej!
Na etapie ciąży planowałam karmić do 2 lat. Im dalej w las tym plany ulegały zmianom. Po porodzie przy pierwszych problemach marzyłam by udało się „chociaż 3 miesiące!” Udało się! Przy kolejnych „chociaż pół roku!”. Udało się, ale niestety nie dłużej. 7 miesiąc był już ostatnim, w którym karmiłam piersią. Ta walka nie miała nic wspólnego z  tym o czym czytałam na temat karmienia naturalnego w czasie ciąży.

3. Pieluszkom typu Pampers mówimy stanowcze NIE!
Nie wiem jak Wy, ale kiedy ja zobaczyłam pierwsze kupy swojego dziecka, na widok pampersa powiedziałam wesołe „Hello!”. Na moje szczęście nie zdążyłam zakupić pieluch wielorazowych, a to dlatego, że Le mnie od tego odwiódł. Uznał, że trzeba poczekać i zobaczyć co nas czeka… Miał rację. 10 kup na dobę to naprawdę jest co robić…to przecież nieustanne pranie pieluch! Poddałam się!

4. Odżywianie – tylko w zgodzie z naturą!
Tu poległam z kretesem… Miałam dylemat czego się trzymać. Poradnika czy schematu żywienia, który różnił się dość mocno, a zasady co do prawidłowego odżywiania niemowląt w obu wykluczały się.
Schemat żywieniowy mówi o tym by gluten wprowadzać po 5 miesiącu. Poradnik eko mamy, że po 12 dopiero. Ponadto poradnik zalecał: nasiona, orzechy, kiełki, mleko sezamowe, migdałowe, orzechowe lub sojowe, siemię lniane, seza.  Po 9 miesiącu spirulina, a ryby po 12 miesiącu, mięso również po 12 miesiącu i max 2 x w tygodniu. Więcej z ciekawostek żywieniowych to: quinoa, fasolka mung, tofu, glony – tylko wakame, kombu lub nori… acha…

5. Nosidła typu Baby Bjorn – palimy! A popiół zakopujemy!

Aż takich drastycznych opisów w poradniku nie ma. O nienawiści do tych nosideł dowiedziałam się będąc już mamą. Wcześniej za rada „Poradnika dla zielonych rodziców” w planach miałam uszycie chusty, zgodnie z załączona instrukcją. Do wyboru miałam kółkową i nosidło Mei Tai. Byłam taka zafascynowana, że jeszcze w czasie ciąży chciałam szyć. Za radą jak zwykle mojego partnera odłożyłam to na czas po porodzie. Szyć nie musiałam bo z firmy w której pracowałam otrzymałam piękną chustę tkaną! byłam zachwycona. Niestety Nina nie podzieliła mojego entuzjazmu i po miesiącu walki z nią porzuciłam marzenia o noszeniu swojej córki w chuście. Co wtedy zrobiłam? Kupiłam nosidło Baby Bjorn 🙂 Nie było jednak jak do tej pory okazji aby go użyć, ale co mnie zdziwiło najbardziej to nienawiść do tych nosideł. Zastanawiam się jakim cudem ta firma jeszcze nie upadła i jak to możliwe, że noszone w nich dzieci żyją i maja się dobrze? Konsultowałam swoją decyzję zakupu ze specjalistą od rozwoju dzieci, a mimo to w obawie przed atakiem innych mam boję się wyjść z córką w baby Bjornie nawet na 15 minut.

Choć po drodze jest mi do zdrowego trybu życia i do natury, to jednak nie po drodze było mi do zostania eko mamą. No cóż… Może czas napisać poradnik „anty-eko mamy”? Ktoś chętny? Kupi? 😉 Kto wie… to mógłby być bestseller! 😀

Written by Anna
  • Aga z www.makeonewish.pl

    1. rodziłam naturalnie
    2. karmiłam aż 8 tyg (matka natura zdecydowała za mnie, pokarm mimo wielkich checi i walki zanikł)
    3. nie wyobrażam sobie wielorazowych pieluch w praktyce
    4. większości wymienionych produktów nie znam lub nie byłabym w stanie kupić w miejscowych sklepach i pewnie wypłata by na nie nie starczyła, co nie znaczy że mój niemowlak jadł frytki i pizze, można jest zdrowo i ze zdrowym rozsadkiem
    5. nie nosiłam ani w chuście ani w nosidle, tylko na rękach

    tak więc witaj w klubie 🙂

    • Miło powitać Cię w klubie! Rozgość się 😀
      Tak te produkty też zrobiły na mnie spore wrażenie… Podejrzewam, że niejednego sprzedawcę, nawet w sklepie eko moja lista zakupów zadziwiłaby 😉

    • Aga, dokładnie u Ciebie tak, jal u mnie. Jedna różnica- karmiłam 3-4,tygodnie. Nie jestem na siłę ani eko mamą, ani perfekcyjną panią domu, ani luzacką mamą. Wszystko ma swoje granice 🙂

  • Oj te plany… Oj te plany 😉 Też miałam ich wiele 🙂 Dorzucę od siebie ze BabyBjorna używałam i to nawet bardzo często (oczywiście wcześniej skonsultowałam z ortopedą i poprał decyzję), nikt nie ucierpiał 😉 P.S To jest tak samo jak ze smoczkami część matek na widok smoczka dostanie ataku szału i część smoczkom gotowa pomnik postawić 😉 Świetny tekst! :*******

    • Właśnie! Z tym smoczkiem jest to samo!

