To matka jest lepszym rodzicem. Tak… niestety drodzy tatusiowie. Prawdzie trzeba spojrzeć prosto w oczy i przyznać mi rację. Znacie się na kolorach? Nie! Rozróżniacie tylko trzy: biały, czarny, kolorowy (albo w wersji hard słyszałam też taki podział: fajny, pedalski i chujowy), a kobieta zawsze dostrzeże różnice pomiędzy liliowym, różowym i fuksją, oraz miętą, seledynem i turkusem.

Kobiety mają też intuicję. Czego niestety Wam drodzy panowie brakuje. Poczucie estetyki… Proszę Was! Który z mężczyzn je ma? Jeszcze się taki nie urodził. No chyba, że jest zniewieściały lub też jesteś artystą. Brakuje Wam też zdolności manualnych. Jakich konkretnie ? Dowiecie się poniżej. Jaki to ma związek z byciem lepszym rodzicem zapytacie? Ogromny! 🙂
Skoro nie rozróżniacie drodzy panowie kolorów nie będziecie dobrym ojcem. W tym wypadku niezbędna jest matka. Nic Ci tak nie powie o zdrowiu dziecka jak kolor jego kupy. Każda matka przy zmianie pieluchy bacznie przygląda się jej zawartości. Czarna, brązowa, zielona, żółta. No i co? Wiecie co poszczególne kolory oznaczają? Wątpię. A matka na temat koloru kupy swojego dziecka mogłaby niejeden referat napisać.

Kiedy jeszcze znajomość kolorów się przydaje? Przy katarze! Dla taty katar to katar. A dla matki? Najpierw sprawdza konsystencję, a potem jego barwę. Biały – przeźroczysty, żółty, zielony. Wiesz kiedy zacząć się martwić? Nie sądzę! :p

Poczucie estetyki i koloru w jednym. Brak jednego i drugiego to tragedia dla matki, która po powrocie z pracy widzi swoje dziecko ubrane przez tatę. Żółty z różowym, czerwonym i zielonym? Yyyy… serio nie widzicie w tym problemu? Legginsy w paski i do tego bluzka w kwiatki? I skarpety zaciągnięte na getry… no bo nogawki się podwijają….???

Przebierasz dziecko z tego niecodziennego stroju, dochodzisz do rajstop założonych tył na przód i ręce Ci opadają. Wdaje Ci się, że już nic Cię nie zdziwi. Mylisz się! Dochodzisz do pieluchy i okazuje się, że jednak coś jeszcze może zadziwić. Pielucha również tyłem na przód. Czy sposób zapinania i obrazki sugerujące przednią stronę nic Wam nie mówią?
Intuicja. Dla Was to pojecie abstrakcyjne. Jesteście jej kompletnie pozbawieni. A my ją mamy! I to ona nam podpowiada czy katar to zwykły katar, czy może coś poważniejszego (nawet jeśli kolor wskazuje, że nie ma się czym martwić). Czy małe krostki to reakcja alergiczna, czy może ospa. My matki wiemy to już przed wizytą u lekarza. I ta Wasza diagnoza na płacz…. Dla Was każdy płacz oznacza jedno – na pewno jest głodne! Tylko matka potrafi rozróżnić kiedy płacz oznacza zmęczenie, kiedy głód, a kiedy jest wymuszony i udawany.
Podróż z dzieckiem. Jak ojciec pakuje dziecko na kilkudniowy wyjazd? Tak jak siebie. Jedne spodnie, dwie koszulki majtki skarpetki. Koniec. Dziecko w swojej torbie też ma kilka pieluch skarpetki jedne bo przecież stopa mu się nie poci, a żółte pasują do wszystkiego. Jedne legginsy ma na sobie to na przebranie drugie, ewentualnie jeszcze jedna koszulka na zmianę. Do tego kurtka i możemy ruszać. Wyśmienicie… Zupełnie nie jesteście przewidywalni. Kiedy matka wkracza do akcji i widzi jedną małą torbę dla dziecka, wielkości swojej kosmetyczki, nie ma złudzeń… Nie musi zaglądać co jest w środku. Doskonale już wie, że w środku nie ma tego co konieczne: apteczka, zapas pieluch, zabawki, body z krótkim, długim rękawem, spodnie, sukienki, bluzeczki, kilka par skarpetek, sweterek, bluza, dwie kurteczki. Przewidujemy, że pogoda od tej dzisiejszej może ulec zmianie, a Wy?
Zdolności manualne – brak. Jeśli nie jesteście fryzjerem to Wasza córka wyglądałaby codziennie jak pożal się Boże, a po tygodniu kołtun na głowie należało by ściąć do zera. Zrobienie zwykłego warkocza, o dobieranym już nie mówię, jeśli nie jesteście fryzjerem to sztuka powyżej Waszych zdolności. Warkocz, kłos , dobierany… kitka, kok… Kumacie? Jasne , że nie ;)No i co? Kto tu rządzi? My matki! To my jesteśmy lepszym rodzicem 😉 Nie boję się tego stwierdzenia! Zwłaszcza, że w statystykach widzę , że tylko 3% mężczyzn mnie czyta, zatem jeśli pojawi się tu jakiś hejt szybko Was namierzę 😉 Pierwsze podejrzenie padnie na mojego partnera. Jakoś go udobrucham 😉
Written by Anna
  • Hehehe, coś w tym jest :-))

