Czasem mam ochotę dać ogłoszenie: „szukam przyjaciółki – od zaraz!”. Zbudowanie prawdziwej, szczerej relacji nie jest dla mnie łatwe. I nie wiem z czego to wynika. Tak naprawdę dziś tylko o jednej osobie mogę powiedzieć, że łączy nas przyjaźń. Trwa od bardzo dawna i nie była to miłość od pierwszego wejrzenia, oj nie była… 😉 Może dlatego właśnie przetrwała, to taka zaprawiona w bojach przyjaźń, z docieraniem się jak w związku. To specyficzna przyjaźń bo niestety oddalona od siebie o tysiące kilometrów. Często milczymy ale myślimy o sobie. Oglądamy swoje zdjęcia na facebook’u i instagramie, i wtedy uśmiecham się bo widzę jaka jest szczęśliwa. Uśmiechnięta, wypoczywa gdzieś w ciepłym kraju podczas gdy mnie tyłek marznie 😉 I cieszę się, że jest jej tak dobrze. Patrzę na jej rodzinę i jestem szczęśliwa, bo nikt na nią nie zasłużył tak bardzo jak ona.

Wiem, że ta przyjaźń przetrwa choć nie będziemy często się spotykać, ale to nie ma znaczenia dla jej trwałości. To dlatego, że o sobie pamiętamy i, że możemy zawsze na siebie liczyć. A najbardziej chyba ja na nią. To ja jestem słabsza charakterem, to ja mniej doświadczyłam chociaż wydawało mi się, że przeżywam właśnie największą tragedię pisząc do niej z prośbą o wsparcie. Za każdym razem gdy chciałam się wyżalić i powiedzieć jak jest źle, dostawałam w odpowiedzi coś co działało jak policzek na oprzytomnienie. Nie miałam prawa czuć się pokrzywdzona przez kogoś czy przez los. Nie miałam prawa tak myśleć po tym co przeczytałam w odpowiedzi. Zawsze stawiała mnie na nogi. Zawsze była wzorem silnej kobiety, która mocno walczyła, praktycznie o wszystko i, która wygrała.
Chciałabym by była blisko bo potrzebuję kogoś takiego, ale to niemożliwe, dlatego często mam ochotę dać ogłoszenie, pokazać się, zwrócić na siebie uwagę krzycząc „hej wysłuchaj mnie!”, albo poprosić „napij się ze mną kawy i pomilcz razem ze mną”. Móc pójść razem na zakupy, do kina, na spacer…
Le jest moim przyjacielem, to na pewno bez dwóch zdań, ale ja potrzebuję kobiety. Takiej, której jeśli zaproponuję wspólne wyjście na koncert Julii Marcel nie zapyta kto to? Agata z Komiteptol rozumiesz mnie? Takiej jak Martyna z MartynaG.pl, zbudowanej z takich samych emocji jak ja, z poczuciem humoru, ciepłej… i dobrej jak mało kto. Dziś takich ludzi się nie spotyka. Odda drugiemu wszystko w zamian nie prosząc o nic. Można z nią przegadać nie jedną noc, a i tak będzie mało.
Takiej jak Marta, którą poznałam niedawno i jak się okazuje za późno. Mieszkamy tak blisko siebie od tylu miesięcy, jeździmy codziennie w te same miejsca z córkami na spacery, a nigdy się nie spotkałyśmy, aż do niedawna. Akurat teraz gdy niebawem się wyprowadzi. Nie ma to jak być znanym w internecie i anonimowym we własnym bloku.
I chociaż jej nie ma to tęsknię za nią, za taką, która ma to wszystko w sobie. Zainteresowania, poczucie humoru takie jak moje, emocje, szaleństwo, dobroć. Nie ma jej, ale kiedyś była. Dokładnie taka. Z jakiegoś powodu straciłam ją. To jak po zranionej miłości szukać w innym mężczyźnie tego poprzedniego, tak chyba ja mam z poszukiwaniem przyjaźni. Żadna nie jest taka jakbym chciała. Być może sama sobie odpowiedzialnym właśnie na pytanie dlaczego jest mi tak trudno zbudować prawdziwą i szczerą relację. Chciałbym wierzyć, że taka przyjaźń jeszcze kiedyś przytrafi mi się. Pudełko Mamy daje mi to szczęście, że w jakiś sposób zapełnia tę pustkę, ale nie wystarczająco, bo wszystkie cudowne mamy jakie tu poznaję są ze świata wirtualnego. Szkoda bo również oddalonego w świecie realnym. Mam jednak nadzieję, że mimo to uda się poznać kogoś blisko, może właśnie dzięki Pudełku Mamy. I nie mówcie mi, że przez internet się nie da! Le też znalazłam w internecie i jest taki o jakim marzyłam 🙂
Written by Anna
  • Skąd ja to znam? Ja też mam taką bardzo bliską koleżankę, która mieszka setki km ode mnie, ale wiem, że zawsze mogę na nią liczyć. Nigdy chyba o żadnej kobiecie nie powiem już przyjaciółka, po tym jak dwie psuedo przyjaciółki skrzywdziły mnie i rozczarowały jak mało kto. Bardzo zawiodłam się na kobietach, choć rozpaczliwie szukam przyjaciółki. Takiej właśnie, żeby wyjść z nią na kawę, poczuć się kobietą, nie tylko matką i żoną, pogadać o bzdetach, pośmiać się z głupot, których facet nie zrozumie, może nawet wyjść na imprezę, żeby znów poczuć młodość. Ale nie mam! Nie mam i pewnie mieć nie będę i pewnie też dlatego czuję się trochę taka stara, samotna i nudna… Nie jest lekko w tych czasach, oj nie jest…

