Po poronieniu lekarz zalecił mi branie Duphastonu. Dostałam trzy opakowania na trzy cykle. W razie ewentualnej ciąży lek miał pomóc utrzymać ją. Ze świadomością, że mam wsparcie czułam się bezpieczniej. Wierzyłam, że te tabletki pomogą mi, wierzyłam, że mogę znowu być w ciąży, ale jednocześnie po pierwszym miesiącu od poronienia i drugim kiedy nic się nie zmieniało zaczynałam się bać i myśleć ile to jeszcze potrwa.

Nie trwało długo 🙂 Zaczęłam trzecie opakowanie Duphastonu i od razu zrobiłam test w dniu spodziewanej miesiączki, ponieważ nie powinnam zaprzestawać brania tabletek w razie ciąży, a przecież kolejnego opakowania nie było!

22listopada –  test pokazał dwie kreski!!!!! Pierwsze słowa? „O kurde La jest w ciąży!” (La to moje przezwisko nadane przez mojego partnera czyli Le 😉 ) Widać nasz bocian miał umiłowanie do muzyki, bo ostatnio (chociaż, nas opuścił, ale tylko na chwilę jak się okazuje) był na koncercie Depeche Mode, to tym razem prawdopodobnie jego życie zaczęło się podczas kilkudniowego wyjazdu do stolicy na koncert Placebo 🙂

 Le tym razem chociaż bardzo się cieszył, nie dowierzał i był bardzo ostrożny w okazywaniu emocji, a to z uwagi na to co przeszliśmy jeszcze niedawno. Wtedy nasza radość była zbyt pochopna. Mimo to zadzwoniłam do lekarza, umówiłam się na wizytę a przede wszystkim poprosiłam o receptę na Duphaston, który za chwilę miał mi się skończyć. Recepta doszła bardzo szybko.Mijało już 9 dni od kiedy zrobiłam test, a ja wciąż czułam jakbym w każdej chwili miała dostać okres. Dół brzucha był napięty i bolał tak samo jak podczas miesiączki. Strasznie mnie to martwiło. Lekarz zalecił nospę, ale uczucie napięcia wracało. Znowu odczułam lekki niepokój… Chociaż obiecałam sobie, że więcej nie będę zaczytywać się w internecie w forach, które tylko namieszały mi w głowie ani też robić badań krwi, tym razem musiałam sprawdzić. Badanie krwi hcg wykazało 13150 jednostek!!! O 13000 tysięcy więcej niż ostatnio. Po dwóch dniach powtórzyłam badanie aby sprawdzić znowu czy prawidłowo przyrasta beta. Po 48 godzinach wynik powinien być wyższy o około 60%, ale u mnie nie był… z 13150 wzrosło na 16643… Załamanie…

Mój lekarz wyjechał a ja odchodziłam od zmysłów.Napisałam do niego smsa i jeszcze tego samego dnia dostałam odpowiedź, że faktycznie to niski przyrost ale jest! Dał mi nadzieję. Przede mną było 10 koszmarnych dni oczekiwania, zamartwiania i strachu bo przecież w internecie napisano, że jak nie przyrasta beta prawidłowo to ciąża nie rozwija się…

13 grudnia weszłam do gabinetu na miękkich nogach, a Le w poczekalni siedział z zaciśniętymi kciukami. Co usłyszałam? Bicie serca mojego dziecka!!! Pięknie biło a mój okruszek chociaż był malutki to pan doktor powiedział, że duży zdrowy i silny, miał całe 7,2 milimetra! Termin porodu 4 sierpnia 🙂 Szczęście, które wtedy czułam jest nie do opisania… nie da się wyrazić słowami tego co czuliśmy. Ogromny ciężar spadł nam z serca i w końcu mogliśmy spać spokojnie. Od tej chwili wszystko kręciło się wokół naszego bociana. Szczęśliwi czekaliśmy na Święta Bożego Narodzenia aby móc tą wiadomością zrobić prezent naszym najbliższym. Oni także czekali na ten cud, tak samo jak i my 🙂

Rada ode mnie? Nie czytać na forach  ekspertów którzy z medycyną mają mało wspólnego. Moja beta nie przyrastała prawidłowo i co? No właśnie nic. Mój bocian w nosie miał normy! Lekarz podczas wizyty też nie umiał tego wyjaśnić, „tak bywa pani Aniu nie ma reguł”, dlatego nie należy sugerować się normami. Usg pokazało jednoznacznie, że wszystko jest dobrze 🙂
Written by Anna