    • Dało się wyczuć , że to z przymrużeniem oka? Bo już się wystraszyłam, że to brzmi na serio 😉

    • Dało się wyczuć 😉

  • Niestety… muszę się zgodzić. Mam trochę żal do taty Mai, że nie zajmuje się nią tak, jak powinien i tyle, ile powinien. Wkurza mnie to, że mężczyźni 'pomagają' przy dziecku, opieka nad maluchem powinna być obowiązkiem obojga rodziców tak samo, niezależnie od tego, że ojciec idzie do pracy a mama 'siedzi w domu' (btw, nienawidzę tego stwierdzenia). Mój zajmie się małą 10 minut a potem oddaje ją mnie… Nie wie co z nią zrobić w trudnej sytuacji, No dupa po prostu, uważam go za dobrego tatę, ale siebie za lepszego rodzica.

    • Uuuu to przykro mi 🙁 Tak na serio, to ten tekst to taki z przymrużeniem oka miał być , a wymienione przeze mnie przykłady tak naprawdę są mało istotne przy całości. Gdybym miała zrobić szczere porównanie to mogłabym blado wypaść przy moim partnerze i okazałoby się, że to ja jestem gorszym rodzicem 😉

    • WIadomo, że z przymrużeniem oka. Ja też miałam skomentować z przymrużeniem oka, ale trochę żalu mi się wylało 😛 Żeby nie było, uwielbiam swoją rodzinę i partnera, mimo, że nie poświęca tyle czasu dziecku, ile ja bym chciała, No ale nie można mieć wszystkiego, pracuje po 14 godzin na dobę, nie mam sumienia wymagać od niego więcej. No dobra, wracając do pozytywów. Matki są debest, nawet jeśli to tata potrafi najlepiej rozśmieszyć 🙂 Dokładnie tak jak napisałaś, cieszmy się z całego obrazka, a nie martwmy pojedynczymi kwestiami 🙂

    • Przy tak intensywnej pracy to wierzę, że jest mu ciężko…
      Tak czy inaczej jesteśmy The Best! Bez względu na wszystko 😉

  • Ja nie do końca się zgadzam. Mój mąż sprząta lepiej niż ja, jest zdecydowanie bardziej dokładny. Kuba woli, żeby to tata go wieczorami usypiał i tulił w nocy. Mąż potrafi rozróżnić większość kolorów i potrafi perfekcyjnie pracować. Ja uważam, że matkę i ojca można postawić na tym samym stopniu. Przynajmniej u mnie 😉

    • Bo ja tak napisałam z przymrużeniem oka… Chyba nie wyszło 😉 Moje przykłady miały rozbawić, a tak naprawdę są mało istotne. W wielu kwestiach to mój partner jest lepszym rodzicem niż ja. Tyle wtop ile ja miałam jako matka …;)

    • Wyszło Aniu. Blado, to ja wypadam przy swoim 🙂 tylko duża jestem i bardziej rzucam się w oczy 🙂

    • Hahaha 😀 Teraz to Ty napisałaś z przymrużeniem oka i nie biorę na serio ani jednego słowa z tego komentarza 😉

  • Spróbuj w tym prawdy ale za to tatusiowie są lepsi w innych rzeczach np. Nauce gry w piłkę, opatrywaniu ran itp.

    • O tak, opatrywanie ran! Mnie na widok krwi od razu robi się słabo. Ojcowie to jednak twardziele 😉

  • Jestesmy w drodze I wlasnie przeczytalam to mojemu panu i wladcy: usmialismy sie do lez, ale zaraz chcial wiedziec o kolorach katarku, no sie zdarzylo, ze znowu u dziewczyn sie przyplatal. Ja zaczelam od nauki odrozniania turkusu i seledynu – skonczylo sie smiechem i sporem o jaskrawy pomarancz- on twierdzi, ze to rozowy ��
    Jednak od mojego pana I wladcy slysze codziennie jak bardzo podziwia mnie za to jaka matka jestem. A Ja sie ciesze, ze tak naprawde ten moj pan i wladca to jako rodzic to moj sługa uniżony �� buziaki od rodzinki Ku