    • Skąd ja to znam!? ;-(
      Przykro się patrzy jak wiele osób zawodzi się na ludziach, których traktowało jak najlepszego przyjaciela.

    • Niestety. Ludzie są fałszywi, a najgorzej gdy między kobiety wkrada się zazdrość, są takie typy kobiet, które wtedy są zdolne niemal do wszystkiego…

    • Melanie's fashion czujemy tak samo i takie same mamy potrzeby…. Jaka szkoda, że nie mieszkamy blisko siebie. Czytam Twojego bloga i jestem pewna, że byśmy się dogadały 🙂 Poczułybyśmy młodość zapewniam Cię 🙂

    • Ale mi się ciepło na serduchu zrobiło jak przeczytałam Twój komentarz… Wielka szkoda, że nie mieszkamy bliżej, ale przynajmniej tyle, że trafiłyśmy na swoje blogi :). To już jakiś malutki sukces losu. Pozdrawiam Cię serdecznie!
      P.S może kiedyś uda nam się spotkać, choćby na szybką kawę 🙂

    • To miło mi 🙂 Ja też żałuję bo bardzo Cię polubiłam. To się da wyczuć przez bloga, że fajna z Ciebie dziewczyna 🙂 A ze znajomości blogowej jak najbardziej się cieszę i mam zamiar ją utrzymać 🙂 Kto wie może kiedyś napijemy się razem kawy. Ja zapraszam! 🙂

  • Miałam jedną przyjaciółkę. Byłyśmy razem dosłownie od urodzenia, bo różnica między nami wynosiła tylko 3 dni. Nasze babcie mieszkały na jednym podwórku więc wychowywałyśmy się jak siostry. Dopiero po latach okazało się, że zazdrość zniszczyła naszą relację. Ja zaczęłam się spotykać z obecnym mężem, kupiliśmy wspólnie auto, ślub, budowa, dziecko. Z czasem dowiedziałam się jakie plotki roznosiła na mój temat. Oczywiście gdy czegoś potrzebowała to wiedziała do kogo się zgłosić.
    Ja niestety jestem głupia, bo staram się pomagać wszystkim, ale wielokrotnie na tym się przejechałam. Pamiętaj! Nikomu nie ufaj na 100%! Komuś pomagasz bezinteresownie, z dobrego serca, a ktoś to jeszcze wykorzystuje przeciwko Tobie. Z czasem wydaje mi się, że lepiej nie mieć przyjaciółki (choć faktycznie lepiej się wygadać kobiecie) niż rozczarować się boleśnie.

    http://www.zaraz-wracam.pl

    • Zazdrość… w obecnych czasach wszędzie wkoło jej pełno. Zazdrość i zawiść, czasem naprawdę aż strach co druga osoba jest w stanie zrobić pod wpływem tych uczuć. I masz rację nie można ufać w 100%, ale ja tak naiwnie wciąż wierzę, że to możliwe.

  • U mnie z przyjaźniami jest kiepsko, bo jakoś nie mam dobrej intuicji i co rusz trafiam na kogoś, kto tylko czeka aby w jakiś sposób mnie wykorzystać. Mam w zasadzie jedną przyjaciółkę, która też nie mieszka bliska a że ona pracuje, kompletnie nie mamy czasu na siebie. Do tego jeszcze kilka bardzo dobrych znajomości. I tak czas leci a mi nadal brakuje kogoś w sąsiednim domu, z kim mogłabym tę kawę wypić 😀

    • To Ty pewnie dobry człowiek jesteś skoro tak Cię wykorzystują 🙂 Też mam to pragnienie wypicia wspólnej kawy, albo wspólnego wieczoru przed telewizorem, jakiś babski film, kieliszek wina… ech…

