Zanim poznałam Le mój styl życia miał niewiele wspólnego z dbaniem o zdrowie. Zdziwilibyście się bardzo wiedząc jak zaczynałam dzień… bardzo niezdrowo! Dziwię się teraz ja, jak on dokonał tego wszystkiego zmieniając mnie i moje złe nawyki i przyzwyczajenia. Bo to właśnie jest główną przeszkodą do zmiany trybu życia: nawyki i przyzwyczajenia. Trudno nam z nich zrezygnować, a wystarczy się zmotywować i uwierzyć, że to wcale nie jest takie trudne i pomóc własnemu ciału czuć się dobrze, dać sobie większe szanse na zdrowe życie. Czasem nie zdajemy sobie sprawy z tego jak bardzo szkodliwe może być to czego używamy. Świadomość to podstawa!

Brzmi być może poważnie, ale my naprawdę żyjemy normalnie i nie popadamy w skrajności, nie wariujemy, choć niektórzy kręcą głowami gdy nas słyszą jak opowiadamy o tym co jemy, a czego nie 😉
Jak zaczynamy dzień? Od trzech podstawowych czynności, które następują zaraz po sobie, codziennie w takiej samej kolejności.
  • Pierwsze co robimy po przebudzeniu to pijemy szklankę ciepłej wody z cytryną. Dzięki wypiciu takiej wody przed śniadaniem zapewnimy sobie działanie antybakteryjne, przeciw wirusowe i wspomagamy tym samym układ odpornościowy. Cytryna ma mnóstwo korzyści, dobrze działa na układ pokarmowy i wątrobę. Zawiera witaminę C, B-kompleks, wapń, żelazo, magnez, pektyny, bioflawonoidy, potas, a nawet błonnik, a sok w niej zawarty odkwasza organizm co jest bardzo znaczące w przypadku złej diety jaką niestety wiele osób stosuje. 7 głównych powodów dla których warto pić ciepłą wodę z cytryną to: lepsze trawienie, dodatkowa dawka energii na cały dzień, źródło potasu (cytryna zawiera go więcej niż jabłka czy winogrona), wspomaga układ odpornościowy, odświeża oddech, pomaga na cerę, pomaga też schudnąć. Przekonani? No to od dziś razem ze mną tak zaczynacie dzień:)
  • Po wypiciu wody wykonujemy z Le parę ćwiczeń. I tu muszę się przyznać bez bicia… ostatnio mi brakuje chęci i pozostawiłam Le na macie do ćwiczeń samego. Ćwiczymy razem od kiedy się poznaliśmy. Gdy zaszłam w ciąże zaprzestałam ćwiczeń, a to dlatego, że trochę się bałam, a potem dlatego, że nie mogłam. Po ciąży jak już zaczęłam lepiej funkcjonować powróciłam do ćwiczeń. Jednak gdy doszłam do formy, motywacja mi spadła. Obiecuję poprawę 🙂 Nasze codzienne ćwiczenia to nic skomplikowanego. Kilka ruchów rozciągających, a potem kilka elementów z jogi. Każdy może dostosować takie ćwiczenia do siebie. Najważniejszy jest ruch i o to chodzi aby zacząć dzień z energią, by pobudzić swoje ciało do życia 🙂
  •  Po ćwiczeniach przychodzi czas na pierwsze śniadanie. A na śniadanie nasze musli. Piszę nasze bo robimy je sami. Nie kupujemy żadnych gotowych mieszanek bo to ZŁO! Serio 🙂 Czytajcie etykiety! Te wszystkie musli fit i inne rzeczy light to mają to napisane tylko po to by kogoś nabrać, kogoś kto nie czyta etykiet. Przepis na nasze musli:
    płatki jaglane, płatki owsiane, płatki gryczane, otręby orkiszowe, otręby żytnie, suszona żurawina, suszone śliwki, suszone morele, jagody goji, pestki dyni, słonecznik, migdały, orzechy włoskie – to wszystko zalewany wrzątkiem zaraz po przebudzeniu aby chwilę odstało. Na koniec dodajemy starte świeże jabłko i jogurt naturalny. (I tu powtórzę się z czytaniem etykiet. Nie jest to łatwe, ale spróbujcie odszukać taki jogurt który nie zawiera w sobie mleka w proszku). Możemy do tego wszystkiego dodać miodu i koniecznie odrobinę kurkumy, ponieważ kurkuma tak jak jagody goji ma właściwości antynowotworowe.

