Wydobyć można węgiel, lub informacje od kogoś… wydobyć jak się okazuje można też dziecko. Tak… WYDOBYCIE – tak mówi się na poród przez cesarskie cięcie. Jestem jedną z tych matek, które nie mają prawa mówić , że urodziły, jestem jedną z wielu matek, które miały cesarskie cięcie. Ostatnio znów na ten temat zrobiło się głośno. Celowo nie pisałam o swojej historii wtedy, a to dlatego, że nie lubię pisania o aferach, nie lubię pisać o tym o czym jest w tym czasie na wielu innych blogach. Piszę za to teraz, gdy temat wybrzmiał, a ja chcę jak zawsze podzielić się swoimi doświadczeniami, przemyśleniami i emocjami jakie towarzyszyły mi 5 sierpnia 2014.

O tym w jaki sposób Nina przyjdzie na świat wiedziałam wcześniej, o tym, że będzie to cesarskie cięcie czułam od pierwszych chwil ciąży. Moje przeczucie nie myliło mnie. Kiedy dowiedziałam się, że czeka mnie „cesarka” odetchnęłam z ulgą. Serio. Nie rozpaczałam, że coś mnie ominie, że stracę coś ważnego. Przeciwnie cieszyłam się bo czułam, że tak będzie lepiej dla Niny, że wygrywam dla niej zdrowie i życie – takie miałam myśli.

 

Podczas ostatniej wizyty u lekarza prowadzącego usłyszałam, że następnego dnia, rano mam się stawić w szpitalu i nie czekając już dłużej zostanie przeprowadzone cesarskie cięcie. Wtedy zapytałam jak wygląda przebieg takiego porodu. Wtedy też, po raz pierwszy usłyszałam, że to nie poród – to wydobycie! Przyznam, że poczułam się zmieszana… ale nie skupiałam swoich myśli na tych słowach. Bardziej docierało do mnie to, że Nina jest owinięta pępowiną wokół szyi, dwa być może trzy razy, że moje skurcze są dość częste, a szyjka macicy wciąż się nie skraca, a przecież byłam już po wyznaczonym terminie. Tylko to słyszałam i jednocześnie w głowie swoje myśli „Wiedziałam! Czułam, że tak będzie!”.

