Nie ona nie krzyczy „zróbcie mi zdjęcie”, nawet o nie nie prosi… Obóz dla syryjskich uchodźców, zdjęcie robi  Osmana Sagirli. W styczniu tego roku zamieścił je dziennik „Turkiye”, ale dopiero teraz dotarło ono do szerszego grona. To zdjęcie obiegło cały świat, pojawiło się w social mediach, na blogach innych osób, w codziennych Wiadomościach i Faktach. Zdjęcie kilkuletniej dziewczynki, która podnosi ręce na widok aparatu fotograficznego, zdjęcie dziewczynki , która myśli, że za chwilę zginie.

Co widzicie patrząc na tę fotografię?

Bo ja widzę…

Bezbronną dziewczynkę i jej puste oczy – nie takie które niczego nie widziały, przeciwnie widziały zbyt wiele. Widzę oczy pozbawione radości jaką powinno mieć każde w tym wieku beztroskie dziecko. Widzę dziewczynkę, której odebrano nie tylko dzieciństwo, ale godność i człowieczeństwo. Pozbawiona uśmiechu na twarzy, naznaczona strachem i śmiercią, zabrano jej to co najcenniejsze, to co dali jej rodzice – życie, bo czym jest życie z wojną w tle? Widzę dziecko, które nie wie co to znaczy ufność. Na widok aparatu fotograficznego poddaje się na znak czego podnosi ręce do góry, zaciska usta jakby za chwilę miała poczuć kulę śmierci.
FOTOGRAFA
Chociaż nie widać go na zdjęciu to oczami wyobraźni widzę go, jego drżący palec na migawce. Widzę łzy w jego oczach napływające z coraz większą siłą. Z każdą sekundą gdy patrzy przez celownik na dziecko, któremu wydaje się, że stoi przed lufą broni, broni która zaraz wypali. Oboje odliczają sekundy. Migawka to spust… Nie zabije przecież tej dziewczynki, ale palec drży
bo wie, że ona jest gotowa na śmierć.
SIEBIE
Widzę siebie w obliczu wojny. Matkę, która poruszy niebo i ziemię by znaleźć bezpieczne miejsce dla swojego dziecka. Matkę, która będzie tak długo uderzać pięścią do wszystkich napotkanych drzwi, aż zedrze skórę do krwi, aż któreś drzwi w końcu otworzą się i dadzą schronienie. Reakcję przerażonego rodzica chyba najlepiej opisują słowa piosenki Lao Chce pt.Wojenka: „Gdyby do nas przyszła, skłamałbym, że wyszłaś, że na świat nie przyszłaś. Kłamałbym jak popadnie, choć kłamać córeńko nieładnie”.
Od chwili gdy zobaczyłam to słynne zdjęcie widzę siebie podczas codziennych, domowych sesji zdjęciowych, pstrykającą ujęcie jedno za drugim. I czuję dług wdzięczności, za to w jakim świecie żyję i boję się o to, że ten świat się zmieni. Przez swój celownik widzę oczy mojej córki, która nie zna strachu i nie wie co to śmierć.
MOJĄ CÓRECZKĘ
Patrzę na syryjską dziewczynkę i widzę moją Ninę, szczęśliwego, pogodnego niemowlaka. Niewiele wie o życiu, jeszcze nie wie jak świat potrafi być okrutny. Widzę moje dziecko, które na widok aparatu śmieje się, co najwyższej protestuje, bo jest znudzona i zmęczona matką, która chce uchwycić każdą chwilę jej życia. Uchwycić – a nie zakończyć tej chwili jaką jest istnienie dziecka. Widzę moją pogodną córkę i umieram ze strachu na samą myśl, że jej oczy patrzą na nadchodzącą śmierć.
WAS
Tak widzę Was, rodziców wpatrujących się w to zdjęcie z takim samym przejęciem jak ja. Wyobrażacie sobie świat Waszych dzieci, który rozpada się w jednej chwili? W mediach widmo wojny ostatnio pojawia się co chwilę. Obecna sytuacja na pewno nieraz wzbudziła w Was strach, strach o własne dzieci i przerażenie, że historia z kart przeszłości może się powtórzyć.
A teraz pomyślcie o swoim dziecku. Widzicie je na placu zabaw? Wesoło wbiegających po schodach do przedszkola czy szkoły? Macha Wam ręką na pożegnanie, a kiedy wraca do domu rzuca się Wam z radości na szyję. Wasze dzieci mają piękne ubranka, nienaganne fryzury, idealne, kolorowe pokoje i
wygodne łóżeczka, w których zasypiają spokojnym snem. Czują się bezpiecznie. A teraz wyobraźcie sobie, że jedna chwila burzy  ten piękny obraz. Nie mają już szans na godną przyszłość. Nie ma szkoły i przedszkola – zostały zbombardowane, ich miejsce zastąpił krater. Nie ma pięknych ubrań – spłonęły, a ich bezpieczne łóżeczko zostało zamienione na skrawek ziemi w obozie dla uchodźców. Przy odrobinie szczęścia mają Was – rodziców, a co jeśli i Was nie ma?
Ona nie wołała „zróbcie mi zdjęcie”, nie prosiła o nie, ale sytuacja, ten moment… wymagała uchwycenia kadru. Ta chwila krzyczała „Zróbcie mi zdjęcie! I pokażcie je światu!”. Niech świat dzięki temu zdjęciu pomoże Syrii, niech pomoże uchodźcom, dzieciom nie tylko tym z tego obozu. Niech świat obudzi się i pomoże dzieciom każdej wojny.
 ————————————————————————————————————–

