<a href=”http://www.bloglovin.com/blog/14052657/?claim=3sk4zrqu86y”>Follow my blog with Bloglovin</a>

Nie znoszę leniwych ludzi. Leniwych w stosunku do życia, takich którzy nie wymagają niczego od siebie, takich którym wiecznie nic się nie chce. Usprawiedliwiają swoje lenistwo tym, że czasy ciężkie, że pracy brakuje, że życie im się nie ułożyło, że brak im szczęścia… czekają aż ktoś im coś da. Często uważają, że im się wszystko należy, bo są przecież tacy poszkodowani przez los. A tymczasem nie zrobili nic, absolutnie nic by to życie zmienić, by coś dać od siebie, aby poprawić swoją sytuację życiową. Nie kształcą się, nie rozwijają się w żaden sposób, ich życie jest ubogie w doświadczenia. Nie szukają, nie próbują, nie starają się. Czekają… tak naprawdę nie wiadomo na co. Za to potrafią wytykać innym, że ktoś ma dom, samochód, że im się powodzi, bo pewnie mają znajomości, bo może lewe interesy robią, a być może kradną? Takiego lenistwa nie zaakceptuję nigdy.

Mam jednak zamiar namówić Was na odrobinę pozytywnego lenistwa, takiego koniecznego, które dobrze wpłynie na Wasze życie, na Waszą psychikę, a przede wszystkim na Waszą rodzinę.
Jak często pozwalacie sobie na odrobinę lenistwa? Wiem, że mamy, nie mają na to czasu, a te blogujące lub pracujące, a najgorzej to już blogujące i pracujące jednocześnie nie maja go wcale. Ale czy faktycznie nie ma szans na leniwą chwilę? Na jeden dzień luzu i nic nie robienia? Jak często mówicie siebie, że nie macie czasu nawet pomyśleć? A gdyby tak wprowadzić zasadę obowiązkowego lenistwa? Jeśli nie da się na to przeznaczyć dnia to może chociaż jedną godzinę? Godzina na wyciszenie i na totalne nic nie robienie!
Jesteśmy w obecnym świecie zabiegani, gonimy cały czas za czymś, niekiedy gdyby ktoś nas zatrzymał i zapytał „za czym tak spieszysz?” nie potrafilibyśmy udzielić mu odpowiedzi. Zrywamy się z łóżka w pośpiechu, bo nasze zmęczenie zagłuszyło dźwięk budzika. W pośpiechu jemy śniadanie, a być może nawet nie jemy, bo nie ma na to czasu. Kilka łyków kawy i biegniemy przed siebie. Praca! Praca, praca, praca… bo potrzebne pieniądze, awans, nowe mieszkanie, dom, nowy samochód, drugi samochód, więcej gadżetów. Im bardziej gonimy za pieniędzmi tym większe mamy oczekiwania, potrzeby, chcemy więcej i więcej, bo to co niedawno było marzeniem już nam nie wystarcza. Kiedyś zadowalały wczasy nad morzem, teraz egzotyczne wycieczki już nie sprawiają frajdy. Szczytem marzeń było własne mieszkanie, teraz koniecznością jest inteligentny dom z mnóstwem bajerów, który stał się hotelem do którego wpadamy na kilka godzin snu i kilka łyków kawy pospiesznie wypitych w biegu do pracy. Lenistwo?! A co to takiego?
Jeszcze niedawno wystarczało rodzinne kombi. Dziś wymagania są większe. Samochód taki co podkreśli męskość pana domu, drugi to najlepiej terenowy z napędem 4×4,  dla pani domu coś małego, ale nie byle jakiego, musi mieć to coś. Dzieciom już też nie wystarczają zwykłe zabawki o których my jako dzieci nawet nie marzyliśmy. Teraz trzeba zapewnić im możliwości rozwoju w postaci telefonów, tabletów i innych gadżetów. Trzeba też je zapisać na prywatne lekcje języka, śpiewu, tańca i nie wiadomo czego jeszcze, bo to też wpływa na ich rozwój. Czyżby? A gdyby tak pozwolić im na nic nierobienie? Na chwilę lenistwa od tego nowoczesnego stylu bycia i życia? Czy nie bardziej kreatywna dla dziecka byłaby zwykła kartka i kredki? Co najbardziej cieszy Wasze maluchy? Bo moje jest na etapie fascynacji blaszanym kubeczkiem, papierem który może zgniatać i kablem od laptopa. Czy gdybyśmy pozwolili dzieciom się ponudzić zamiast zapełniać ich czas kolejnymi zajęciami i urządzeniami, które za nich myślą, nie stałyby się bardziej twórcze? Pamiętacie jeszcze swoje zabawy? Bo ja tak choć zabawek miałam mało, potrafiłam ze zwykłych przedmiotów wyczarować domek dla lalek , sklep w który bawiłam się z koleżanką, kryjówkę pod stołem zrobioną za pomocą koca i szkołę dla lalek i misiów. Czy nasze dzieci mają w dzisiejszym świecie czas na lenistwo?
Konsumpcjonizm nas zabija. Sprawia, że zapominamy o tm co najważniejsze. Przez niego nie potrafimy już cieszyć się z tego co osiągnęliśmy, bo cały czas coś podpowiada nam, że musimy mieć więcej. Konsumpcjonizm wywiera na nas presję by stać się lepszym od innych, by mieć więcej niż inni. Tak nas wciąga , że nie potrafimy już się zatrzymać. Nie potrafimy już wylogować się z tego życia, z tej ciągłej gonitwy, nie potrafimy zapomnieć o pracy i, o pożądaniu tego, czego jeszcze nie mamy. Nawet w dni wolne od pracy zatraciliśmy się absolutnie. Zorganizowaliśmy sobie i dzieciom czas tak , że nie mamy chwili na wspólne poleniuchowanie. A gdyby tak oderwać się choć na moment? Rozłożyć koc w parku, zrobić piknik, albo pójść z synem pograć w piłkę? Albo wybrać się z całą rodziną na wycieczkę rowerową? Pójść do kina? A może chociaż zjeść wspólny obiad? W dzisiejszych czasach wspólny posiłek rodzinny to rzadkość.
Patrzymy na otaczający nas świat, ale go nie widzimy. Czy jesteście w stanie zamknąć oczy i wymienić kilka szczegółów  zza okna? Nie dostrzegamy innych, nie widzimy nawet potrzeb swoich bliskich, zapomnieliśmy o tym, o co jeszcze niedawno nam chodziło. Nie przypominamy siebie z dawnych lat. Nie cieszymy się tym co mamy, bo chcemy więcej i więcej, i co najgorsze…. obojętnie ile byśmy nie osiągnęli zawsze będzie nam  mało.