Do szpitala trafiłam tego samego dnia, bardzo późnym wieczorem z częstymi, ale nie bolesnymi skurczami. Pojawiły się nagle i od razu z częstotliwością co 3-4 minuty. Trwały do 60 sekund. Kto czytał „Zaczęło się?! Nie, to niemożliwe…” ten wie, że nawet wtedy nie wierzyłam , że „to już”. Okazało się, że to zdecydowane „już”. Na KTG skurcze były bardzo częste, ale rozwarcia nie było żadnego, a szyjka nadal nie skracała się. Lekarz prowadzący uznał, że jedziemy od razu
na salę operacyjną. Cieszyłam się bo wiedziałam, że za chwile zobaczę moją kruszynkę, że to nie będzie stres i niewiadoma kiedy i czy wszystko skończy się dobrze. Czułam , że moje przeczucia
mnie nie myliły i cieszyłam się , że trafiłam na tego akurat lekarza, bo po raz kolejny dał mi poczucie bezpieczeństwa, i na ten właśnie szpital, bo był wyposażony w doskonały sprzęt i personel, jak mało który.
Podczas operacji usłyszałam „Pani Aniu to była bardzo dobra decyzja”. W szpitalu pojawiłam się o godz.23:30, a Ninę wydobyto o 1:23. Dowiedziałam się, że pomimo szybkiej reakcji pępowina na szyi mojego dziecka zaciskała się pod wpływem skurczy co spowodowało, że oddała smółkę do środka. Wody płodowe były już zielone, a co za tym idzie każda kolejna godzina prowadziłaby ją do niedotlenienia. Boję się pomyśleć jakie mogły by być tego następstwa.
W nosie mam dyskusje na temat tego czy jestem lepszą czy gorszą matką. Śmiać mi się chce gdy ktoś
próbuje mnie przekonać , że naturalny poród jest zdrowszy dla dziecka. Dla mojego nie byłby na pewno. Nie obchodzi mnie to czy urodziłam, czy też dziecko ze mnie „wydobyto”. Naprawdę nie ma to wszystko dla mnie żadnego znaczenia. Nie wchodzę w dyskusje takie jak ta ostatnio, gdzie można było przeczytać na temat cesarskiego cięcia takie hasła: „Pofarciło ci się. Okaż szacunek lepszym kobietom„, „Wybrałam naturalny poród, bo chcę, żeby moje dziecko coś wyniosło z życia”, „Bóg nie nagradza za niekompletną pracę”. Na profilu grupy, która tak ostro krytykuje kobiety po cesarskim cięciu, można było zobaczyć mema a na nim hasło nawołujące do zakrywania hańby jaką jest blizna po cesarskim cięciu. Czytałam kiedyś , że Kate Winslet ukrywała fakt porodu przez cesarskie cięcie bo się wstydziła… Wtedy mnie to dziwiło. Dziś już nie. Wtedy nie sądziłam, że panuje taka nagonka, teraz gdy sama  spotykam się z krytyką, nie dziwi mnie już jej reakcja.
Wiadomo… nikt tak matce nie dokopie jak druga matka, nikt jej nie powie, że jest beznadziejną matką, nikt oprócz tej idealnej. Więc ja się nie dziwię w sumie, że kobiety boją się mówić o karmieniu butelką, porodzie przez cc, o tym że noszą dziecko w nosidle Baby Bjorn a nie Tula i że podają maluchowi słoiczek zamiast domową zupkę. Wiedzą, że zaraz zleci się chmara idealnych mam, które zaczną ujadać i próbować przekonywać ją, że jest zła! Zła i w dodatku nie kocha swojego dziecka. Egoistka! Wolała cesarkę bo tak jej wygodniej było – poszła na łatwiznę. Niech będzie. Poszłam na łatwiznę! I cieszę się, bo dziś patrzę na zdrową córkę i mogę cieszyć się każdą chwilą spędzoną z nią. Nie biegam po szpitalach i po rehabilitacjach. Kto wie czy po porodzie naturalnym nie
musiałabym tego robić.I nie zrozumcie mnie też źle. Ja nie uważam, że poród przez cesarskie cięcie jest lepszy od porodu naturalnego. Nie ma lepszego czy też gorszego porodu! Ja uważam , że „cesarka” była lepsza dla mojego dziecka, a każdy poród jest pięknym i niesamowitym przeżyciem, bo kończy się przyjściem na świat naszego dziecka.
Written by Anna
  • Wydobycie, odchody, zimna macica 🙂 Uwielbiam medyczne określenia 🙂 Pamiętam, że jako młoda mama przejmowałam się zdaniem innych. Martwiłam, że nie jestem taka idealna jak te wszystkie idealne mamy. Teraz mam dystans. Do wszystkiego. Każdy ma prawo mieć swoją opinię co do porodu, karmienia itd. Te wszystkie teorie są tak różne, każdy powołuje się na badania, udowadnia coś po czym przychodzi ktoś inny i wszystko obala, zmienia.Najważniejsza jest intuicja, intuicja i zdrowy rozsądek. A jeśli ktoś osądza to pewnie dlatego że chce czuć się lepszy (bo pewnie czuje się gorszy ;)) Amen 🙂

    • Tak te terminy medyczne są czadowe! Ja często w życiu kieruje się intuicją. Nie zawsze się sprawdzała wcześniej… o dziwo w przypadku macierzyństwa zawsze! 🙂 I dystans! Mieć dystans! Powtarzam sobie to bardzo często 🙂

  • wiesz że miałam identycznie (szok co :):) u mnie też było mnóstwo nerwów i perturbacji bo p. doktor chyba pomyślał że cesarka to moja fanaberia a ja wiedziałam że przy naturalnym może coś pójść nie tak. Dzień narodzin był jednak od samego początku cudowny, znieczulała mnie moja przyjaciółka która cały poród (tak nazywam to wydarzenie porodem i tego się będę trzymać :)) trzymała mnie za rękę i czuwała nam nami 🙂 Boże piszę ten komentarz i banana mam na twarzy jak wspominam pierwszy krzyk mojego malucha.