 

To trzy podstawowe punkty których się trzymamy. Na drugie śniadanie jemy po prostu zdrowo. Tak samo jak na obiad i kolację. Robiąc zakupy wybieramy zdrowe produkty i czytamy etykiety. Na ile to możliwe staramy się jeść produkty ekologiczne, jak najmniej przetworzone, unikamy konserwantów, wzmacniaczy smaku, aromatów, barwników, środków spulchniających, emulgatorów, stabilizatorów, zagęstników. Unikamy żywności genetycznie modyfikowanej. Staramy się bardzo unikać tego wszystkiego, choć nie jest to łatwe. Producentom niestety nie zależy na naszym zdrowiu, dlatego nie dajmy się truć.
To co jemy to makarony z mąki orkiszowej, żytniej, gryczanej, jęczmiennej czy też kukurydzianej. Unikamy mąki pszennej, która pozbawiona jest wartościowych minerałów i witamin. I pamiętajcie przy makaronach, aby w zawartości nie było jajek w proszku!
Ryż tylko brązowy, bo biały jest przetworzony a tym samym pozbawiony wszystkiego co cenne.
Kasze! U nas to podstawa. Szczególnie jaglana, orkiszowa i gryczana niepalona.
To czego w naszym domu nie znajdziecie na pewno to słodkości. To nie tylko dlatego, że tak wybraliśmy, bo zdrowiej, ale jest nam łatwiej tak wybrać bo przede wszystkim nie lubimy słodkiego. W naszym domu jedyny cukier jaki jest to brązowy i 500g starcza nam na pół roku 😉 Ja nie słodzę niczego, a to dlatego, że wolę prawdziwy smak niż taki co go cukier oszukał. Nie słodzę od kilkunastu lat. Wiem, że niektórym pewnie trudno w to uwierzyć. Ja zamiast słodkiego zawsze wolałam z tych niezdrowych rzeczy orzeski solone, chipsy, paluszki… Niestety to też zło. No , ale bez przesady 🙂 Bez łamania zasad nie było by przyjemności życia. Od czasu do czasu grzeszymy i pozwalamy sobie na chwilę zapomnienia 😉
Słodkości typu ciasteczka i cukiereczki są naszym wrogiem nie tylko ze względu na cukier ale na utwardzone tłuszcze jakie zawierają. To nawet nie jest margaryna… to jest coś znacznie gorszego!
To czego jeszcze nie znajdziecie w naszym domu to produktów typu instant, żadnych kostek rosołowych i produktów błyskawicznych. Kawę rozpuszczalną mamy i trujemy nią gości – ale tylko na wyraźne ich życzenie. Sami pijemy kawę naturalną i chętnie proponujemy ją każdemu kto nas odwiedzi 🙂 Kiedy byłam w ciąży i gdy karmiłam piersią, piłam kawę zbożową. I to nie taką rozpuszczalną. Przypominam, że to co się rozpuszcza to przetworzone ZŁO! 🙂 Piłam kawę zbożową sypką przeznaczoną do gotowania, ewentualnie taką w saszetkach. Z herbat pijemy tylko te liściaste, a głównie to herbatę czerwoną. Na drugim miejscu jest zielona.
W obecnych czasach prowadzenie zdrowego trybu życia nie jest łatwe, zdaję sobie z tego sprawę. Żyjemy w ciągłym biegu. W pośpiechu robimy zakupy, jemy szybko i byle jak, czasem byle gdzie. Postarajmy się o chwilę na zatrzymanie się przy sklepowym regale. Dajmy sobie czas na przeczytanie etykiet, na poznanie tego co zdrowe, a co nie, by nie odejść z tego świata równie szybko. To co jemy ma ogromne znaczenie. Nie mamy wpływu na wszystko, otacza nas wiele chemii i wiele złych produktów, które mają fatalny wpływ na stan naszego zdrowia. Postęp cywilizacyjny niestety dobija nas coraz bardziej. Wrasta liczba zachorowań na raka, pojawiają się nowe choroby. Nie tylko zła żywność ma na to wpływ, ale także zwykłe, jakby się mogło wydawać produkty takie jak odświeżacze powietrza, pachnący papier toaletowy, antyperspiranty… to wszystko to chemia , która nas niszczy.
Tak oto z Le żyjemy i staramy się dbać o siebie nawzajem poprzez rozsądne zakupy, a pomaga nam w tym książka, która stała się dla nas wyznacznikiem nowej drogi do zdrowia, książka pt. „Zamień chemię na jedzenie”, którą Wam polecam. Tak samo jak polecam dwie warte uwagi strony, które również pomogą Wam w drodze do zmiany stylu życia Czytamy Etykiety oraz Skrzydła Natury.
Mam nadzieję, że dałam komuś motywację i chęć do zagłębienia się w temat zdrowego trybu życia 🙂
A ja wyczekuję wiosny, takiej na stałe i możliwości na więcej ruchu. Już się nie mogę doczekać kiedy odkurzę i wyjmę z garażu swój rower i pojadę nim na pierwszą przejażdżkę z Niną 🙂
Written by Anna
  • Masz rację, że w tych czasach zdrowe odżywianie nie jest łatwe. Tylko warzywa i owoce ze swojego ogródka są zdrowe, bo przecież nie mamy pewności co znajdziemy w supermarketach. Swoją drogą natrafiłam kiedyś na artykuł odnośnie produktów ekologicznych. Trzeba również uważać, bo okazuje się, że sprzedawcy w tej kwestii bywają nieuczciwi. I bądź teraz człowieku mądry, co dać dziecku do jedzenia… Jeżeli chodzi o Wasz zdrowy tryb życia, to podziwiam. My też staramy się odżywiać dobrze, ale w porównaniu do Was to nieźle kulejemy. Obiecuje poprawę 🙂 buziak