 

********************
Inspiracją do dzisiejszego wpisu była czytelniczka Monika Zieli, której bardzo dziękuję bo „lenistwo” było jak do tej pory dla mnie największym wyzwaniem.
W
każdy poniedziałek pojawi się post , którego inspiracją możecie być Wy.
Wystarczy, że podrzucicie mi słowo klucz. Dzisiejszym było hasło „lenistwo„. Szczegóły na profilu fanpage Pudełko Mamy (klik). Zapraszam!

 

Written by Anna
  • Ja mam właśnie problem z akceptacją ludi, którzy całe życie siedzą z założonymi rękami, a innym zazdroszczą. Wielokrotnie się spotkałam z tym, że ktoś mi powiedział: "Bo Ty masz dom, samochody, inne dobra materialne!", ale czy ten ktoś zastanowił się kiedyś jakim kosztem ja to wszystko mam? Ciężko pracowałam na wybudowanie domu, teraz jeszcze ciężej jest, bo utrzymuje nas tylko mąż i musimy zapłacić kredyt, rachunki. Nikogo nie obchodzi, że 8 godzin pracowaliśmy, a kolejne godziny do ciemnej nocy byliśmy na budowie i wykańczaliśmy dom. Łatwiej jest kogoś oskarżyć o nieczyste interesy lub kradzieże. Nigdy nie zrozumiem takich ludzi i nie zaakceptuje ich sposobu myślenia.

    Jeśli chodzi o lenistwo w kwestii fizycznej, to czasem sobie pozwalamy na poleniuchowanie w niedzielne przedpołudnie na kanapie, choć przy dziecku wygląda to trochę inaczej 😉

    • Daria, jak ja się z Tobą zgadzam! Zresztą z Anią, autorką, także!
      Też nie potrafię zaakceptować tych, którzy tylko potrafią innym wytykać, a samemu bezczynnie siedzieć…

    • Tak, wielu takich ludzi jest niestety. Nie zastanowią się, że być może kosztowało to Was wiele pracy i wyrzeczeń.
      A takie leniuchowanie jak Wasze to uwielbiam! Czasem udaje mi się poleżeć pod kocem z książką gdy Nina śpi, albo gdy mój partner weźmie ją na spacer, a ja mam chwilę dla siebie. Leniuchowanie z dzieckiem to faktycznie inna sprawa 😉 Ale dobrze gdy ma się chociaż mózg wyłączony od myślenia o pracy, o obowiązkach i innych sprawach.