    • Nie… mnie już nic nie szokuje w naszych historiach… Jesteś mną w równoległym życiu. I muszę Cię spotkać i poznać osobiście! No nie podaruje! 🙂
      Tak ten krzyk… Wiesz, że ja byłam nastawiona na to , że przy cesarskim cięciu go nie usłyszę? A Nina darła się od razu! Tak mnie to wzruszyło, że się poryczałam momentalnie. Byłam z niej taka dumna 🙂

  • Na ten temat zostało już wiele powiedziane,ale jak widać w mediach czy na placach zabaw nadal za mało bo nadal panują jakieś dziwne stereotypy. Lepszy, gorszy poród? A komu to oceniać. Jestem zwolenniczką rodzenia jak się chce (oczywiście w granicach rozsądku). Moje dwie cesarki nie były wyborem, a koniecznością chociaż przy pierwszej miałam dokładnie takie same odczucia jak ty. Kiedy zapadła decyzja o cc poczułam takie wielkie 'ufff'. Podpisując zgodę na drugie cc nie czułam nic, byłam wykończona ponad dobą porodu, rozczarowanie przyszło później, zresztą o tym też pisałam u siebie. Rozumiem kobiety, które płacą za cc bo nie chcą rodzić naturalnie i rozumiem te, które boją się cesarek, i żałuję, że nie daje się kobietom wyboru.

    • Tak ile by nie było powiedziane, zawsze ktoś zechce coś jeszcze dopowiedzieć, albo odnowić temat i zacząć dyskusję ponownie. Tak samo jak Ty uważam, że kobieta powinna mieć możliwość wyboru. Mam nadzieję, że kiedyś to się stanie i skończy się przepłacanie lekarzy.

  • Mam za sobą dwa porodu i oba naturalne.

    Zgodzę się z Tobą, że każdy jest wyjątkowy i inny. Cieszę się że mogłam rodzić naturalnie ale nie uważam że cc jest gorszym porodem! Najważniejsze by urodzić bezpiecznie dla dziecka i matki!
    Dlatego warto mieć zaufanego lekarza który podejmie ważną decyzję, która często waży na życiu obojga. Bo poród jest ciężkim przeżyciem dla ogrganizmu kobiety.

    • Tak lekarz to podstawa. Często niestety jego praca kończy się wraz z stania wizytą.
      Podziwiam za poród naturalny. Serio. Dla mnie jesteś bohaterką, bo ja byłam szczerze powiedziawszy przerażona porodem naturalnym 😉

  • Ja rodziłam naturalnie, ale gdybym miała mieć cesarkę z różnych względów medycznych to jak najbardziej akceptowałabym to. Wg mnie matki po cesarkach mają trudniej dojść do siebie, bo szwy na brzuchu jednak bolą i dziwi mnie, że jeszcze uważa się takie kobiety za gorsze. Nigdy nie porównywałam matek przez pryzmat jak rodziły, czy karmiły piersią lub czy karmiły słoiczkami bądź domowymi posiłkami. Przecież to wszystko nie jest wyznacznikiem jakim jest się rodzicem. Każda matka chce dla malrństwa jak najlepiej i to jest najważniejsze. Mam nadzieję, że te głupie porównywania,i atakowania matek i porodów się w końcu skończy. Buziaczek 🙂

    • Ja też nigdy nie porównywałam i dopóki nie zaczęło mnie to dotyczyć nie sądziłam, że takie porównywanie się odbywa. Bardzo mnie to zdziwiło, że są gorsze i lepsze porody… No cóż. Od kiedy jestem mama coraz mniej spraw mnie dziwi 🙂

  • Ja miałam cc i bardzo się z tego cieszę, poród naturalny zawsze mnie przerażał. Za dużo już nasłuchałam się o naciskaniu brzucha przez lekarzy a potem dziecko prawie martwe, nacinaniu standardowo krocza itd. Dzięki cc nie mam traumy poporodowej i miłe wspomnienia.