  • antosiowamama

    chyba wiele kobiet zmaga się z tym problemem… ja miałam przyjaciółki (były to siostry) jak jeszcze nie byłam mężatką. Na weselu zapewniały mnie, że będą mnie odwiedzać, będziemy się spotykać bo przecież mieszkamy tylko 6km od siebie. Po mojej przeprowadzce do męża zapomniały o mnie. Od wesela minęło 1,5 roku a widziałyśmy się tyle razy, że można policzyć na palcach u jednej ręki 🙁 Zapraszam je w odwiedziny, proponuję wspólne wypady, ale mają inne życie i znalazły nową kumpelę, która nie ma męża, dziecka… Na początku tęskniłam za tym wszystkim, ale teraz stwierdzam, że zyskałam nowe chyba fajniejsze znajomości, lecz nie przyjaźnie

    • Non właśnie jest coś takiego, że czasem te przyjaźnie, które były tak silne, z jakiegoś powodu nawet nie konkretnego nie wiedzieć czemu rozpływają się…

  • Ja mam jedną koleżankę i choć wcale nie mieszkańcy daleko to czasem nie widzimy się miesiącami, dobrze że maile są 🙂 Też brakuje mi tu znajomych, ale każdy ma swoje życie, swoje sprawy. A czasem fajnie byłoby tak po prostu wyjść na kawę i poplotkować. Kiedyś marzyłam o tym żeby zamjeszkać w Poznaniu, teraz po tylu latach mam go serdecznie dość.

    • Ja dopiero jestem tu od kilku miesięcy, oby ta niechęć do niego nie dopadła mnie 😉 Skoro jesteś z Poznania to kto wie, może mieszkamay blisko siebie? Może uda się kiedyś wspólnie wypić kawę? 🙂

  • Ja również posiadam tylko jedną osobę (nie licząc męża) ktorą mogę nazwać przyjaciółką…która daleko mieszka bo aż w Szwajcarii:-
    Szkoda że większość czasu spędzamy w necie. Fajnie mieć te wirtualne znajomości (bo dzieląca odległość, bo tak łatwiej, bo brak czasu czy innych możliwości…) ale realne też by się przydały 🙂 Mamy podobne marzenia 🙂
    Pozdrawiam!
    http://www.rodzinka2plus2.blogspot.com

    • Mamy podobne marzenia i podobne relacje. Tak samo dzielą nas z najbliższą osobą tysiące kilometrów. Oby to wspólne marzenie spełniło nam się! 🙂

  • Taka jedna oddana przyjaciółka jest więcej warta niż 10 koleżaneczek 😉

    • To prawda. Wystarczy tylko ona i żeby była tylko moja 🙂

  • Dobrych ludzi często spotykają rozczarowania… bo na tą dobroć składa się też naiwność i nadmierne zaufanie. Można powiedzieć, że mierzy się ludzi swoją własną miarą…

    Jestem przekonana, że znajdziesz swoją pokrewną duszyczkę płci żeńskiej – a ja zawsze chętnie przegadam z Tobą pół nocy :))

    • To chyba też jestem dobrym człowiekiem 😉 Pewnie jeszcze niejedna przegadana noc przed nami 😉

    • Bądź pewna – jesteś dobrym człowiekiem…. 🙂

    • Wiesz, być może ktoś ma inne zdanie 😉 Wolę jednak to Twoje :*

  • Bardzo dobrze Cię rozumiem! Jak będziesz miła ochotę na koncert Julii Marcel to daj znać 😉 Pozdrawiam

    • Żartujesz? Nie wierzę! Była niedawno w Poznaniu, ale nie miałam z kim pójść 🙁 Pewnie jeszcze wróci tu, a do tego czasu kto wie, może jeszcze niejeden koncert pojawi się na który mogłybyśmy pójść razem? Czyżbyś była z Poznania?? 🙂

    • Niestety nie z Poznania, ale pamiętam ten ból gdy szukałam kogoś, kto pójdzie ze mną na koncert JM 🙂

    • A już miałam nadzieję! Ech…
      Pozdrawiam 🙂

  • Niestety u mnie jest tak samo, ale może jeszcze spotkam taką kobietę-przyjaciółkę na swojej drodze, Tobie również życzę. 🙂

    • To smutno nam obu z tego powodu 🙁 Ja Tobie również tego życzę i trzymam kciuki za nas obie 🙂

  • kiedyś miałam przyjaciółkę – tak mi się wtedy wydawało. Niestety szybko okazało się że nie zasługiwała na takie miano 🙁

    • To jest najgorsze, taka przyjaźń, która skończyła się rozczarowaniem. Po czymś takim jeszcze trudniej zaprzyjaźnić się z kimś.