  • Powiem szczerze, że uwielbiam lenistwo – w czystej postaci, ale tylko i wyłącznie z najbliższymi. Wieczór z lampką wina z mężem, wieczorem w pokoju pełnym zabawek, z kupą ubrań czekającą na prasowanie… to jest klimat 😉 Czasami naprawdę warto odsunąć obowiązki w kąt by zrobić sobie przyjemność… a tą przyjemnością jest niewątpliwie również lenistwo 🙂

    • hahahaha 😀 Rozbawiłaś mnie tym klimatem! 😀

  • Po pierwsze, to miałam od 00:00 ustawione przypomnienie o słowie kluczu i co 30 min mi dzwoniło. Zerkałam nic, zerkałam nic i jak opublikowałaś post, to mnie z sieeci wyrzuciło i się spóźniłam!!!! Masz ci los!

    Bardzo mnie dotyczy ten post, bo mam rodzinne kombi. Dzieci chodzą na zajęcia dodatkowe jak chcą, jedyne co mają obowiązkowe, to dodatkowy język, o to w moim myśleniu "most important". Uważam, że mała ilość dodatkowych zajęć powoduję, że dzieciaki są o wiele bardziej kreatywne. Jak nie organizuję, non stop, moim dzieciom zabaw, zajęć itp. to same wpadają na świetne pomysły i bawią się rewelacyjnie. Sami jesteśmy spragnieni leniuchowania, a katujemy dzieci zorganizowanym dniem od samego rana do wieczora, a przecież jak dorosną, to czas na nic nie robienie się skończy a my takie to oto dzieciństwo im fundujemy: dorosłe smutne dzieciństwo.

    • Nie wierzę, że aż tak czekałaś! Serio??!! Miło mi! 🙂 I już się boję co Ty mi tam wymyśliłaś 😉 Jutro znów mamy piątek 😉
      Naukę języka tez uważam za bardzo potrzebne lekcje. Niestety dzieci tego nie doceniają a potem jako dorośli żałują, że się nie przykładali.
      Z Ciebie to fajna mam jest z mądrym podejściem do życia, macierzyństwa i rodziny. I do siebie samej 😉

  • Dziś mylimy lenistwo ze zwolnieniem tempa. Z odpuszczeniem sobie i innym. Są tacy którzy uważają że jestem leniem bo jestem z dziećmi w domu. Bo wybieram czas z nim przed czasem dla pracy zarobkowe,j pełnoetatowe. Nie dopuszczają innego punktu widzenia tym ludziom imponuje jedno: "kasa". Kiedyś ktoś powiedział jak Bóg dał dzieci to i na dzieci da. Ja w to wierzę i tak się dzieje 😉 Oczywiście te słowa rozumiem nie jako mannę spadającą z nieba ale jako możliwości.

    • Proponuję każdemu takie "lenistwo" w domu jakie masz Ty. A potem niech się wypowie.
      Dla mnie czas z Niną jest najcudowniejszy…. Gdybym tylko mogła chętnie zostałabym w domu i nie wracała do pracy. Chciałbym czuwać nad jej rozwojem i nad postępami. Boję się, że coś mnie ominie bezpowrotnie…

  • Trudny temat, niestety ludzie teraz chcą mieć wszystko – najlepiej na wczoraj. A więc pracują, zarabiają i przy okazji zatracaja się w tej chciwości. My nie mamy wiele ale potrafimy cieszyć się drobnostkami. Zamówiona pizza raz na dwa /trzy miesiące, kupnem nowej książeczki, wspaniała pogoda, długim spacerem i sobą.. Tym, że jesteśmy razem. To jest nasze lenistwo, gdy jesteśmy razem i możemy spacerować, bawić się – nic nas wtedy nie goni. To nasze lenistwo.

    • Tak, jak najwięcej i jak najszybciej! Niektórzy nie potrafią cieszyć się tym co maja i dążą do tego by mieć więcej. Niestety to też nie daje im szczęścia, ale nie potrafią już żyć inaczej. Jak dobrze czytać, że są jeszcze tacy ludzie jak Ty! Widać świat jeszcze nie oszalał do reszty 🙂

  • Znam ludzi leniwych, bardzo. Znam kobiety, o których mówi się, że "nie są stworzone do pracy tylko do kochania" i praktycznie nic nie robią, przepraszam – dbają o siebie. A później płaczą, bo mąż je zostawił. Mają 40lat, zero doświadczenia w pracy i dwie lewe, nie mają się z czego utrzymać. I kto jest temu winien? Rozumiem, że niektóre dziewczyny mają dobrą sytuację i nie muszą pracować, ale trzeba się zastanowić czy może lepiej zainwestować w swój rozwój? A jeśli mężowi coś się stanie? Wypadki chodzą po ludziach, później trzeba wszystko ogarnąć a im jest naprawdę bardzo, bardzo ciężko, bo wszystko miały podane na tacy. Albo mężczyźni będący wiecznie na garnuszku mamusi… Zero samodzielności, a potem szukają żony-służącej, obsługującej, tyrającej na dwa etaty, aby utrzymały swojego "pana"…

    • Znam tez takie historie. Zawsze byłam bardzo samodzielna i nie wyobrażam sobie, nie mieć sowich pieniędzy, być bez doświadczenia… W życiu bywa różnie i można zostać z niczym.
      Takich synusiów mamusi też znam i współczuję ich żonom. Nie ma nic gorszego jak taki partner 😉 No ale cóż… każdy jest kowalem własnego losu.