    • To prawda. Ja się cieszę, że moja mama ma ogródek działkowy więc zawsze coś tam przywiozę od niej. A nieuczciwość sprzedawców tak jak piszesz, zdarza się nawet przy produktach ekologicznych.
      Z produktami dla dzieci to już w ogóle jest kosmos. Strach dawać cokolwiek.
      Życzę powodzenia w poprawianiu stylu życia 😉 Buziaki :*

  • Dzisiaj ludzie są bardzo zabiegani i większosc nawet nie ma czasu przygotować sobie czegoś zdrowego tylko idzie na łatwizne i robi zupkę z proszku ;/ Sama coś o tym wiem bo w momencie kiedy mam wstać o 5 rano do pracy nie mam totalnie ochoty robic zadnych ćwiczen czy przejmowac sie zdrowym śniadaniem…Jednak staram się ćwiczyc po pracy, to zawsze coś 🙂

    http://angelaendzel.blogspot.com/

    • O 5 rano to i mnie nikt by nie przekonał do ćwiczeń, nawet za pieniądze 😉 A zupkę wyrzuć! Koniecznie! Takie musli możesz przygotować wieczorem. Wsypujesz co trzeba, zalewasz wrzątkiem i zostawiasz na noc pod przykryciem. Rano dorzucasz tylko jogurt, a zamiast jabłka możesz dać sobie np. banana 🙂 Zajmie Ci to chwilkę, a jaka bomba zdrowotna 🙂 Polecam!

  • Ja staram się zachować złoty środek, w naszym domu nie ma fix'ów i innych tego typu żywieniowych wynalazków, ale od czasu do czasu nie odmówię sobie kawałka pizzy 🙂 Rozgrzeszam się tym, że jestem bardzo aktywna. Na pewno jeszcze większą wagę będę przywiązywać do tego, co je mój syn. Na szczęście mamy zaprzyjaźnione gospodarstwo 🙂

    • No to pięknie! My również staramy się zachować złoty środek, chcemy te złe produkty eliminować, ale wiadomo, nie wszystko się da i czasem pozwalamy sobie na małe grzeszki 😉 My pizze oczywiście robimy sami no i z mąki razowej 😉

  • Za czym poznałam męża mój zdrowy styl życia sprowadzał się tylko do siłowni. Za to mój mąż od bardzo dawna ma świra na punkcie ćwiczeń i zdrowego stylu życia. Teraz dzięki niemu również zdrowo się odżywiam. Mąż motywuje mnie do ruchu, aktywnego spędzania czasu. Ja natomiast przekonałam go do zielonej herbaty, nie słodzenia i mniejszej ilości soli. Może nie jest u nas idealnie fit, ale się staramy 🙂

    • Oj jest idealnie! Brawo! Ja tez ograniczam sól do minimum. Gdyby nie motywacja mojego partnera pewnie nie dbałabym o siebie tak bardzo 😉 Fajnych mamy tych facetów 😉