    • Witam w klubie przerażonych 😉 Miałam to samo!!!! Ja tez wspominam poród bez traumy i bez strachu przed ewentualnym kolejnym. Oczywiście o ile byłaby to cesarka haha

  • Zdrowie dziecka jest najważniejsze, a zaraz po tym zdrowie matki, jeżeli są jakiekolwiek wątpliwości czy poród naturalny nie zagrozi ich zdrowiu i życiu to od razu na stół, tu nie ma co czekać i się zastanawiać!!! Ja rodziłam dwójkę siłami natury, ale ja miałam lekkie porody, właściwie Lilke to ledwo dojechaliśmy do szpitala a pół godziny później już była,nawet lekarz nie zdążył przyjść, ale gdyby tylko było coś nie tak, cień zagrożenia dla zdrowia któregokolwiek z moich dzieci to nie widziałabym nic złego w cesarskim cięciu, tu chodzi o dzieci, nasze dzieci a nie przekonania który poród czyni Cię lepszą matką!! Moje znajome praktycznie wszystkie miały cesarkę i jakoś różnicy w ich podejściu i rozwoju ich dzieci nie widzę. Masakra jak niektórzy wymyślają. Każda matka która kocha swoje dzieci jest wspaniałą matką!!! Nie ma znaczenia jak dziecko przyszło na Świat 🙂

    • Szkoda, że wszystkie mamy nie myślą tak jak Ty. Wtedy nie byłoby bezsensownych sporów 🙂
      Gratuluję "lekkich" porodów. Myślałam, że przy naturalnym to niemożliwe 🙂

  • Kochana… wiem, ze odbierasz to jak nagonke, bo mialam tak samo po cesarce z najstarszym. Ja niestety wtedy wkrecalam sobie srube, ze nie jestem prawdziwa matka bo wydobyto ze mnie dziecko, a nie urodzilam go silami natury. Takie wkrecanie sruby spowodowalo wylacznie depresje i nic dobrego nie przynioslo, a mam cudownego, zdrowego, silnego juz prawie mezczyzne i ciesze sie, ze w tamtym momencie mojego zycia rodzilam przez cesarke a nie naturalnie.
    Obie dziewczynki jak wiesz rodzilam naturalnie, starsza szybko przy pomocy vacum bo tetno zaczelo zanikac- podobnie jak Ninus, byla dwukrotnie owinieta pepowina. Najmlodsza moja pocieche urodzilam w ekspresowym tempie, naturalnie i co najwazniejsze ŚWIADOMIE. Byl to cudowny porod, ale z doswiadczenia wiedzialam czego mam sie spodziewac, jak bardzo moze bolec, co kiedy robic, jak sobie pomoc i wiedzialam, ze jesli zajdzie potrzeba nie zawacham sie nad cesarskim cieciem.
    Ba! ja za kazdym razem w ciazy balam sie potwornie bólu! tak bardzo sie balam, ze modlilam sie o cesarke w totalnym znieczuleniu! Teraz wiem, ze ten bol porodowy znika na zawsze z momentem pojawienia sie dziecka i dlatego zawsze bede dziewczyny namawiac do naturalnych porodow, jezeli ze wzgledow medyznych nie jest wskazana cesarka.
    Rozumiem kobiety, ze straszliwie boja sie bolu porodowego i dlatego decyduja sie na ciecie cesarskie w prywatnej klinice, nie podejmujac proby porodu naturalnego. Boje sie tylko tej mody na cesarskie ciecie, bo moda taka sie szybko rozprzestrzenia pod wplywem filmikow jak bardzo bolesne sa porody, ze mezczyzni tego by nie wytrzymali itd… Mysle, ze kobiety, ktore mialy tak piekne porody jak moj ostatni powinny o tym wiecej mowic, a wtedy mlode przyszle matki moze mniej by sie baly… nie wiem… tak czy siak….jak kolwiek dzieciatka sie nie rodza, to najwazniejsze, zeby byly zdrowe a rodzice szczesliwi 🙂 buziol

    • Amen! Wszystko na temat 🙂 No Ty to masz doświadczenie i z cesarka i z vacum i z porodem naturalnym. Powinnaś napisać taki poradnik dotyczący porodu dla przyszłych mam 🙂