Polska Akcja Humanitarna pomaga zapomnianej Syrii, w której wojna panująca od 4 lat pochłonęła 200 tysięcy żyć, a dzieci takich jak dziewczynka ze zdjęcia są 4 miliony! Chcecie pomóc? Dołączcie do pomagamy.pl lub listenforsyria.pl.

Written by Anna
  • Masz rację, zdjęcie jest porażające…
    Jest to straszne i nic tylko Bogu dziękować, że żyjemy w Polsce, niby jest jaka jest, ale możemy czuć się bezpiecznie wychodząc rano z domu…
    Mam nadzieję, że po świętach pozytywnie 🙂
    Zapraszam do siebie: fochzprzytupem.blogspot.com 🙂

    • To prawda, jest jak jest, ale póki co zasypiamy spokojnie. I oby tak zostało!
      No właśnie jakoś tak dziś mało pozytywnie…. ech …. chyba bywają takie chwile i mam nadzieję, że szybko przejdzie.
      Idę w odwiedziny do Ciebie skoro zapraszasz 🙂

  • Jak tylko pomyślę że gdzieś dzieje się krzywda jakiemuś dziecku od razu mam łzy w oczach i gniew i strach zarazem w sercu, za każdym razem myślę wtedy o moich dzieciach i się zastanawiam jakim trzeba być człowiekiem żeby krzywdzic innych, a zwłaszcza takie maluchy….

    • Dokładnie takie same odczucia mam jak Ty i w głowie się nie mieści! Na każdą wiadomość tego typu reaguję ze łzami w oczach.

  • niestety wojna pochłania wiele ofiar.. w tym dzieci 🙁 jest to straszne..

    • Najważniejsze to byśmy o tym pamiętali i jeśli coś możemy zrobić to zróbmy.

  • Ja nie moge patrzeć na tą krzywdę , za każdym razem zadaję sobie pytanie jak można ? Jak człowiek człowiekowi może zrobić taką krzywdę ? Jak dorosły człowiek może zrobić bezbronnemu dziecko taką krzywdę jakie są wyrządzane ? Boję się że świat który obecnie mnie otacza również zmieni się w ten bezlitosny który gdzieś tam daleko od Nas jest .

    • Ja też się tego boję! Rosja pręży muskuły… Nawet nie chcę o tym myśleć co może się stać.

  • Najgorsze w tym wszystkim jest to, że ginie tyle bezbronnych dzieci. Smutek ściska serce.

    • Dzieci to nadzieja naszej przyszłości. Jeśli giną to umiera również nadzieja na lepszą przyszłość.