  • No to podniosłaś poprzeczkę… 😛 Jakie ja będę miała wyzwanie goszcząc Cię w swoich progach ! No no kochana, godni naśladowania jesteście. U nas z jedzeniem bywa różnie, używamy półproduktów. Ale we mnie mąż też zapoczątkował zapał do aktywności fizycznej – dla niego to podstawa 😉 Mieć faceta to jednak dobra sprawa, prawda? 🙂

    • Będąc u kogoś nigdy nie grymasimy i nie mówimy "tego nie jemy", przeciwnie doceniamy i jemy ze smakiem 🙂 Aktywność to już coś. Brawo! A mieć faceta to faktycznie, jednak dobra sprawa 😉

  • My tez baardzo staramy sie jesc zdrowo 🙂 polecam wykonanie bulionetki Olgi Smile, na zastepstwo kostek rosolowych. Chleb pieke sama, zytni albo orkiszowy z ziarnami. I niestety tak samo jak ty, nasza glowna slaboscia sa czipsy itp 😀

    • na ten chleb to muszę wziąć przepis. Le będzie piekł 😉

    • Marta – blog Olgi Smile jest rewelacyjny, jutro zabieram się za bulionetkę 🙂

    • O! To i ja muszę go sprawdzić 🙂

  • Ale cwiczenia….. no nie potrafie sie zmusic! I tez nie przepadam za cukrem i slodyczami 🙂

    • Hm… pomyślę nad tą motywacją. To nie dobrze, że wolisz chipsy, będziesz mnie kusić 😉

  • Anonimowy

    Ja też lubię zdrowe gotowanie, natomiast z ruchu to uwielbiam spacery i jazdę na rowerze. Zawsze w miarę zdrowo jadłam, ale od kiedy zaszłam w ciążę odrzuciłam wiele rzeczy: alkohol, kawę, kolorowe napoje, sól, chipsy i tego typu przekąski. Zaczęłam pić codziennie minimum butelkę wody mineralnej i jeść dużo owoców i warzyw. To mi zostało do dziś. Ale przepis na musli wypróbuję koniecznie. Magda.

    • To tak jak u mnie. Wiele rzeczy odrzuciłam w ciąży i tak mi zostało, nie sięgam po nie bo zdążyłam się odzwyczaić i nie brakuje mi och 🙂
      Spróbuj musli, mam nadzieję, że zasmakuje 🙂

  • Zgadzam się z tym co napisałaś ale gorzej niestety z wykonaniem:)

    • Wystarczy zmobilizować się aby zacząć, a potem to już wchodzi w krew 😉

  • Zazdroszczę wytrwałości. Co prawda sama nie używam zupek w proszku, Vegety i innej chemii, piję gorzką zieloną herbatę i czystek (od czasu gdy wpadłam na post Malanie's) – dzieciom też nie słodzę, chyba, że miodem, soli używam mało, staram się zwłaszcza maluchom zapewnić 5 porcji warzyw i owoców dziennie, ale jednak nie potrafię odmówić sobie rzeczy, które mi smakują – jak np. słodyczy (to okropne, ale wcinam ukradkiem). W odniesieniu do siebie oszukuję, ale moje pociechy staram się odżywiać jak najzdrowiej. Z czytaniem etykiet to u mnie ciężko, chociaż powiem, że po przeczytaniu postu, wyjęłam z lodówki jeden serek od babci i gdy przeczytałam skład… dałam go mężowi 🙂 Przeraziły mnie te dodatki. Mam za to manię sprawdzania właściwości niektórych produktów w Internecie:) A z kawą podobnie jak u Ciebie. Co prawda rozpuszczalnej w ogóle w domu nie mam, pijemy kawę tylko z ekspresu, ale kupiłam też zwykłą sypaną tylko ze względu na moje siostry, którym nie smakuje kawa bez fusów. Powód: zaczęły do mnie przyjeżdżać ze swoją…
    Ruch – jak najbardziej: bieganie (zaczęliśmy od września za sprawą mojego męża – nie lubię, ale biegam) i rower (od wiosny do jesieni – to akurat uwielbiam i już nie mogę się doczekać pierwszej wyprawy w komplecie). Od czasu do czasu robię też mężowi oczyszczanie, które przygotowała dla niego dietetyczka wraz z dwutygodniową dietą… W sumie wszyscy jemy w tym czasie to samo, ale on przestrzega zaleceń dokładnie, my – niekoniecznie 🙂