  • Anonimowy

    A ja już myślałam,że problem braku prawdziwej przyjaźni dotyczy tylko mnie. Rzeczywiście dużo się zmieniło po ślubie, po narodzinach pierwszej córki. Pewne znajomości dla mnie ważne się zakończyły a ja do dziś zastanawiam się dlaczego? Czasami myślę, że to zazdrość a czasami że poprostu mamy już inne priorytety w życiu.
    Jednak stare znajomości ustąpiły miejsca nowym, połączyły nas podobne etapy w życiu, ale przyjaźnią nie można nazwać takiej relacji.
    Człowiek został stworzony do życia w grupie i kontakt z drugim człowiekiem jest dla nas bardzo ważny.
    Po latach stwierdziłam, że prawdziwą przyjaciółka jest dla mnie moja siostra. Ciesze się, że ja mam. Wiem, że zawsze mogę na nią liczyć.
    Dlatego myślę o mojej córce żeby też mogła doświadczyć takiej relacji jednak decyzja o trzecim dziecku chyba przerosnie moje możliwości. ..
    Ewelina

    • Oj tak. Siostra to prawdziwy skarb! Chociaż wyjątki też się zdarzają.

    • Ja też myślałam, że ten problem dotyczy tylko mnie a zobacz ile nas jest… U mnie sytuacja wyglądała podobnie. Ta najważniejsza relacja skończyła się prawdopodobnie dlatego, że nasze życie zaczęło bardzo różnić się od siebie, miałyśmy inne priorytety. Inne relacje zakończyły się z niewiadomego dla mnie powodu. Może zazdrość, a może tylko mnie się wydawało, że one były ważne i szczere.
      Niestety nie mam siostry, zazdroszczę Wam dziewczyny, ale nie narzekam mam dwóch cudownych braci (ale na przyjaciółkę się nie nadają) 😉

  • Moje przyjaźnie niestety kończyły się wraz z końcem szkół (masło maślane): najpierw gimnazjum, potem liceum, a na końcu po studiach. Przy czym najbardziej przeżywam fakt, że w dniu mojego ślubu dostałam telefon i to nie od mojej przyjaciółki, która miała być na całe życie, a od jej mamy: "Nie przyjedzie na ślub". I o ile byłabym w stanie zrozumieć przyczynę (za chorobę nikt nie może) o tyle fakt poinformowania mnie o tym W DNIU ŚLUBU i to nie osobiście przeważył szalę. W XXI wieku, gdzie są telefony i Internet. Nie będę się wdawać w szczegóły, jednak obietnica – "gdy będzie mogła wrócić (była za granicą) na pewno przyjedzie" do dziś nie została dotrzymana (minęło prawie 7 lat…). Mam jedną koleżankę od serca, kiedyś razem pracowałyśmy i mamy bdb kontakt, jednak trudno nam się spotkać, bo gdy już się umówimy to akurat któryś z naszych dzieciaczków się rozchorowuje. Śmieję się, że głównie jej syn ma na nas alergię 🙂
    Moja mama powtarzała: "gdy ma się chłopaka, nie ma się przyjaciółek". To przykre, ale krztyna prawdy w tym jest. A prawdziwa przyjaźń między kobietami: jest potrzebna! Nikt nas tak dobrze nie zrozumie jak druga babka 🙂

    • Strasznie to przykre, że nawet osobiście nie przekazała Ci tej wiadomość. To był przecież taki wyjątkowy dzień dla Ciebie. Widać nie była to prawdziwa przyjaźń skoro przez tyle lat nie udało się spotkać. Ciesz się, że chociaż masz taką koleżankę, nawet jeśli jej synek ma na Was alergię 😉

    • Cieszę się, bo w zasadzie o prawie wszystkim mogę z nią pogadać, aczkolwiek czegoś mi brakuje. Np. jakiegoś wspólnego wyjścia, ona to typowa domatorka. Ostatnio tak odświeżylam znajomość z przyjaciółka z czasów gimnazjum. Nie widzialysmy się chyba 10lat, a nadawałyśmy jak szalone, na tych samych falach, jak za dawnych lat. Ona wyciągnęła mnie pierwszy raz po urodzeniu synka na zabawę karnawałową i nasi mężowie tez się chyba polubili 🙂 co nas bardzo cieszy. Jej synek jest w wieku mojej córki. Myślę, że jest szansa 🙂

    • No to super! Oj tak ja widzę szansę 😉 Gdyby mnie ktoś wyciągnął na imprezę od razu byłby moim przyjacielem 😉

    • 🙂 Najlepsze jest to ze na imprezie (podczas przerw od muzyki) przegadać nas był w stanie tylko jeden chłopak, który był DJ-em i miał miejsce przy nas. Wybaczyłyśmy mu, gdy powiedzial, że na codzień jest przedstawicielem handlowym 🙂 Ale masz racje, to ważne, aby tez mieć z kim wyjść gdziekolwiek 🙂

    • No to nieźle się dobrałyście 😉

    • Na co dzień nie jestem aż tak "rozgadana", ale tak to jest jak człowiek wyjdzie bez dzieci raz na ruski rok do ludzi 🙂

    • No to jak pies z łańcucha 😉

    • Dokładnie, aż ciężko się odnaleźć

  • Anonimowy

    Ja mam przyjaciółkę jedną, nie licząc mamy i mojego męża. Jesteśmy w tym samym wieku i na podobnym etapie w życiu, mamy córeczki o tym samym imieniu. Niestety dość rzadko się widujemy mimo, że mieszkamy w tym samym mieście. Nasza przyjaźń trwa od liceum- to już 15 lat. Bardzo się cieszę, że mam te swoje przyjaźnie i mimo, że są to tylko trzy osoby, to są to ważne osoby w moim życiu. Aniu a pod Twoimi przemyśleniami w poście podpisuję się jak najbardziej, bardzo ciekawie i prawdziwie to ujęłaś. Magda.