      No i mamy kolejny dowód na to , że BabyBjorn nie jest taki zły. Mam wrażenie, że ktoś mu robi złą kampanię…

  • Hmm… No to jestem. Eko mama bez poradnika! I to dwójki dzieci 🙂 a powiedz, dlaczego wisidlo, a nie np tula, manduca czy inny ergonomik?

    Ps. Nie jestem ekoświrem 😉

    • Gratuluję!!!! W końcu znam jakąś eko mamę! Myślałam , że one tylko w teorii istnieją. Chylę czoła, serio!
      Co do nosideł, to w tym czasie kiedy szukałam jakiegoś nie znałam tych firm. Ktoś polecił BabyBjorna, skonsultowałam decyzję o zakupie z ortopedą, dostałam akceptację i tyle. Potem dopiero zdziwiłam się nagonką na te nosidła.

  • O matko to ze mnie też żadna eko-mama. Dwa razy cc, w zasadzie nie karmiłam w ogóle, używałam jednorazówek, o żywieniu to nawet nie wspomnę bo mnie na stosie spalą. Ratuje mnie tylko to, że byłam fanką nosideł mei-tai 😀

    • Dwa razy cc? Nie karmiłaś w ogóle? O reszcie nie chcesz pisać? Przesadziłaś hahaha

  • Och to ja taka eco-mama tylko z punktu 1, a tak to mi daleeeko 🙂

    • O 1 punkt jesteś lepsza ode mnie 😉 Czyli co? I tak witaj w klubie 😀

  • Pudełeczko moja kochana, skradłaś moje serce tym postem. O jaką ja eko mamą nie chciałam zostać! Ale wyleczyłam się z tego jak trójka dzieci, chciała mnie wykończyć. Teraz nie jestem eko mamą, ale mamą świadomą. Czytam etykiety i wystrzegam się najgroźniejszych składników we wszystkim i dbam o środowisko na tyle ile siły mi pozwalają. Czyli do drzew się nie przywiązuję :P. Jedyna cecha bycia nie tyle eko mamą, co eko kobietą, to bzik na punkcie naturalnego dbania o urodę.

    • Hahaha jak miło! Mam serce Eli 🙂
      Świadoma mama, to także ja. Masz rację. Umiar i rozsądek we wszystkim, ale przede wszystkim świadomość , to najważniejsze. My też czytamy etykiety i sprawdzamy co sie kryje za podstępnymi oznaczeniami 🙂

  • Chciałam rodzić naturalnie, totalnie byłam do tego przekonana! W OGÓLE się nie bałam, nie chciałam znieczulenia, jeee, miałam zadatki na eko-mamę! Jee, właśnie – MIAŁAM – i choć rodziłam naturalnie, bez znieczulenia, do 10. cm. i tak urodziłam przez CC – niespodziewanie, nagle, bez zbędnych komentarzy. I to w znieczuleniu ogólnym. Oczywiście, w karmieniu piersią też poległam. Chciałam mocno i ale nie dałam rady, nie wyszło mi. Z resztą po porodzie, synka przystawiłam chyba dopiero w trzeciej dobie. Próbowałam, próbowałam, PRÓBOWAŁAM. Lecz bez wsparcia bliskich było mi ciężko. Wiem, powinnam w tym momencie OLAĆ wszystkich „dobrze” radzących, ale łapania przez teściową moich piersi – bo ona pokaże jak się powinno to robić – doprowadzało mnie do szewskiej pasji. Karmiłam piersią do 9.miesiąca życia synka, ale dokarmiałam MM. I choć z nią nie mieszkamy i odwiedzaliśmy raz, dwa razy w miesiącu, to zdecydowanie za dużo w tamtym okresie. Wszystkie pozostałe warunki bycia eko mamą, to do skutku nie doszły nawet… Oj, nie przepraszam, te ostatni zaliczyliśmy – chustowałam synka z rozkoszą. Uwielbialiśmy to oboje. A teściowa nieeeeee! 😉 Ale tu wykazałam już więcej pewności siebie. 🙂 W końcu. Nie mniej podsumowując, przy kolejnym dziecku będzie lepiej. Musi być. Choć nie ukrywam, teraz porodu to ja się boję. 🙂 Podsumowanie 2 – ale fajnie, że Twojego bloga odkryłam. Będę zaglądać do Ciebie, do Was. Zapisuję Was na liście ulubionych!!! 🙂 Pozdrawiam, Kasia