    • Wow! Naprawdę nieźle 🙂 I podziwiam Cię za bieganie. Z tym u mnie ciężko, dlatego wolę poranne ćwiczenia w domu. No i tak jak Ty czekam na wycieczki rowerowe. Jeśli chcesz nauczyć się czytać etykiety i zagłębić się w temat chemii w naszym życiu to polecam tę książkę "Zamień chemię na jedzenie" jest świetna, mnie bardzo pomogła.
      Uwielbiam Twoje komentarze: " Z czytaniem etykiet to u mnie ciężko, chociaż powiem, że po przeczytaniu postu, wyjęłam z lodówki jeden serek od babci i gdy przeczytałam skład… dałam go mężowi :)" :D:D:D

    • 🙂 Pomijam poprawność językową 🙂 czytanie, przeczytanie. Wstałam o 6 i już trochę kiepsko funkcjonuję, a muszę poczytać co w trawie piszczy 🙂 A dałam mężowi bo… on wszystkożerny jest 🙂 Ja zresztą też, właśnie zjadłam drugi 🙂

    • Hahahahaha! Uwielbiam Cię!

    • Miło mi 🙂

  • Podziwiam Was 🙂 Ja staram się czytać etykiety, pić jak najwięcej wody, też pijemy herbatę zieloną, czerwoną i oczywiście niesłodzoną, makarony z mąki żytniej … hmmm i chyba na tym się skończy bo ruch teraz to mam przy córci 🙂

    • To wcale nie nie jest tak mało 🙂 Widzę, że coraz więcej ludzi ma świadomość tego co jest zdrowe a co nie 🙂 Tak trzymaj! 😉

  • Do tych śniadań muszę się przekonać.Najczęsciej to wypijam koktajl w drodze do pracy a śniedanie zjadam dopiero koło południa a to przeciez podstawa. Natomiast duzo sie ruszam. Basem 2xtyg, bieganie2xtyg, no i w pracy tez nie siedze za biurkiem tylko auto, sklep, auto, sklep i tak 20 razy dziennie:-) *zuza

    • Późne śniadanie trzeba koniecznie zamienić na wcześniejsze 😉 Gratuluję za to aktywności fizycznej, ja za to muszę właśnie popracować nad zwiększeniem jej u siebie 🙂

  • Ojejjj, to taki post dla mnie 🙂 Ja też piję szklankę wody z cytryną, nauczyłam już męża, żeby o 5tej rano dzień zaczynał od przygotowania 2 szklaneczek z cytryną 😉 Ostatnio robiłam też swoją własną granolę i też świetnie się sprawdza na poranne śniadania. Jako, że pierwszy posiłek jemy o 5-tej, musi to być coś szybkiego, więc zazwyczaj kroję sobie jakiegoś owoca na wieczór, przykrywam, a rano dodaję do różnych papek – płatki owsiane/ jaglane, itd. Ostatnio królują u mnie płatki ryżowe, ale gotuje sie je na mleku i najlepiej na świeżo zjeść jeszcze ciepłe, więc zazwyczaj jest to rarytas weekendowy (np. dzisiejszy ;>). Co do sztucznych przypraw – wegetę miksuję sobie sama w Termomixie i jestem z niego bardzo zadowolona, bo można sobie w nim zrobić wszystko – swój własny ketchup bez konserwantów, kostki rosołowe, itd. Więc kupowanych przypraw praktycznie już nie używam.

    I oczywiście, zapomniałabym dodać, chipsy z kauflanda i FIT I SELER NACIOWY ponad wszystko! ;))))
    / Agata

    • Płatki ryżowe… zjadam czasem po córce kleik ryżowy, liczy się? 😉 A ten Termomix to co to? Nie słyszałam wcześniej o nim. Zaciekawiłaś mnie.

    • Termomix to rewelacyjne urządzenie. Można w nim gotować, robić soki, idealnie wyrabia ciasto bez wysiłku. Przepisów i pomysłów jest mnóstwo. Oszczedza multum czasu. Kosztuje sporo, ale warto. Moja teściowa go ma już ponad 10 lat i przygotowuje w nim extra rarytasy. Sama kiedyś sobie na pewno taki kupię. Dla mam i zapracowanych kobiet idealny.