    • Przywróciłaś mi wiarę w przyjaźń! 🙂 Cudownie, że trwa tak długo i zazdroszczę tego, że macie córeczki w tym samym wieku. Ach… też bym tak chciała 🙂

  • Ja mam jedną przyjaciółkę którą poznałam w pracy. Jej córka jest moją chrześniaczką a mój syn jest jej chrześniakiem. Ale niestety teraz mieszka kilka tysięcy kilometrów ode mnie:(

    • Jak pięknie! No to jest Was więcej szczęściary 😉 Super. Tylko pozazdrościć takiej relacji, już tworzycie rodzinę 🙂

  • Realia współczesnego świata… za czasów licealnych miało się "przyjaciół" całą masę. Napisałam w cudzysłowiu, bo z perspektywy czasu wiem, że to nie byli prawdziwi przyjaciele…Z tymi, co byłam latami w jednej klasie, nie mam praktycznie kontaktu. Chociaż znajomych, takich na krótki spacer czy pogadania o modzie i pogodzie mam sporo, ale to nie to samo, co przyjaźń, gdzie ta druga osoba wie o Tobie więcej niż ci się wydaje 🙂
    I mam to szczęście mieć 3 przyjaciółki, każda jest inna. Każda w innym wieku. Każda mieszka w innym mieście, nie znają się, ale wiedzą o sobie. A ja wiem, że na każdą mogę liczyć w każdej sytuacji 😉

    • Tak te szkolne przyjaźnie często nie przechodzą próby czasu, chociaż wyjątki się zdarzają. Nie za dobrze Ci? Aż trzy przyjaciółki? Podziel się 😉

    • No nie powiem, fajnie je mieć 😉 i mimo, że nie widzimy się codziennie i też nie wydzwaniamy codziennie do siebie, to zawsze znajdzie się czas na jakąś wspólną kawę i pogaduchy albo zakupy 😉

    • Nie dobijaj już mnie 😉 Na następne Wasze spotkanie przyjeżdżam! 😉

  • Przyjaciel, to bardzo duże słowo, które wiele znaczy. Dlatego ja nigdy go nie nadużywałam. Mam wiele bardzo dobrych koleżanek, z którymi świetnie się gada ale jakoś jestem oszczędna w słowie przyjaciel. Przyjaciółkę mam jedną, taką prawdziwą, która zawsze ma dla mnie czas (pomimo, iż ma własną rodzinę, dzieci) a ja dla niej, mogę z nią o wszystkim pogadać i doradzić w każdej kwestii. Mieszkamy stosunkowo niedaleko od siebie ale mimo to, nie widzimy się codziennie, ale zawsze o sobie myślimy, dzwonimy, piszemy. Mając taką osobę człowiek jest jakoś taki spokojniejszy… życzę Ci abyś poznała taką swoją bratnią duszyczkę do wspólnych rozmów czy wyjść na spacer.

    • Cudownie! To nawet nie trzeba codziennie się widywać (może nawet lepiej dla przyjaźni i małżeństwa 😉 ), ale właśnie najważniejsze by móc na siebie liczyć w każdej sytuacji i spotkać się chociaż od czasu do czasu. dziękuję Ci :* Obym tą bratnią duszę spotkała 🙂

  • Julie Marcell znam i uwielbiam 😉 Przyjaźń to coś bezcennego. I tak jak piszesz, nie trzeba się codziennie widzieć, baa można milczeć długi czas, a serduchem i myślami jest się i tak blisko. Mam to szczęście, że moja przyjaciółka jest baaardzo blisko mnie na codzień, na tyle blisko, że jak mnie choróbsko złapie to ona w ciągu paru chwil staje w drzwiach z imbirem, sokiem malinowym i cytrynami 😉 O dziwo jesteśmy całkiem inne, lubimy co innego ( no może oprócz wina półwytrawnego 😉 ) w zasadzie jesteśmy przeciwieństwami…ale dogadujemy się bez słów. Naczekałam się trochę na Nią, ale warto było 😉

    ps. przypomniało mi się teraz, jak siedziałyśmy kiedyś w Twoim domu rodzinnym i oglądałyśmy, a raczej katowałysmy https://www.youtube.com/watch?v=zbl_ctRj8C8
    zawsze mi się ta piosenka i teledysk kojarzy właśnie z Tobą i z naszymi chwilami ;*