  • Ostatnio też widziałam gdzieś hasła, że cesarka, to nie poród. Dla mnie dyskusja jest jałowa, bo uważam że zdrowie dziecka jest najważniejsze i czasami kobieta nie ma wyboru. Ja pierwszą miałam cc. Nie planowaną. Psychicznie byłam nastawiona do samego końca na naturalny. Na sali porodowej nie chciałam za nic się zgodzić na cc. Dopiero jak ściągneli mojego lekarza prowadzącego i usłyszałam, że życie dziecka jest zagrożone, wtedy zrobiło mi się wszystko jedno jak urodzę, byleby zdrowe dziecko! Drugie cc to już mój wybór, a podjęcie tej decyzji zajęło mi 6 miesięcy ciąży… I nieważne jak urodzone. Najważniejsze, że zdrowe!

    • O! Jaka zmiana od pierwszego do drugiego porodu 🙂 To prawda ja też uważam , że zdrowie jest najważniejsze. Zdrowie zarówno dziecka jak i matki. Komfort psychiczny tez jest niezwykle ważny i trzeba uszanować zdanie innych mam.

  • Nie rozumiem osób, które mówią że CC to nie poród. Wydaje mi się, że jest chyba trudniejszy niż naturalny. Ale dowiedzenia w tym temacie nie mam.

    • Ja mam doświadczenie w cc i uważam, że to naturalny poród jest trudniejszy i podziwiam wszystkie mamy, które w ten sposób rodziły. Połóg, rana… to wszystko wydaje mi się niczym. Jakoś łatwo i bez marudzenia to przeszałm 🙂

  • Ja jestem kolejna osobą która urodziła poprzez cesarskie cięcie. Lekarze usilnie chcieli go uniknąć. Przenosilam ciążę 10 dni. Po trzeciej kroplówce i 10 godzinach męczarni ( mialam bóle porodowe z krzyża) nie mialam rozwarcia a moje dziecko zaczęło tracić puls. I gdyby nie cc to wiadomo jak by się to skończyło. Żałuję tylko ze tak długo zwlekali. Nie czuję żadnej ujmy z tego powodu że nie urodziłam naturalnie. Wręcz przeciwnie. Gdy w przyszłości okaże się że jestem po raz kolejny w ciąży, napewno odrazu zdecyduje się na cc Po takich doświadczeniach poprostu będę spokojniejsza 😀

    • Tego nie rozumiem! Dlaczego lekarze w takich sytuacjach tak sie upierają przy naturalnym porodzie i pomimo problemów bronią sie przed cesarskim cięciem?! Nie rozumiem tego dlaczego wolą ryzykować życiem i zdrowiem mamy i dziecka. O co chodzi? O kasę?
      Wcale Ci sie nie dziwię, że po takich doświadczeniach nie chcesz już rodzić naturalnie. Właśnie takiego porodu bałam się najbardziej. Cieszę się, że jesteście zdrowi 🙂

  • Ta afera jest idiotyczna. Ale mój gin też mówił, że z medycznego pkt widzenia CC to nie poród a operacja, bo porodem jest no cóż poród fizjologiczny 🙂 ale czy to ma znaczenie na bycie matką? Wątpie. Mimo, że ja błagałam podczas SN o CC, to teraz się cieszę, że był mi dany naturalny. Ale nie dlatego, że czuje się lepsza, ale dlatego że lepiej poznałam swoje ciało i siły 😉

    • Dokładnie, nie ma znaczenia, matką się jest taką samą 🙂 Trochę Ci zazdroszczę tych doświadczeń. Chciałam poczuć dumę i spełnienie po ciężkiej pracy jaką jest poród naturalny. Ale mimo, że tego nie doświadczyłam to nie żałuję.