    • Ja zaczynam myśleć , że oni faktycznie inaczej postrzegają kolory. Koleżanki mąż ma to samo! Pomarańczowy czy różowy – nie widzi różnicy…

  • Uwielbiam Cię czytać….mój mąż jak synek płacze zawsze …cyt. Chce cyca….oczywiście 95% chodzi mu o cos innego niż cyc….ale tylko ja rozróżniam rodzaje płaczu

    • Dziękuję! Cieszy mnie to ogromnie! 🙂 U nas było to samo. Płacz = cyc 🙂

  • Bywa, że mój mąż wstaje wcześniej niż ja i odwozi córkę do przedszkola. Zawsze ma przygotowane ubranka dla Helenki w które ją ubiera. Któregoś razu wstaje, patrzę a na krześle została spódnica. Dzwonie do męża w co ją ubrał i dlaczego nie założył jej spódnicy…W odpowiedzi usłyszałam "spódnica? jaka spódnica". Poszła do przedszkola w samych rajstopach….

    • Padłam! Kiedyś mi sie śniło, że poszłam w samych rajstopach do pracy. Obudziłam się zlana potem! Współczuje Helenie bo musiała to przeżyć w realu.

    • No ładnie 😀 hahaha biedna Helenka 😉

  • Niby z przymrużeniem oka, ale heloł, toż to wypisz wymaluj męski gatunek. Ujęłaś to idealnie!!! Co prawda mój mąż w opisywaniu rzeczywistości jest lepszy od mnie, ale on to raczej w drugą stronę ma. Jak u lekarza walnie teorię zielonego kataru, to lekarka zawsze po cichu pyta: czy mąż to coś brał? Końcowy efekt i tak jest po Twojemu, czyli nie ma zielonego pojęcia o co w tym chodzi ;D

    • Jak Ty napiszesz komentarz to śmieję się potem cały dzień 🙂

    • 🙂

  • Świetne, świetne! Ubawiłam się do łez 🙂 No weź, jak ja ostatnio zobaczyłam jak mąż ubrał Matyldę, to dobrą chwilę zastanawiałam się, jaka powinna być adekwatna reakcja. Więc zrobiłam zdjęcie 😉 🙂

    • Dziękuję! Jak miło to słyszeć od Ciebie 🙂 Z tym ubieraniem dzieci, a zwłaszcza córek to widzę po komentarzach, że większości nie wychodzi. Trafiłam w punkt 😉 Właśnie zdjęcie! Muszę też kiedyś uwiecznić tę chwilę.

  • Bo tata umie odpowiedzieć tylko na jedni pytanie : Gdzie jest mama? :)))

    • Hahaha 😀 Coś w tym jest!

  • Prawie uwierzyłam w to co napisałaś. Dobrze, że to post, który należy traktować z przymrużeniem oka. 😉

    • Dobrze, że się wszyscy domyślili, bo już się bałam hejtowania 😉 A z poczuciem humoru to bywa rożnie, nie byłam pewna czy je mam i czy wszyscy zrozumieją to przymrużenie oka… 😉

  • uwielbiam tak w krzywym zwierciadle 🙂 uwielbiam. troszkę prawdy w tym jest. np w zestawianiu ubrań. 🙂 ale poza tym kochający tatuś wg mnie może nie znać kolorów, wazne by miał czas przytulać bawić i całować 🙂

    • O tak! To najważniejsze! 🙂

  • Anonimowy

    super wpis:)))
    Tatusiowie tak mają hihih :))

    • Dzięki 🙂
      Też ta uważam. Obnażyłam ich na amen! 😉

  • Cała prawda o tatusiach ,a za jakich się mają znawców ,przynajmniej mój 🙂
    Wcześniejszy kom. mi rozjechało akimś dziwnym trafem 🙁

    • Też tak myślę, choć w kolejnym poście "musiałam" wycofać się z tej teorii 😉 Pozdrawiam!

  • Zastanawiałam się chwilę ile w tym prawdy i w sumie to.. sporo. 🙂 Ojcowie po prostu nie przykładają wagi do czegoś takiego, jak ubiór dziecka i strojenie go – ważne, że ma gatki na tyłku. Myślę, że dzięki temu trochę my kobiety nabieramy dystansu i się wszyscy razem uzupełniamy. Czy jesteśmy lepszymi rodzicami? Nie wiem, na pewno z nami więź dziecko ma większą. Ciekawa jestem jak to będzie u mnie. 😉

    • Tak to prawda, za to ojcowie przykładają się w wielu innych sprawach 🙂 To taki tekst z przymrużeniem oka a prawda jest taka , że obie strony mogą byc cudownymi i najlepszymi rodzicami. Niestety zarówno matka jak i ojciec mogą też nie sprostać swojej roli. Nie ma reguły. Tak jak piszesz, najważniejsze jest to, że możemy się uzupełniać 🙂