    • Aaaaaaaaa! Powaliłaś mnie tym linkiem! Boże nie pamiętam tego!!! Żaneta! Moja przyjaciółka ze szkoły podstawowej! Los nas okrutnie rozdzielił tak wcześnie 😉 Gdyby nie to , pewnie dziś nie potrafiłybyśmy żyć bez siebie. Znasz i lubisz Julię… Dlaczego mnie to nie dziwi? 😉 Gusty muzyczne od tamtego czasu zmieniły nam się co nie? Ja Michael Jackson a Ty New Kids On The BLock! 😀 Tylko mnie nie zabij za to haha (za daleko jesteś nie sięgniesz :p )

    • I zazdroszczę Ci tej przyjaźni. Wniosek jest jeden, wystarczy jeśli zamiłowanie do alkoholu jest podobne, to jak widać bardzo łączy haha A o takiej trosce w razie choroby to marzę! Cieszę się, że w końcu doczekałaś się tej przyjaźni. Może i mnie się jeszcze trafi taka co będzie miała do mnie blisko 🙂

    • może jest blisko??? jak nie to się przeprowadzę 😉

    • Ok trzymam za słowo 😉

  • hehe no akurat o moich "idolach" wolałabym żebyś nie pamiętała 😉
    no cóż…całe szczęście wyrasta się nie tylko z rozmiaru butów 😉
    no dość brutalnie się z nami los obszedł, ale tak do końca się mu nie poddałyśmy…w końcu kontakt mamy, a i na kawie się kiedyś spotkamy, nie ma innej opcji 😉

    • Przypomniałam sobie dopiero w momencie gdy zobaczyłam co zawiera link 😉 Wtedy przed oczami ukazał mi się Twój pokój i plakaty 🙂 A z tego, że mamy kontakt jestem baaaaardzo dumna i prze-szczęśliwa! 🙂 Po tylu latach…. nawet nie będę liczyć ilu 😉 I czekam i wierzę, że tej kawy w końcu się napijemy 🙂

  • Znam to… Też najlepszych przyjaciół (poza mężem) mam daleko. Może nie aż tak daleko jak Ty swoją przyjaciółkę, ale widujemy się 1-2 razy w roku i to nie zawsze w komplecie. I chyba jest tak jak piszesz, że jak już raz miało się taki "ideał" to później każdej/każdemu coś brakuje. /Justyna.

    • To jest nas więcej tych spragnionych bliskości przyjaciół. To fantastycznie mieć chociaż tych na odległość. I pozostaje nam cieszyć się tymi spotkaniami 1-2 razy do roku 🙂 Dobre i to! Smutno byłoby bez nich.

  • nie ma to jak prawdziwa przyjażń tylko szkoda że tak trudno o nią ! zazdroszczę wszystkim którzy mają taką osobę i nie mówię tu o mężu ale o przyjaciółce która wysłucha doradzi ale też opowie i poszuka rady w swoich sprawach. z którą można wyjsc na kawe na spacer itp 🙂

    • Pisząc tego posta nie zdawałam sobie sprawy, jak wiele osób ma problem ze znalezieniem prawdziwej przyjaźni. Smutne to.

  • …a wiesz… moje kochane psiasiòły ostatnio tak daja mi się we znaki, że mam zaległości w czytaniu… mam superaśne siostry, ktòrym powierzyć mogę każda tajemnice, mam fantastyczne koleżanki, z ktòrymi czas szybko upływa na ploteczkach i zabawie… ale mam też tam daleko jedna prawdziwa przyjaciòłkę, dziewczatko, z ktòrym dopiero co się widziałam (bez względu na to jak długie było nasze rozstanie), czasem doprowadza mnie do łez…. ale cieszy mnie świadomość, że nigdy nie będzie sama: mnie ma tu, Ninutka tam… :*

    • I się poryczałam… i brakuje mi słów… Ale Ty wszystko wiesz na szczęście :*

  • Fajnie napisane. Ja miałam przyjaciółkę przez 15 lat. Potem poznałam chłopaka i kontakt się urwał. Chłopak stał się mężem a w międzyczasie poznałam inną cudowną dziewczynę, która została moją przyjaciółką. Z pierwszą spotkałyśmy się po latach i znów mamy okazję pogadać. Przyjaźń jest ważna i daje nam siłę w ciężkich chwilach.

    • Tak to częsty powód rozpadu przyjaźni. Sama tego doświadczyłam. To trudne było dla mnie – samotnej, bo czułam się zawsze jak piąte koło u wozu, chociaż nim nie byłam.