  • Ja rodziłam trzy razy i wszystkie trzy porody były naturalne i szczerze mówiąc, gdyby mi przyszło rodzić przez cesarkę, chyba bym się załamała, ale zdrowie dziecka i matki jest najważniejsze. Uważam, że cesarka, to zwykła operacja i nie jestem jej zwolenniczką. Taka jest nasza natura, że rodzimy w taki, a nie inny sposób i koniec! Ale, jest jedno ale! Jeśli jest coś co sugeruje, że poród może być niebezpieczny dla matki lub dziecka, to absolutnie cesarka musi być. Myślę, że cały ten szum jest trochę przerysowany. Nie spotkałam się z opinią, że jeśli rodziłaś przez cesarkę, to nie jesteś prawdziwą matką. Przecież, to bzdura totalna! Ludzie, są wrogo nastawieni, do tych co uważają, że cesarka im się należy, bo mam takie "widzi mi się"!

    • Ja byłam przerażona porodem naturalnym! Cieszę się, że wyszło jak wyszło, a Ciebie podziwiam i gratuluję 🙂

  • Miałam cesarkę. Ogromnie się z tego cieszę, nie chciałam rodzić "normalnie". Miałam cesarkę planową, więc obyło się u mnie bez akcji itp. itd. I dobrze. Pozdrawiam!

    • Grunt to zdrowie dziecka i matki. Ale równie ważny jest komfort psychiczny dla matki, dlatego uważam, że jesli ktos chce rodzić w ten sposób to powinien mieć prawo wyboru.
      Pozdrawiam również 🙂

  • Na litość boską…
    Mam cesarskie dziecko i ma się świetnie, na pewno miała się lepiej po "wydobyciu" niż tysiące noworodków poganianych oksytocyną. Kiedyś czytałam bardzo mądry artykuł pewnej położnej o porodach wywoływanych i powikłaniach, które wywołują u niemowląt tj. obtłuczeniach głowy, naczyniakach itepe. Jakby się tak zastanowić w Polsce nie ma porodów naturalnych (no może malutki promil), bo większość jest wywoływanych i do tego te upiorne obowiązkowe cięcie krocza. Mogą mnie nazwać leniwą matką, mogą pluć jadem i besztać, ale mam to głęboko w poważaniu, ponieważ dla mnie cc było najlepszym porodem jaki mogłam sobie wymarzyć. Wszystko było zaplanowane, więc stres zminimalizował się do minimum, żadna położna nie krzyczała na mnie, że mam przeć, oddychać, nie oddychać, nie krzyczeć, krzyczeć. Miałam bardzo miły zespół na sali operacyjnej i sobie żarty opowiadaliśmy. Jeśli Matki Polki męczennice chcą rodzić w bólach i upodleniu proszę bardzo, ale ja od początku mówiłam, że albo urodzę w domu, albo przez cc.

    • O właśnie, świetnie to ujęłaś, w Polsce praktycznie nie ma porodów naturalnych bo zaraz po wejściu na porodówkę poczęstują cię kroplówką z oxy albo dolarganem albo jeszcze innym bzdetem, a na koniec w ramach bonusu natną ci krocze i nikomu nie przyjdzie do głowy żeby pozwolić kobiecie spróbować rodzić naturalnie.

    • No to ja chyba miałam szczęście i jestem w tym małym procencie, bo ani kroplówki, ani nacięcia ani znieczulenia nie miałam, a porody i tak dobrze wspominam 🙂 a 3 godziny po porodzie sama już chodziłam i siedziałam normalnie co dziewczyny z sali były trochę zdziwione:)

    • To całuję rączki :). Hehe właściwie z tym dochodzeniem do siebie po porodzie to chyba sprawa indywidualna. Ja po cc jak tylko mnie postawili i odcewnikowali to zaczęłam ciekać i rozchodziłam bolące szwy. Bolała mnie za to głowa po znieczuleniu, bo teoretycznie nie mogłam jej podnosić,ale w praktyce musiałam, bo zostawili mi dziecko i jak ja miałam nie sprawdzić czy wszystko z nim ok? Dziewczyna obok po cn strasznie źle znosiła ból szwów po nacięciu krocza i jej pomagałam, bo ciężko było jej chodzić.