  • Stety albo niestety zapominam pomału co to lenistwo. Czasem marzę o chwili nic nie robienia. Jednak nigdy nie byłam w tym dobra. Brak zajęcia wywoływał we mnie wzmożoną potrzebę pracy, więc praktycznie się nie leniłam. Znalezienie zajęcia ułatwiało i ułatwia mi mieszkanie w domu jednorodzinnym, tu zawsze znajdzie się coś do zrobienia. 🙂

    • Dom to faktycznie wieczne wyzwanie. Nie mam niestety własnego domu może dzięki temu umiem leniuchować? Nie, chyba nie…. Po pracy zawsze oddawałam się lenistwu na kanapie 😉 Teraz gdy jestem mamą to rzadkość, ale zdarza się 🙂

  • No to nie jest z moją rodzinką tak źle. Nie mamy inteligentnego domu tylko mieszkanie i to na kredyt, zamiast auta z napędem 4×4 mamy rodzinne kombi i to stare, a moim dzieciom jak najbardziej pozwalam się nudzić. Leniuchować tak zupełnie nie lubię, nudzi mnie to, mam poczucie marnowanego czasu, ale uwielbiam za to spędzać czas z rodziną aktywnie, na zwiedzaniu, spacerowaniu, pływaniu- tak wtedy mój mózg się resetuje 🙂

    • To jest nas więcej 😉 Też nie mamy inteligentnego domu. Nieinteligentnego też nie mamy 😀 I lubimy nasz stare kombi. Mój partner uważa , że to najlepszy samochód na świecie i póki się nie rozpadnie to go nie wymienimy 🙂 "Leniuchowanie" aktywne też jest dobre, bo to o czym piszesz to relaks , wypoczynek od myślenia o pracy i o pieniądzach, a to właśnie jest najważniejsze.

  • Podpisuję się obiema rękami! 🙂 Ja pozwalam moim dzieciom leniuchować.
    Nie przeginam z nakładaniem na nich dodatkowych zajęć, lekcji czy innych atrakcji. Wiem, że człowiekowi potrzebne są takie chwile nic-nierobienia. Choć jak pewnie większość współczesnych ludzi ja sama mam już z tym problem…

    • Bardzo mi miło! Cieszę się, że jest nas więcej.
      Trzeba walczyć zatem z samym sobą 😉

  • Ja uwielbiam spędzać czas z moimi bliskimi i niech będzie to lenistwo, choć raczej jesteśmy aktywną rodzinką 🙂 My po prostu tak wypoczywamy chyba 😉

    • I prawidłowo! Chodzi o to by dać poleniuchować naszemu mózgowi, naszym myślom, które biegną w kierunku potrzeb, pracy i pieniędzy.

  • Ojjjj, ja też nie lubię ludzi leniwych. Nie lubię ludzi nieaktywnych. Narzekających. Biadolących. Smutnych. Lubię ludzi, którym się chce. Którzy wierzą, że się da. I angażują się. I przeżywają życie na 100%. Bez hamulców. Żyją. Korzystają. I zawsze, bez wahania, mogę powiedzieć, że takimi ludźmi są moi rodzice. Jesuuuusie, ile oni mają energii w swoim życiu! Są dla mnie kopalnią inspiracji :))) / Agata

    • To naprawdę nic tylko brać przykład z Twoich rodziców. Właśnie tak sobie wyobrażam w przyszłości siebie i mojego partnera – jako pełnych energi i takich, którym ciągle chce się coś robić w życiu. Nina dorośnie… będziemy leniuchować na kocu na łące 🙂 No chyba, że reumatyzm i bolące korzonki nam nie pozwolą 😀

  • Anonimowy

    Ja mam wrażenie ,że teraz wszystko jest modą jest na pokaz nawet rodzaj wypoczynku .Na topie bieganie ,maratony to jakaś nowa choroba ,kajty ,narty itp.wszysko fajnie a może walnąć się na trawę i popatrzyć w niebo i posłuchać wreszcie ciszy .Ja mam taką potrzebę relaksu na łonie przyrody polecam nie potrzeba do tego drogiego lansiarskiego ubioru ani sprzętu a chyba tego spokoju nam najbardziej brak .Czasem rower dla odmiany żeby odleżyn nie dostać .

    • Ja też lubię ciszę. Od kiedy jestem mamą cisza mnie niepokoi haha Ale wcześniej lubiłam bardzo poleżeć sam na sam z myślami 🙂