    • No zobaczcie dziewczyny a ja nie słyszałam o tym. Dzięki! Zaraz poszukam i poczytam co to za cudo może się skusimy na zakup 🙂

  • Aha i jeszcze: zazdroszczę wspólnych ćwiczeń 😉 Mój mąż na to nigdy nie poszedł. Ale dotarliśmy się w tym temacie – on chodzi sobie 3 razy w tygodniu grać w piłkę nożną z kolegami i biega czasami, a ja bardziej takie babskie zajęcia typu fitness, aerobik, zumby, itd 😉 /Agata

    • No widzisz, a u nas na odwrót ta ja byłam z tych nieprzekonanych i Le mnie zmobilizował to wspólnych ćwiczeń 🙂 Fajnie, że w ten sposób się zgrywacie. W sumie to tez bym chciała wyjść na takie babskie zajęcia 😉

  • I zgodzę się z Tobą, że kluczem do sukcesu jest zjedzenie pożywnego śniadania, nie później niż 30min od pobudki. A przerwy między posiłkami maksymalnie 2-3 godzinne. Odkąd zmieniłam swój tryb jedzenia, schudłam z 3kg zmieniając jedynie godziny posiłków. / Agata

    • U mnie z przerwami 2-3 godzinnymi gorzej, póki co rytm wyznacza mi Nina 😉 Ale wypracujemy to w przyszłości 🙂

  • Kurcze ja myślałam, że całkiem zdrowo się odżywiam ale przy Tobie to jem prawie wszystko co złe. ;P
    Kiedy będziemy na swoim garnuszku na pewno będzie nam łatwiej zmienić pewne przyzwyczajenia. Zresztą mieliśmy już kiedyś tego przedsmak jak mieszkaliśmy tylko we dwoje przez ponad rok. Teraz żyjąc w gromadzie musimy dostosować się do ogółu, bo niestety niektóre osoby sa całkowicie niereformowalne. 😉

    • To prawda, w gromadzie trudniej, zwłaszcza jak się jej nie przewodzi 😉 My też się dostosowujemy gdy wyjeżdżamy na kilka dni do naszych rodziców 😉

  • Z tą wodą z sokiem z cytryny to ciekawe. Chyba skorzystam. Wiem, że żywność modyfikowana to temat tabu. Nie wiem czy wiesz, ale pisząc, że nie jecie modyfikowanej genetycznie oznacza, że odżywiasz się energią słoneczną. Każdy produkt jest modyfikowany genetycznie. Człowiek modyfikacje genetyczne wprowadził kiedy tylko zaczął uprawiać ziemię. Oczywiście zapewne masz na myśli modyfikacje te najbardziej ingerujące w genotyp, ale warto wiedzieć, że GMO to nie jest samo zło. Polecam książkę Dzika strona jedzenia.

    • Tak , tak o to mi chodziło, ale masz racje z tym co piszesz. A książkę chętnie zakupię i poczytam, każda dodatkowa wiedza na temat żywności jest cenna i warta uwagi 🙂 Dzięki za polecenie!

  • Fajnie napisane…Ja też , tzn. My staramy się racjonalnie i zdrowo odżywiać choć czasem nie jest to łatwe. Uprawiamy też sport-biegamy, jeździmy na rowerze, pływamy…i próbujemy tą aktywność zaszczepić w naszych dzieciach:)
    Wytrwałości i motywacji do ćwiczeń życzę:) Pozdrawiam

    • O dziękuję 😉 Nadrobię na rowerze jak tylko wyjedziemy 🙂 U Was też nie jest źle z aktywnością, a z odżywianiem tak jak piszesz nie jest łatwo, ale warto mieć świadomość i starać się na tyle ile się da 🙂
      Pozdrawiam!

  • ja żyję bardzo niezdrowo i nie mogę przestać!! solę, słodzę, jem białe pieczywo, słodycze i chipsy. zero sportu poza spacerami z Mają. nie umiem się zawziąć i czegoś zmienić. nie mam silnej woli. a kg przybywa.. czasami mam juz siebie dosc… przez rok przytyłam prawie 7 kg

    • Ojoj! To naprawdę niezdrowo! Musisz coś z tym z robić – koniecznie! Trzymam kciuki 🙂

  • ja od niedawna zmieniam styl życia 🙂
    alexanderkowo.blogspot.com

    • Gratuluję i życzę powodzenia 🙂