  • Ja mam wiele koleżanek, ale o taką przyjaciółkę na 100% ciężko. Też się zastanawiam czy to ze mną coś nie tak, czy po prostu nie nadużywam tego słowa… Powodzenia w poszukiwaniach 🙂

    • Wynika z tych wszystkich komentarzy, że to nie z nami jest coś nie tak:) Po prostu trudno znaleźć taką osobę. Widać to chyba trudniejsze niż znalezienie partnera życiowego;)

  • Eh, skąd ja znam ten problem i uczucie pustki. W obecnych czasach trudno o prawdziwą przyjaźń. Mam podobnie jak Ty jedną osobę, którą mogę określić mianem przyjaciółki. Niestety mieszka daleko i widujemy się kilka razy w roku. Ona i jej mąż są chrzestnymi Olusia. Sieć jest miejscem gdzie łatwo zapoczątkować znajomość. Niestety ludzie mogą okazać się dwa razy bardziej fałszywi niż na żywo. Ja jeszcze nie spotkałam na tyle bratniej duszy w sieci żeby poza dialogami na blogach prowadzić rozmowy np przez e-mail czy telefon. Może nigdy nie będzie mi to dane, a może pojawi się jakaś osoba w codziennym życiu, jak Twoja sąsiadka. Obym tylko poznała ją wystarczająco wcześnie.

    • Widać przyjaźń na odległość łatwiej utrzymać, coś w tym jest bo oprócz nas inne dziewczyny też o tym pisały. No ale nie ma się co dziwić. Tęsknimy za sobą i nie mamy tylu okazji do spięć 😉 Wierzę jednak, że mimo wszystko to są takie przyjaźnie, które bez względu na odległość pozostaną szczere i prawdziwe. A w sieci łatwo nawiązać znajomość to fakt. Często w realu te znajomości nas rozczarowują, ale da się! 🙂 Życzę Ci aby w Twoim życiu codziennym pojawiła się taka bliska osoba 🙂

    • Również dziękuję :*

  • "Świątynię przyjaźni trzeba wznosić nieustannie. Upada ona i rozbija się na kawałki, jeśli każdego poranka nie rozpoczyna się pracy na nowo. Za każdym razem, gdy wstaje słońce, trzeba darzyć przyjaciela nową miłością, patrzeć na niego ze świeżą uwagą, przebaczać mu z nową wyrozumiałością. Aby dotrzymać mu kroku, trzeba się przemieniać, należy otworzyć okna duszy, by powiew wiatru usunął kurz utartych przyzwyczajeń."

    Pudełeczko Moja Droga, nie smuć się! Musisz mieć cały czas otwarte serducho, a przyjdzie ta jedyna ;-). A może już jest blisko Ciebie, tylko musisz szerzej otworzyć oczy…

    • Piękny i mądry cytat. Dziękuję :* Może właśnie jest tak jak piszesz 🙂 Oby! 🙂

  • Kurde, jak to mówią po naszymu: DZIOŁCHA! Ja tam wierzę, że my się kiedyś na tej Julii Marcell spotkamy i to całkiem przypadkowo 😉 😉 A jak się nie spotkamy, to może kiedyś jakieś spotkanie blogerek się zorganizuje, też by było super! / Agata

    • Dziołcha mi się bardzo podoba! Koniecznie! Prędzej czy później na pewno się spotkamy, ja w to wierzę 😉

  • Jak zaszłam w ciążę to oddaliła się ode mnie przyjaciółka … stara się wiele lat o dziecko, lecz 2miesiace temu przeprowadziłam z nią szczerą rozmowę … niby jest tak jak dawniej ale to nie to samo….

    • To faktycznie Wasza przyjaźń przeszła poważną próbę. Wiem jak to jest starać się i przeżywać żałobę co miesiąc. Nie miej jej tego za złe, jej serce pęka z żalu. Trzymam za nią kciuki i wszystko wróci do normy gdy sama zostanie mamą.

    • Staram się ją zrozumieć i rozumię ją jeszcze bardziej wlasnie teraz gdy mam córeczkę bo wiem jaka to radość …

    • To cudownie i to najlepsze co możesz zrobić. Wiem, że i Tobie jest trudno. Oby przyjaciółka została jak najszybciej mamą! 🙂

  • ja niestety nie znam tego problemu.. pisalam u siebie na blogu nie raz o tyhc prawdziwych realnych przyjazniach. mam ich sporo. 2 przyjaciółki z LO 3 przyjaciolki ze studiów i i 1 z pracy. nie ma dnia zebym z ktoras nie wisiala na telefonie. odwiedzamy się. piszemy sms, gadamy… nie wyobrazam sobie zycia bez nich. mysle ze mialam szczescie ze je spotkałam i sa w moim zyciu nadal

    • No to ciesz się 🙂 I zazdroszczę! Super mieć takie przyjaciółki. Jestem ciekawa czy to faktycznie kwestia szczęścia czy charakteru…

  • Też mi bardzo brakuje takiej osoby… ciepłej, dobrej i gdyby jeszcze uwielbiała przyrodę tak jak ja, to już byłabym najszczęśliwsza 🙂

    • Dlaczego jest nas tak dużo? To zastanawiające…. i smutne 🙁 Życzę Ci abyś znalazła tę pokrewną duszę!