    • Tego chustowania synka to zazdroszczę! Super, że mały dał się namówić. Porodu i pozostałych problemów współczuję… Z karmieniem piersią nie miej wyrzutów. Na pocieszenie możesz poczytać moje wpisy na ten temat, wystarczy kliknąć etykietę „karmienie piersią”. Chociaż karmiłam do 7 miesiąca, to po drodze przeszłam sporo problemów. Nie było łatwo i gdybym miała przechodzić to po raz drugi to chyba bym zdecydowała się na butelkę.
      Dziękuję za „Podsumowanie nr 2” :* Baaaaaardzo mi miło! Wpadaj do nas częściej, zapraszam! 🙂

  • Monika

    Bardziej niż post zaciekawiły mnie Pani zdjęcia. Wygląda Pani jak nastoletnia mama i oczywiście nie jest to żadna złośliwość. Jestem pod wrażeniem, że tak dobrze i młodo można wyglądać mając dziecko. Pozdrawiam serdecznie i zapraszam na swojego bloga. 🙂
    http://www.monaries.blogspot.com

    • O rany! Ale mnie zatkało! Az nie iem co napisać 😀 Dziękuję Ci dobra kobieto za takie słowa! :* 34 wiosny mi już wybiły, więc po takich słowach to niemalże nad ziemią latam 😉
      Pozdrawiam również i wpadnę oczywiście w odwiedziny 🙂

  • Śliw Eczka

    Genialnie piszesz! aż chce się czytać więcej i więcej! Będę stałym gościem! 🙂 Zapraszam też czasem do mnie 😉 TymoNelka.blogspot.com

    • Bardzo dziękuję! :* Z pewnością wpadnę z rewizytą 🙂

  • Mama notuje

    Ja się za eko nie uważam chociaż wiele punktów spelniam. Ale za jakimś tam poradnikiem też bym na ślepo nie szła. Nie czytałam go ale z to go co piszesz, to bym chyba wymiękła przy rozszerzaniu diety…

    • Prawda, że ten punkt jest najciekawszy? Ja dokładnie przy rozszerzaniu diety, głośno go zamknęłam i odstawiłam na półkę 😀

  • Mam bardzo, ale to bardzo podobnie!

  • Matka Polki

    Ja tam nieplanowałam być eko i nie byłam. Niby chciałam rodzić naturalnie, wyszło cc. Karmiłam miesiąc dłużej niż Ty, o pieluchach wielorazowych 3 lata temu nie miałam pojęcia, chisty widywałam, ale dla mnie to była czarna magia. Odżywianie wg schematów, chociaz ten zmienia się co chwila. Za leniwa na eko jestem chyba 🙂
    Poza tym świetnie napisany post 🙂

    • Dokładnie! Schemat żywienia co roku jest nowy i bądź tu mądra matko! 😉 Ja też jak się okazało należę do tych „leniwych” i „wygodnych” matek 😉 I co najgorsze mnie i mojej córce jest z tym dobrze 😉

      Dziękuję! :*

  • Hahaha! Świetny przykład na to, że życie weryfikuje nasze plany i oczekiwania szybciej niż się tego spodziewamy. Czasami zastanawiam się czy autorzy poradników mają w ogóle dzieci. Pewnie nie, a Ci, którzy mają zatrudniają pomoc do prania pieluch i robienia eko-zakupów 😉

    • Tak… albo piszą książkę tylko po to aby się sprzedała a w domu i tak robią swoje 😉

  • Hahaha! Świetny przykład na to, że życie weryfikuje nasze plany i oczekiwania szybciej niż się tego spodziewamy. Czasami zastanawiam się czy autorzy poradników mają w ogóle dzieci. Pewnie nie, a Ci, którzy mają zatrudniają pomoc do prania pieluch i robienia eko-zakupów 😉

  • Hahah, uśmiałam się 😀 Mnie też daleko do bycia eko-mamą, i wcale jakoś nie jest mi przykro z tego powodu 😉

    • Mnie tez nie jest przykro, nic a nic 😉 Witam w klubie! 🙂

  • Gdybym ja miała przy tej mojej trójce bawić się w pieluchy wielobranżowe to bym utonęła w szambie… I personalnie nie lubię Reni Jusis, więc odpada mi wzorowanie się na jej poradniku 🙂

    • Hahaha 😀 Właśnie ja przy jednym dziecku sobie nie wyobrażałam wielorazowych pieluch a co dopiero przy trójce? Mission imposible!

  • Mi daleko jest do eko-mamy i przypuszczam, że wszystkie eko-mamy najchętniej by mnie zlinczowały!! W zasadzie to jest mi dobrze będąc „zwykłą mamą” i z tego co widzę to mojej Małe Zet też 😉

    • Nie przejmuj się mnie też by zlinczowały. mam więcej grzechów niż to co napisałam 😉