  • Nie wiem nawet co napisać… co dodać. Rzeczywistość jest taka okrutna. Być może dlatego tak niechętnie oglądam wiadomości, czytam serwisy informacyjne. Moje zagłębianie się w takie tematy skupia się do przelecenia nagłówków, przeczytania to i owo, to co uznam, że wiedzieć powinnam. W innym wypadku nie śpię po nocy, bo w mojej głowie krążą te okropne obrazy, które docierają do nas z różnych stron świata. Wówczas absolutnie nie czuję szczęścia.. rozpiera mnie poczucie bezradności, bezsilności…

    Ale są takie organizacje, w których uczestnictwo już coś daje… idziemy do przodu, nie przechodzimy obok tematu obojętnie… POMAGAMY.

    • Mam takie odczucia jak Ty i tylko mój partner Le pyta mnie po co każdego wieczoru katuję się Faktami czy Wiadomościami. Ciężko mi znieść myśl o tym, że kolejnemu dziecku dzieje się krzywda, że kolejna wojna wybucha… a mimo to nie potrafię nie słuchać.

  • Za każdym razem, gdy widzę to zdjęcie to w oczach mam łzy. Dlatego świat jestem taki niesprawiedliwy. Po co to wszystko, te wojny, nienawiść, śmierć. Zawsze cierpienia najsłabszy.
    Naslonecznej.blogspot.com

    • Świat nigdy nie przestanie być okrutny i nigdy nie przestaniemy zadawać sobie tych samych pytań… pytań na które nigdy też nie dostaniemy odpowiedzi.

  • Przeraża mnie wojna w Syrii od samego początku jej trwania. To jest też niewiarygodne jak długo trwa i jak jest okrutna. Ostatnio myślałam o tej dziewczynce, o beztroskim dzieciństwie, którego już nigdy nie będzie miała. Przerażające to jest

    • Cieszę się, że są tacy ludzie jak Ty, którym Syria nie jest daleka a ich cierpienie nie jest im obce. Najważniejsze to świadomość i pamięć o nich wtedy znajdzie się też w nas chęć do pomocy.

  • Niestety w obecnych czasach wojna może wybuchnąć wszędzie i to nawet dziś czy jutro. Nie mamy na to najmniejszego wpływu. Ja od pradziadków słyszałam co to wojna, bo oboje przeżyli dwie wojny światowe. Opowiadali jak z bronią wojsko wkraczało do ich gospodarstwa, jak potajemnie pomagali osadzonym w obozach, które znajdowały się niedaleko ich wsi. Obyśmy nie musieli przeżywać tego koszmaru na własnej skórze…

    • Powiem Ci, że zazdroszczę Ci możliwości porozmawiania z pradziadkami. Chciałabym posłuchać o tym co przeżyli by lepiej pamiętać, bo pamiętać trzeba!. Ja niestety nie miałam takiej szansy nawet na rozmowę z dziadkami….

  • Nie bardzo wiem co mam napisać, chociaż wiem że coś powinnam…Mamy wielkie szczęście, że możemy robić zdjęcia szczęśliwym i radosnym dzieciom, że jako rodzice nie musimy się bać że nasz największy skarb wyjdzie na ogródek i że już nigdy z niego nie wróci. Cieszmy się że nasze dzieci jeszcze tak nie wiele o świecie wiedzą,o jego złych, paskudnych i mrocznych stronach.Pomagajmy gdy możemy, właśnie tak jak ty pisząc o tym, że świat nie jest tylko piękny.

    • Dokładnie tak! Twoje przemyślenia to podsumowanie tego co napisałam. Cieszę się, że myślisz tak jak ja o chęci niesienia pomocy dzieciom wojny. Nawet pisząc o nich możemy im pomóc.

  • Ten tekst powinien znaleźć się na pierwszym miejscu. Jest bardzo prawdziwy i poruszający a zarazem dający do myślenia o tym jakie mamy szczęście. Nie narzekajmy cały czas jak to nam źle spójrzmy na to zdjęcie i zdajmy sbie sprawę jak mamy dobrze.

    • Bardzo Ci dziękuję za te słowa! :* Nawet nie wiesz jakie to dla mnie ważne. Cieszę się, że tak myślisz bo pisałam ten tekst z prosto serca.