    • Monika to co napisałaś to szczera prawda! " Jakby się tak zastanowić w Polsce nie ma porodów naturalnych (no może malutki promil), bo większość jest wywoływanych i do tego te upiorne obowiązkowe cięcie krocza." Ja też od samego początku mówiłam, że chcę rodzic przez cc. Albo w ten sposób albo w żaden!
      Nie pamiętam tez aby "dochodzenie do siebie" było dla mnie jakieś trudne. Bardziej cieszyłam się z tego, że nie mam naciętego krocza 😉 Znam dziewczyny po porodach naturalnych, które miesiącami dochodziły do siebie.

    • Ja przy drugim porodzir podobnie jak Renata, bez znieczulenia, bez kroplowki i nacięcia, biegłam między oddziałami jakbym wcale nie rodziła. A po pierwszym mogłam usiąść normalnie po 3 tygodniach. Ale i tak w obu przypadkach chciałam rodzic naturalnie. Cesarkę jakoś do mnie nie przemawiała, widziałam co przechodziła trzykrotnie moja siostra…

  • 🙂 Świetny blog. Zapraszam do siebie, my dopiero zaczynamy przygodę pisaniem http://kaszka-z-mlekiem.blogspot.com/

    • Dziękuję 🙂 Na pewno odwiedzę.

  • To teraz powiedz w którym szpitalu rodziłaś? Bo jeśli czytam, że miał super sprzęt to kojarzy mi się ten na ul. P…. 🙂

    • Tak dokładnie 🙂 Szpital na Polnej 🙂

  • Ja rodziłam naturalnie. A może bardziej by pasowało jakbym napisała "naturalnie". Standardowo kroplówka z oksytocyną a pod koniec nacięcie krocza i próżnociąg. A no i oczywiście inna lekarka mi się na brzuch rzuciła, żeby pomóc dziecku "wyjść". A zaraz po porodzie? Wyciskanie ze mnie łożyska. Oj przez długi czas myślałam, że drugie dziecko będę miała tylko jak mi zrobią cesarkę:) No ale minęło trochę czasu i trochę się zatarły wspomnienia na szczęście. A nie rozumiem czemu kobiety, które miały cc mają być gorsze? Bo chciały uratować dziecko? Albo siebie? Czasem po prostu trzeba zrobić to co nakazuje rozsądek i nie myśleć że według powszechnie panującej obecnie mody jest się złą matką. I to tyle:)

    • O matko! Współczuję tego co musiałaś przejść. Strasznie to brzmi!
      Masz rację z tym co napisałaś. Najważniejsze to ratować zdrowie i życie swoje i dziecka. Uważam też, że nawet te mamy, które świadomie wybierają cc bez zagrożenia życia, tez maja do tego prawo.

  • Ja nie rodziłam co prawda ale widziałam już porody naturalne i cesarkę za żywo. I wiem jedno – nie urodzę naturalnie. Po tym co widziałam po prostu nie chce, boje sie i jestem taka wizja przerazona

    • Czyli odsetek porodów naturalnych z powikłaniami jest większy niż ten bez problemów? Czy sam ból rodzącej matki jest tak przerażający? Nie byłam wczesniej świadkiem porodu, ale miałam takie samo zdanie jak Ty. Wiedziałam, że nie chcę rodzic naturalnie.

  • Nie możemy podchodzić do rodzicielstwa jak do konkursu (niestety wielu rodziców, zwłaszcza matek, tak się zachowuje). To nie wyścigi. Nie wyobrażam sobie sytuacji żeby mi ktoś zaczął robić przytyki z powodu cesarki, chyba bym mu splunęła na kapcie i powiedziała "ups, ulało mi się"… Mam umrzeć na stole porodowym byleby tylko udowodnić tysiącom obcych bab, że jestem "równie wspaniała" i "bohaterska" co one? NIGDY.
    Nawet do tak cudownej sprawy jaką jest macierzyństwo należy podchodzić zdroworozsądkowo i konkretnie. Urodziłam to urodziłam. W jaki sposób? W JEDYNY DLA MNIE MOŻLIWY i koniec tematu. Żadnego tłumaczenia się, usprawiedliwiania. A jak ktoś uważa mnie za gorszą, bo dziecko ze mnie "wydobyto", to powinien iść na jakąś terapię, bo ma srrrrrrroooogie kompleksy i problemy ze swoją samooceną, skoro "pociesza" go taka rzecz jak dokuczanie innej mamie.