  • Przez wiele lat miałam tak jak Ty, nawet ta jedyna przyjaciółka na odległość się zgadza. Obecnie mam swoją zgraną paczkę i bardzo wierzę, że i Tobie uda się taką zdobyć. Zresztą, tego posta napisałaś w taki sposób, że trafił prosto do mojego serca i gdybym tylko mieszkała bliżej, sama wyciągnęłabym Cię na kawę. I nawet sprawdziłabym kto to jest Julia Marcel, o! 😉

    • A jeszcze wracając do przyjaźni na odległość. Od lat ja i moja A. mamy swój swoisty "hymn" – utwór zatytułowany "Kochana" (wyk. Kasia Nosowska i Renata Przemyk). Polecam, mam nadzieję że i Wam się spodoba 🙂

    • Uwielbiam tę piosenkę!!! Dziękuję za te miłe słowa :* Kurcze… faktycznie mamy daleko do siebie ? 😉

  • Tak sobie myślę, że gdybym zmieniła w tym wpisie imiona i inicjały, mogłabym się pod nim podpisać. Moja przyjaciółka, taka od najmłodszych lat, wyjechała do Stanów na stałe, znalazła tam miłość swojego życia. Rodzinny dom jest oddalony ode mnie o 500 km. Mam tu kilka koleżanek, z którymi wymienię "cześć", czasem SMSa. I tak sobie marzę o przyjaciółce, tak po prostu, z którą mogłabym dzielić moje troski i radości, tu i teraz, o każdej porze. Bardzo poruszający wpis stworzyłaś.

    • Dziękuję Agnieszko bardzo miło, że tak uważasz. Ten post zadziwił mnie ilością komentarzy w których dziewczyny piszą, że czują tak jak ja. To mnie bardzo zaskoczyło bo czułam się osamotniona a teraz wiem, że nie tylko mnie ten problem dotyczy.

  • Skądś to znam . Kiedyś kiedyś wydawało mi się , że miałam przyjaciółkę , ale niestety nie przetrwało to kiedy wyprowadziłam się parenaście kilometrów dalej . Od tamtej poru nie mam nikogo z kim mogłabym pogadać , wyżalić się m wypić kawę , pójść na zakupy . I zastanawiam się czy to we mnie jest jakiś problem ,że nie potrafię przygruchać sobie kogoś . Czasem bardzo brakuję mi takiej przyjaciółki , no ale cóż poradzić chyba nie jest mi to pisane .

  • Przyjaźń była zawsze dla mnie czymś wyjątkowym.
    Myślę, że wręcz pojęcie przyjaźni sobie wyidealizowałam.
    Nie rozumiem ludzi, którzy wszem i wobec głoszą, iż mają wielu przyjaciół.
    Można mieć jednego, dwóch, jeśli masz trzech prawdziwych przyjaciół to naprawdę jesteś szczęściarzem…

    W moim życiu było tylko parę osób które bez wahania mogłam nazwać przyjacielem, dziś sama nie wiem czy mam taką osobę.
    Jest z nią z pewnością mój mąż, jednak tutaj w zamyśle mam inną przyjaźń, kobiecą.
    Mieć taką prawdziwą przyjaciółkę było moim marzeniem od dzieciństwa i jest nadal, choć jestem już po 30-tce.
    I choć mówią, iż w tym wieku ciężko o nowe przyjaźnie, mam nadzieję, że kiedyś obalę tę tezę 🙂

    Zdarzyło mi się w ostatnim czasie spotkać osoby z którymi choć nie znam się za dobrze czuję jakąś więź, jakbym wyczuwała bratnią duszę 🙂 Niesamowite uczucie, człowiek czuje jednocześnie nadzieję, że być może to właśnie ta osoba z którą mogłabym się zaprzyjaźnić. Z drugiej jednak strony lęk przed zawodem nie pozwala na poczynienie jakiś kroków ku lepszemu poznaniu. Ciężko to w zasadzie wyjaśnić, nawet mi przed samą sobą…

    • Ogromnie Ci dziękuje za ten komentarz! Jest taki szczery i osobisty… Jesteś cudowną, wrażliwa osobą. To dlatego tak trudno znaleźć Ci prawdziwą przyjaźń. Wiem co to strach przed relacją z drugą osobą… Powiem jedno: zaryzykuj! Ja tak zrobiłam i dziś po kilku latach odnowiłam po kilku latach bezsensownie przerwana przyjaźń. Trzymam za Ciebie kciuki i życzę Ci szczerej, prawdziwej wymarzonej przyjaźni 🙂