Źródło: dzidziusiowo.pl
Dziś ostatni raz wybraliśmy się na szczepienie! No może nie do końca ostatni raz bo zanim Nina skończy 3 lata to przed nią jeszcze wiele wizyt, ale byliśmy po raz ostatni na szczepieniu przeciwko błonicy, tężcowi, krztuścowi, polio i zakażeniom Hib.

Nie odważyłabym się powiedzieć komukolwiek „zaszczep swoje dziecko” czy też „nie, nie szczep”. Mogę jedynie powiedzieć co my wybraliśmy wierząc w słuszność swojej decyzji.

Zdecydowaliśmy się na podstawowe, obowiązkowe szczepienia skojarzoną szczepionką (oczywiście płatną). Wybraliśmy szczepionkę 6w1 wierząc w to co nam powiedziano, że jest to szczepionka (zarówno jak 5w1), lepiej tolerowana i rzadziej wywołująca działania niepożądane w porównaniu ze szczepionką DTPw. Stanowiąca także mniejsze obciążenie dla organizmu dziecka – chociaż uodparnia przed wieloma chorobami naraz, to zawiera około 300 razy mniej antygenów w porównaniu do bezpłatnej szczepionki DTPw. Ponadto dziecko otrzymując szczepionkę skojarzoną, dostaje mniej substancji pomocniczych niż przy szczepionce darmowej.

Co nas również przekonało do tej szczepionki? Oczywiście ilość ukłuć a co za tym idzie mniej bólu i stresu. Podczas trzech wizyt Nina dostał 3 zastrzyki zamiast 9!

Pamiętam pierwszą wizytę w przychodni… Ten dzień był straszny dla mnie. Oczywiście wcześniej naczytałam się o komplikacjach jakie mogą się pojawić jeśli rodzic decyduje się szczepić swoje dziecko, o krzyku mózgowym, o autyzmie, a nawet o śmierci którą szczepionki mogą spowodować… Cały dzień bałam się i denerwowałam tak bardzo, że na samą myśl płakałam. Nie byłam pewna czy dobrze robię i bardzo bałam się nadchodzącej nocy. Dobrze, że nie byłam sama w przychodni bo chyba bym uciekła. Wejście do gabinetu, rutynowe badanie i wkłucie! Nina płakała strasznie a ja z nią. Zanosiła się i krzyczała nie mogąc złapać oddechu. Dopiero w samochodzie zasnęła. Po drodze zatrzymaliśmy się i kupiliśmy w aptece czopki w razie gdyby pojawiła się gorączka. Szczepienie było późno bo dopiero o 18:00 więc maluch jak zasnął tak już spał. Obudziła się dopiero na karmienie, po którym od razu zasnęła. Tak wyglądała cała noc.My oczywiście czuwaliśmy sprawdzając temperaturę. Najpierw był stan podgorączkowy potem już 38,4 ale przy następnej pobudce już znowu niższa temperatura bo 37. Rano gorączki nie było już wcale, ale nadal bardzo się bałam bo Nina ciągle spała!. Zaczęłam jak to ja oczywiście panikować. Zasięgnęłam opinii koleżanek i słysząc, że ich pociechy też tak reagowały uspokoiłam się. O 16:00 kiedy znowu obudziła się na karmienie była nerwowa, ale zaraz po podaniu piersi i najedzeniu się była radosna i taka już pozostała do końca dnia. Uff! Co za ulga! Żadne niepokojące objawy już nie wystąpiły.

Jeśli coś mogę doradzić, to my nie zastosowaliśmy czopka na wysoką gorączkę bo nie było takiej konieczności, ale radzę zapytać pediatry czy można bez obaw go stosować,
bo podobno paracetamol zmniejsza działanie szczepionki. Czy to prawda? Nie wiem, być może co pediatra to inna opinia, ale warto o tym pomyśleć.

Na drugą wizytę uzbroiliśmy się w plasterek znieczulający. Nakleja się go minimum godzinę przed szczepieniem. Czy pomaga? Trudno powiedzieć Nina nic nie mówiła 😉 Na pewno nie szkodzi. Rozpłakała się przy wtłoczeniu szczepionki, ale już bez histerii i wrzasku, szybko się uspokoiła i tym razem nie było gorączki. Temperatura cały czas była w normie a Nina po powrocie do domu uśmiechała się.

A dziś? A dziś po szczepieniu o godz. 19:00 była tak wesoła i energiczna jak nigdy o tej porze, biorąc pod uwagę, że to jej godzina na kąpiel i spanie. Mam nadzieję, że i tym razem noc minie bezproblemowo 🙂

 

Written by Anna