    • Cieszę się, że na Pudełku Mamy spotykają się same cudowne mamy o takich poglądach jak Twoje 🙂 Jestem z tego niezwykle dumna i szczęśliwa 🙂 Gdzie te wszystkie cholery co krytykują inne mamy się podziały ? 😉
      Dziękuję za ten komentarz 🙂

  • To ja dziękuję, bo otworzyłaś mi oczy na ten problem. Nie zauważałam go wcześniej, bo staram się nie udzielać na toksycznych forach lub grupach, które psują mi humor 😉 PS: natchnęłaś mnie do napisania nowej notki na Parzydełko. Dziękuję :*

    • Nie ma to jak mieć refleks i zauważyć nowe komentarze dwa tygodnie później…
      Twoje podejście do sprawy jest słuszne, lepiej nie psuć sobie nerwów i nie udzielać sie na takich forach i grupach. Muszę koniecznie wpaść na dłużej. Podoba mi sie Twój parzący język 😉

  • Nie potrafię zrozumiec tego całego zamieszania i dyskusji na temat, który poród jest lepszy. Dlaczego cc jest gorszy ? Też nie bardzo rozumiem. Ważne jest co kobieta i dziecko odczuwa, czy jest zdowe, czy ciąża przebiega prawidłowo. Po co oceniac ? Ważne co by maluch był zdrowy. A moment kiedy sie swoje dzieciątko zobaczy czy to poród naturalny czy przez cc nie jest juz tak istotny ostatecznie – ważny jest sam moment, tak piękny i nigdy nie zapomniany przez tego co go przeżył.

    • Ja też zupełnie nie potrafię tego pojąć… po co te przepychanki i ocenianie innych mam przez pryzmat porodu. Od kiedy jestem mamą inne matki zadziwiają mnie nieustannie.

  • u mnie cc było dla ratowania dziecka szybka nagla robiona w pospiechu i na gwałt. czasami niestety nie mozna sobie wybrać

    • Cieszę się, że reakcja była szybka, że lekarze nie zwlekali jak często maja to w zwyczaju… Czasami nie ma wyboru to prawda, ale nie oceniam nawet wtedy gdy mamy dokonują takiego wyboru i wolą cc.

  • Ja jak widzę takie głupawe dyskusje to zamykam stronę i nie czytam. Szkoda nerwów.
    Ja rodziłam naturalnie. nie wspominam źle porodu, ba nawet całkiem dobrze, ale to dzięki wspaniałej położnej.
    Bez problemów się nie obyło. Byłam ponad tydzień po terminie. Zaraz Boże Narodzenie. Postępu w porodzie brak. Na szczęście jak już się pojawiły pierwsze skurcze to poszło błyskawicznie.

    • Masz rację, najlepiej nie czytać i nie wkurzać się niepotrzebnie.
      Oj to miałaś pewnie już stresa… Ja byłam 3 dni po terminie a zaczynałam panikować haha Cieszę się, że masz dobre wspomnienia, bo nie ma nic gorszego jak trauma.

  • Anonimowy

    Według mnie dyskusja na temat tego, która matka jest gorsza, a która lepsza nie ma żadnego sensu 🙂 Moim zdaniem nie ma kompletnie znaczenia to, czy rodzi się naturalnie czy przez cesarskie cięcie, tylko to jak wychowuje się i dba o maluszka. Moja żona rodziła przez cesarkę, takie były zalecenia lekarza 🙂 Jest cudowną matką, a nasza mała Iga jest oczkiem w głowie mamy i taty 🙂 Zapraszam do mnie http://www.simed.pl/blog/cesarskie-ciecie-%E2%88%92-porod-to-czy-nie-porod/ można poczytać o moim spojrzeniu na ten temat

    Pozdrawiam,
    Krzysiek 🙂

    • Jak się cieszę, że wpadł do mnie tata 🙂 Dziękuję Krzyśku za tę opinię i za linka. Na pewno do Ciebie wpadnę.
      To miłe czytać jak postrzegasz swoją żonę 🙂
      Pozdrawiam!